Kupił chemię z Niemiec i porównał ją z polską. Zauważył bardzo ważną rzecz. Test “Faktu”

Chemia z Niemiec kontra chemia z Polski — która lepsza? Chodzi przede wszystkim o tzw. niemiecką chemię gospodarczą, która ma w Polsce wielu zwolenników, przekonanych, że ta lepiej pierze i czyści. Choć obowiązujące od ponad pół roku unijne przepisy mają eliminować podwójną jakość, to jednak w sklepikach ze środkami czyszczącymi i piorącymi z Niemiec nie brakuje klientów. “Fakt” postanowił przetestować losowo wybrany płyn do prania tego samego producenta, kupiony w sklepie z importowaną chemią oraz w zwykłym dyskoncie. Wynik testu? Przekonajcie się sami.

Jarosław Kaczyński pod koniec ubiegłego roku, na jednej z konferencji prasowych skarżył się na podwójną jakości produktów sprzedawanych w Polsce. Prezes PiS wskazał na sklepy oferujące chemię przywożoną z Niemiec. “Bo ta chemia jest lepsza, sprzedawana pod tą samą nazwą i mniej więcej z taką samą ceną. Ale oni uznali, że można nas oszukiwać i wykorzystywać, jak kiedyś wykorzystywali kolonie” – powiedział Jarosław Kaczyński. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Co prawda od początku 2023 r. obowiązują przepisy unijnej dyrektywy Omnibus, które umożliwiają kontrolowanie, czy oferowane na polskim rynku produkty są takiej samej jakości, jak te oferowane na zachodzie Europy. Co prawda Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, na przełomie roku, pilotażowo porównał wybrane produkty, ale jak ustalił “Fakt”, urząd dotąd nie zajmował się jednak z chemią czy kosmetykami zza Odry.

Tymczasem właśnie te produkty — w przekonaniu wielu Polaków — są wydajniejsze lub bardziej skuteczne od tych sprzedawanych w rodzimych sklepach.

Płyn do prania z Niemiec kontra “polski”

Postanowiliśmy sprawdzić, jak to jest na prawdę z rzekomą wyższością chemii przywożonej z Niemiec nad tą oferowaną w zwykłych sklepach w Polsce. Odwiedziliśmy sklepik we Wrocławiu specjalizujący się w sprzedaży chemii i środków czyszczących, a także kosmetyków przywożonych prosto z Niemiec.

“Handlujemy niemieckimi produktami od wielu lat i mamy wielu stałych klientów. Kto kupi płyn czy proszek do prania z Niemiec, nie będzie chciał już używać innych” — zapewniła nas sprzedawczyni.

Do naszego testu wybraliśmy płyn do prania Persil przywieziony zza Odry. Za butelkę o pojemności 1,25 l zapłaciliśmy 26 zł (wydajność według producenta to 25 prań).

Wybór tego środka nie był przypadkowy, jak się upewniliśmy, w naszych sklepach dość powszechnie dostępny jest płyn tej samej marki. W jednym z dyskontów kupiliśmy Persil wyprodukowany na nasz rynek. Za butelkę o pojemności 1,98 l zapłaciliśmy 59,99 zł (wydajność według producenta to 44 prania).

Oba płyny postanowiliśmy przetestować na bawełnianych, białych ręcznikach. W tym celu oba równomiernie wysmarowaliśmy fusami i resztkami kawy, tłuszczem z pieczeni, a także pastą z pomidorów.

W ten sposób “przyozdobione” ręczniki wylądowały w dwóch pralkach w samoobsługowej pralni. Urządzenia ustawione zostały na ten sam tryb prania — zasadniczy (45 min) i zalecaną przez producentów ręczników temperaturę prania — 60 stopni C. Oczywiście zadbaliśmy też o to by, do dozowników pralek trafiła taka sama ilość płynów — “niemieckiego” i “polskiego” — po 35 ml.

Chemia z Niemiec kontra chemia z Polski. Który płyn do prania jest lepszy?

Pralki zakończyły pranie niemal w tym samym momencie. Co się okazało po wyjęciu ręczników?

Wygląda na to, że teorie o wyższości chemii piorącej z Niemiec nad tą sprzedawaną powszechnie w Polsce można wsadzić między miejskie mity. Oba Persile — niemiecki i polski — spisały się identycznie. Z wypranych ręczników zniknęły plamy tłuszczu, niestety zarówno na jednym, jak i na drugim pozostały resztki fusów z kawy i pomidorowej pasty. Jeżeli chodzi o skuteczność (lub jej brak) mamy więc remis między chemią piorącą z Niemiec i tą sprzedawaną powszechnie w naszych sklepach.

Na koniec warto zaznaczyć, że przy identycznej skuteczności obu płynów do prania, jednak nieco tańszy — od kupionego w naszym dyskoncie — okazał się Persil przywieziony z Niemiec. Porównując cenę z deklarowaną wydajnością (maksymalna liczba prań wskazana na butelce przez producenta), wychodzi, że jedno pranie niemieckim płynem kosztuje 1 zł 4 gr, a polskim — 1 zł 63 gr.

Jeżeli więc mielibyśmy mówić o jakiejkolwiek wyższości chemii do prania z Niemiec nad tą powszechnie sprzedawaną w Polsce, to nie ze względu na jakość, a na ceny. Niestety te same środki coraz częściej można kupić w Niemczech taniej niż u nas.

Odwiedziliśmy sklepik we Wrocławiu specjalizujący się w sprzedaży chemii i środków czyszczących, a także kosmetyków przywożonych prosto z Niemiec. Do naszego testu wybraliśmy płyn do prania Persil. Za butelkę o pojemności 1,25 l zapłaciliśmy 26 zł (wydajność według producenta to 25 prań).

W jednym z dyskontów kupiliśmy Persil wyprodukowany na nasz rynek. Za butelkę o pojemności 1,98 l zapłaciliśmy 59,99 zł (wydajność według producenta to 44 prania).

Oba płyny postanowiliśmy przetestować na dwóch bawełnianych, białych ręcznikach. W tym celu oba równomiernie wysmarowaliśmy fusami i resztkami kawy, tłuszczem z pieczeni, a także pastą z pomidorów.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->