Tragiczne informacje ze Śląska. Po godz. 9 umarła ostatnia nadzieja

To nie był spokojny poranek w kopalni Ruda Bielszowice w Rudzie Śląskiej. W sobotę 5 sierpnia, kilkanaście minut po godz. 6, doszło do podziemnego wstrząsu. Tysiąc metrów pod ziemią w rejonie zagrożenia pracowało sześciu górników. W kopalni rozpoczęła się akcja ratunkowa.

– Pięciu górników udało się wydostać z zagrożonego rejonu o własnych siłach. Zostali przewiezieni do szpitala. Mają potłuczenia – informuje Tomasz Głogowski, rzecznik Polskiej Grupy Górniczej.

W rumowisku uwięziony został szósty górnik

Ratownicy dotarli do szóstego górnika po godzinie dziewiątej. 39-latek nie dawał oznak życia. Lekarz stwierdził zgon. Jak powiedział nam Tomasz Głogowski obecnie trwają procedury związane z wydobyciem ciała 39-latka na powierzchnię.

Rodzina 39-latka oraz rodziny rannych górników zostały objęte pomocą psychologiczną. Górnicy, jak i ofiara śmiertelna, są pracownikami kopalni. Zmarły górnik był elektromonterem. W najbliższy poniedziałek przeprowadzona zostanie wizja lokalna w miejscu podziemnego wstrząsu. Okoliczności wypadku bada Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->