Zaczęliśmy mieszkać na wsi z rodzicami mojego męża, aby zaoszczędzić pieniądze na własne mieszkanie. Ale moja teściowa zawsze prosiła nas o pożyczenie pieniędzy: na naprawę dachu, ogrodzenia czy zepsutego samochodu. A kiedy przychodził czas spłaty, teściowa zachowywała się bardzo dziwnie

Kiedy nadszedł czas, i mój mąż i ja pobraliśmy się, ustaliliśmy, że przez jakiś czas będziemy mieszkali z jego ojcem i matką. Mama i tata Michała mieszkali w pięknym prywatnym domu poza miastem, więc było wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich.

Planowaliśmy, że mieszkając z moimi teściami, zaoszczędzimy pieniądze na własne mieszkanie, ale niestety nigdy się to nie udało.

Mama i tata Michała ciągle pożyczali od nas pieniądze na różne potrzeby: dach wymagał naprawy, ponieważ sufit przeciekał, ogrodzenie wymagało naprawy, ponieważ było stare i wypaczone, albo ich samochód się zepsuł i pilnie potrzebowali pieniędzy.

Oczywiście dawaliśmy rodzicom pieniądze, bo mieszkaliśmy z nimi, ale teściowa tak niechętnie je oddawała: oszczędzaliśmy na wszystkim, ledwo starczało, bierzcie swoje pieniądze.

Oddawała z taką smutną miną, jakby to były jej własne pieniądze, i oddawała je nam za bezcen. Oczywiście, mój mąż wziął część pieniędzy, a resztę zostawił matce, żeby jakoś załagodzić smutek i rozczarowanie.

Mój mąż i ja kupowaliśmy artykuły spożywcze i drewno na opał do domu, ogólnie pomagaliśmy. Mieliśmy też gospodarstwo, razem z mężem pracowaliśmy w ogrodzie i pomagaliśmy rodzicom w stodole.

Moja teściowa sprzedawała też ludziom warzywa, mleko, jajka i owoce za duże pieniądze.

Później przeprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Mimo że musieliśmy spłacać kredyt, poczuliśmy się lepiej finansowo. Zrobiliśmy kilka niedrogich remontów i postanowiliśmy na tym poprzestać, bo wiedzieliśmy, że najpierw musimy spłacić dług.

A ostatnio kupiłam nowe zasłony. Kiedy odwiedziła nas matka mojego męża, była bardzo zaskoczona:

– Kupiłam nowe zasłony 10 lat temu, ale nigdy ich nie powiesiłam. Byłoby lepiej, gdybyś dała mi pieniądze, a ja dałabym ci zasłony.

To było dla mnie dziwne i bardzo nietypowe, nie rozumiem, dlaczego muszę płacić za starą rzecz, jakby była nowa.

Zaskoczyła mnie mama męża, nie rozumiem, czy chciała nam w tym pomóc, czy liczyła na taką pomoc z naszej strony. A potem zadzwoniła do nas i powiedziała, żebyśmy nie kupowali kuchni i kanapy, żebyśmy nie marnowali pieniędzy, da nam trochę swoich mebli.

Mama mojego męża powiedziała, że jest jej przykro, że marnujemy pieniądze, bo ceny są teraz wysokie. Byłoby lepiej, gdybyśmy oddali im część pieniędzy, żeby poczuli się lepiej.

Ale nie widzę sensu w dawaniu pieniędzy, nawet jeśli nie jest to dużo, na stary stół, jeśli zamierzamy go kupić ponownie za dwa lata.

Generalnie moi teściowie nie są biednymi ludźmi, mogliby nam i tak dać tę starą kanapę czy stół, bo wiedzą, że mamy kredyt. Mychajło powiedział matce, że nie potrzebujemy starych rzeczy, lepiej na razie zostać bez mebli, niż wlec do domu te wszystkie stare graty.

Mama mówi, że nie powinnam odrzucać propozycji teściowej, żeby nie psuć sobie relacji z rodziną męża. Ale ja nie rozumiem, w jaki sposób ją obrażam. Byłoby lepiej, gdyby matka mojego męża po prostu poprosiła nas o pieniądze, zamiast wymieniać nasze pieniądze na jej stare meble.

Uważam, że to bardzo nieuprzejme z jej strony. Jak może dawać dzieciom stare rzeczy i kupować nowe dla siebie?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->