Sąsiad zajął swoim samochodem moje bramy. Jak nauczyć chamstwa

Po prostu pojawił się, nieoczekiwany i nieproszony, bezczelny i niemiły. To jeden z naszych byłych sąsiadów w działkowym osiedlu, który sprzedał działkę. A nowy właściciel się osiedlił – i spokoju nie ma. Taki cham, nie do opisania.

Zaczął demonstracyjnie urządzać plac zabaw dla dzieci, ale nie na naszym podwórku, a na zewnątrz, żeby tam maluchy się bawiły. Ale naszych tam nie wpuści, pogania wszystkich. A co tam, twoi krewni nie płacili, wynoś się stąd.

Nie przeszkadza mu nawet, że nikt po takim zachowaniu nie chce być z jego potomstwem, sami siedzą jak myszy. No i oczywiście teraz nie może wjechać samochodem na podwórze i też nie postawić przed bramami. Przesunąć go na bok nie chce, więc stawia przed naszymi bramami, a co z tego?

Nie możecie otworzyć bramy? No to wasze kłopoty, nie moje.

Dzieciaki cały dzień bawią się na placu, w pobliżu przejeżdżają samochody po drodze, już nie do końca bezpiecznie. Przecież specjalnie zostawiają pewien obszar między domem a drogą, to nie przypadek.

Nasz samochód przyzwyczailiśmy się parkować na podwórzu, tak byśmy i teraz robili, ale teraz ścieżka zajęta obcym samochodem. I za każdym razem, gdy przyjeżdżamy czy odjeżdżamy, oznacza to pójście do sąsiada z prośbą, żeby go przesunął.

On oznajmia, że gdzie chce, tam stawia. Sami nawet wciskamy się na podwórze, tutaj albo przy rabatkach, albo zahaczamy o samochód. Ale oficjalnie obszar na zewnątrz jest wspólny, i nikogo to nie rusza.

Dlatego postanowiłam, że i mnie to nie rusza. I zaczęłam karmić ptaki, podsyłając pożywienie za bramy.

Jego samochód zarosły ptaki, sąsiad protestował, a ja przypominałam: obszar na zewnątrz jest wspólny, a ja cierpię, że jego dzieci krzyczą praktycznie pod naszymi oknami, że samochód stoi. I karmię ptaki tam, gdzie chcę.

Ale niestety, to nie zadziałało. Gdy nasycili się ptaki, odlatywały, a później zaczęło mi się nudzić.

Radzili nam jeszcze wyciągać walerianę na koła, przebić opony. Ale to już wyjście poza prawne pole.

Wezwaliśmy inspektora drogówki. Opisaliśmy sytuację, że sąsiad stwarza trudności. I cuda się stały, facet dostał mandat. I za plac zabaw, i za parkowanie. Zastanowił się i znalazł nowe miejsce! Wystarczyło tylko przemieścić jedną ławkę na placu zabaw. Ale górki na razie nie rusza.

Podsumowując, działajcie zgodnie z prawem, i wszystko się ułoży.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->