Tak Wojciecha Kordę żegna jego córka Anna Rusowicz. Pisze o wybaczeniu

Śmierć Wojciecha Kordy wstrząsnęła nie tylko jego ukochaną żoną Aldoną i przyjaciółmi, ale także córką muzyka Anną Rusowicz. Piosenkarka zamieściła w mediach społecznościowych wymowne zdjęcie, którym pożegnała ojca. Ich relacje były jednak bardzo skomplikowane i przez długi czas nie utrzymywali ze sobą kontaktu.

Wojciech Korda nie żyje — ta smutna informacja obiegła media w sobotę 21 października. O jego śmierci za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała jego żona Aldona. Korda zmarł w wieku 79 lat.

Tak Anna Rusowicz żegna swojego ojca, Wojciecha Kordę

O śmierci Wojciecha Kordy piszą jego najbliżsi, żona, przyjaciele, a także prezes Polskiej Fundacji Muzycznej, Tomasz Kopeć, pod której opieką muzyk znajdował się od lat. Teraz również jego córka, Anna Rusowicz postanowiła publicznie pożegnać znanego tatę. Piosenkarka wrzuciła na Insta stories zdjęcie swoich rodziców: Ady Rusowicz i Wojciecha Kordy. Fotografia jest o tyle wymowna, że również mama Anny od wielu lat nie żyje.

Anna Rusowicz zamieściła w sieci zdjęcie swoich nieżyjących rodziców, Ady Rusowicz i Wojciecha Kordy.

Anna zamieściła również post ze zdjęciem ojca i dodała chwytające za serce słowa: “I forgive You I release You I let You go #ojciec” [Wybaczam Ci, uwalniam Cię, pozwalam Ci odejść -red.].

 

Anna Rusowicz i Wojciech Korda przez lata nie utrzymywali ze sobą kontaktu

Trudne relacje Anny z tatą zaczęły się od tragicznego wypadku samochodowego, który miał miejsce w 1991 r. pod Poznaniem. Autem jechali rodzice Anny, Ada Rusowicz i Wojciech Korda, a także inni muzycy. Przeżył tylko Korda. Piosenkarka miała wtedy zaledwie 7 lat. Jej ojciec nie zdecydował się jednak samotnie wychowywać córkę, która trafiła pod opiekę siostry swojej mamy. To sprawiło, że przez kolejne lata w Rusowicz narastał wielki żal do ojca, który ją porzucił. Kiedy dorosła zrezygnowała z nazwiska ojca i przyjęła nazwisko matki. Kilka lat temu Ania bardzo gorzko wypowiedziała się w wywiadzie o ojcu.

Przez całe moje dzieciństwo i młodość miałam ojca. Był nim mój wujek, do którego mówiłam »Tato«. Z moim biologicznym ojcem do dzisiaj nie mam kontaktu i tym bardziej bulwersuje mnie fakt, że komunikuje się ze mną poprzez media dopiero teraz, kiedy coś mi się w życiu udało i stałam się osobą publiczną

— wyznała Rusowicz.

Jednak dwa lata temu, jak donosił tygodnik “Dobry Tydzień” Anna odwiedziła schorowanego ojca. “Na łóżku zobaczyła człowieka, który od dłuższego już czasu toczy walkę o życie. Sześć udarów mózgu wywołało ogromne i nieodwracalne spustoszenie w jego organizmie. Dla Ani był to bardzo przykry widok. Był czas, że czuła do ojca wiele żalu, ale teraz myślała jedynie o rzeczach, których nie zdążyli sobie powiedzieć” — poinformował “Dobry Tydzień”.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->