Adam był zły na siebie za hojność, z jaką oddał swój obiad biednemu starcowi. Ale jak się później okazało, nie poszło to na marne

Adam pojechał samochodem do innego miasta w interesach. Był odnoszącym sukcesy biznesmenem, który przeszedł już wiele i stał się podejrzliwy, zimny i wyrachowany.

W trakcie podróży Adam zatrzymał się w przydrożnej kawiarni, gdzie grillowano kebaby, a zapach był przepyszny. Adam mógł sobie pozwolić na drogiego kebaba i zakupił kilka szaszłyków. Usmażone kawałki włożył do dużej miski. Przed kawiarnią, na plastikowym krześle, Adam zaczął spożywać posiłek, maczając mięso w sosie i przekąszając świeży chleb.

Do niego zbliżył się starszy mężczyzna w kiepskim ubraniu, w tanim dresie i gumowych butach. Starzec przyglądał się Adamowi, stał tam chudy, zgarbiony, pomarszczony. Nie pytał o nic, tylko wpatrywał się w miskę i powtarzał ruchy żucia.

Adam wziął miskę i oddał ją starcowi, pozostała połowa posiłku i dwa duże kawałki chleba.

– Bierz, – powiedział Adam

Starzec przyjął jedzenie drżącymi rękami i uśmiechnął się, odsłaniając żelazne zęby. Adam wsiadł do samochodu i odjechał, gnębiony przez hojność, którą sobie wyrzucił. Nawet nie najeść się do syta, chociaż grill był przepyszny. W dzisiejszych czasach nie można dostać kawałka chleba za darmo. A on oddał swój obiad. Niech to, eliminujmy tę nadmierną litość. To już nie te czasy…

Ciemność ogarnęła wszystko, a reflektory nie były wystarczające, ponieważ mgła zeszła z gór. To była naprawdę trudna droga! Jednak samochód był w dobrym stanie, więc Adam nie zwolnił, kontynuując podróż z pełną prędkością. Niestety, stracił kontrolę nad pojazdem, co spowodowało wypadek.

Sytuacja była bardzo zła. Gdy Adam odzyskał przytomność, okazało się, że ledwo może oddychać. Miał liczne obrażenia. Był sam, we mgle i ciemności. Nikt nie mógł mu pomóc, a sytuacja była beznadziejna. Nie było widoku na pomoc. Nie mógł się wydostać.

Nagle pojawiła się postać, podniosła rozbity pojazd i uwolniła Adama. To było niewiarygodne, ale stało się to naprawdę.

Adam otworzył oczy, a przed nim stał starzec. Pachniał jak grill, jak dym z grilla. Starzec usiadł obok biznesmena i powiedział:

– Zadzwoniłem po pomoc. Pomoc już jest w drodze, poczekaj tylko chwilę! Twoja podróż jeszcze się nie skończyła, trochę tylko zboczyłeś z trasy. Bądź cierpliwy!

W tamtych czasach telefony komórkowe były rzadkością, a sieci komórkowe nie były tak powszechne. Starzec nie mógł więc wezwać pomocy za pomocą telefonu. Minęło kilka minut, a następnie pojawiły się reflektory w ciemności, a duża ciężarówka zatrzymała się obok.

Był to kierowca ciężarówki, który jechał zapomnianą trasą i wezwał pomoc przez radio. Szybko przyszła pomoc. Jednak gdy Adam dotarł do karetki, starca już tam nie było.

Jak starzec mógł się pojawić sto kilometrów od kawiarni? To niemożliwe. To musiało być złudzenie, może halucynacja. Tak twierdzili ci, którym Adam opowiedział o swoim ocaleniu. Adam miał pewność, że widział starca. Niestety, nie mógł tego udowodnić.

Od tamtego czasu postanowił unikać odchodzenia z wyznaczonej trasy, nawet w ciemnych i niebezpiecznych momentach. Próbował nie zatwardzać serca i starał się dzielić z tymi, którzy byli naprawdę w potrzebie. Dzielić się ze słabymi i głodnymi, którzy potrzebowali wsparcia.

Ten starzec był aniołem. Tak przynajmniej myślał Adam. Istnieje wiele podobnych historii o zbawieniu na drodze. Specjalne anioły przechadzają się po trasach, przyjmując postać, która jest dla nas rozpoznawalna.

Jednakże także mroczne siły przemierzają te drogi. Starają się osłabić nas, ukraść zapasy… Dlatego powinieneś zachować szczególną ostrożność i czujność podczas podróży.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->