Mam 6 lat jako matka na emeryturze i moje życie zamieniło się w piekło. To historia z mojego życia rodzinnego

Wiele osób nie może się doczekać lata z powodu wakacyjnych wyjazdów, ciepłej pogody, morza, słońca i innych atrakcji. Ja jednak czekam na lato, ponieważ wtedy moja mama wyjeżdża na cały sezon na wieś, a w końcu mogę odetchnąć z ulgą.

Powszechnie uważa się, że teściowa nie daje życia zięciowi, ale mój mąż chodzi jak król, ukochany przez moją matkę, a ja czuję się jak pasierbica. Oczywiście, moja matka nie jest potworem i nie zawsze przeszkadza mi tak bardzo. Wszystko zaczęło się, gdy moja mama przeszła na emeryturę sześć lat temu. Od tego czasu nie mam życia.

Moja mama bardzo się nudzi w domu. Całe życie pracowała jako brygadzista w fabryce i wyrobiła sobie nawyk dowodzenia wszystkimi. Latem wyjeżdża na wieś na cały sezon, a zimą siedzi w domu i “pomaga” mi we wszystkim, na każdym kroku. Jeśli sprzątam, ona idzie za mną i mówi, że robię to źle. Po umyciu naczyń mama biegnie za mną, żeby opłukać talerze.

Co wieczór angażuje się w proces wychowywania syna. A jeśli Bohdan dostanie złą ocenę ze szkoły, to od razu moja wina. A sama ekstrawagancja zaczyna się, gdy do mojego domu przychodzą moi przyjaciele: moja ukochana mama przygotowuje swoje popisowe ciasto i zaczyna swoją opowieść o tym, jak gdyby nie ona, wszyscy byśmy umarli z głodu.

Syn otrzymuje też od babci częste wyrzuty w stylu “wszystko dla matki”. Gdybyś tylko wiedział(a), jak bardzo jest to irytujące. Każda zima jest dla mnie torturą. Jestem gotowa gdzieś uciec. Zaproponowałam mężowi przeprowadzkę do mieszkania. Mężczyzna uważa, że nie jest racjonalne wydawanie dużych pieniędzy na wynajem mieszkania, gdy mamy trzypokojowe. Powiedział też, że gdybym była mniej zła, mama nie dotknęłaby mnie.

Po kolejnym konflikcie zaproponowałem mamie, abyśmy zamienili mieszkaniami, żebyśmy mogli odetchnąć i uniknąć dalszych spięć. Mama stanowczo odmówiła. Jestem już na skraju załamania nerwowego. Znajomy polecił mi, abym umówił się na wizytę u psychoterapeuty. Podczas sesji pracowaliśmy nad scenariuszami dziecko-rodzic oraz z moimi traumami z dzieciństwa.

Cały dzień w pracy czytałem mądre porady psychologów, ale wracając do domu czułem się jakbym szedł na egzekucję. Starałem się z całych sił wytrzymać i nie reagować na wyrzuty i napomnienia matki. Jednak moja cierpliwość wytrzymała tylko trzy dni. Eksplozja nastąpiła, gdy mama weszła do łazienki i powiedziała mi, że źle myję włosy. Nie mogłem uwierzyć, że przez trzydzieści osiem lat myłem włosy w niewłaściwy sposób.

Nie wiem, co zrobić z moją sytuacją. Jak mogę porozmawiać z moją matką i wyjaśnić, że jestem dorosły i nie potrzebuję już jej “pomocy”? Czy może znaleźć sobie partnera i skierować swoją uwagę na niego, a nie na mnie? Czy ktoś ma podobną matkę i jak sobie z nią radzicie?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->