Anna miała tak ciężki dzień, że nie chciała wracać do domu. Siedziała właśnie na ławce przed domem, kiedy podszedł do niej kot. Nie miała pojęcia, że mogą mieć ze sobą coś wspólnego

Anna siedziała na zapleczu i ocierała łzy spływające po jej policzkach. Dziś był jej pierwszy dzień pracy w sklepie, a tak zawiodła! Płakała jak mała dziewczynka na oczach wszystkich.

I jak mogłaby nie płakać, skoro kompletnie nie wiedziała, co zrobić z, a klient stał nad nią i krzyczał, że jest powolna. Za klientem stała już kolejka, a Anna miała wrażenie, że wszyscy ją przeklinają.

Teraz Anna siedzi na zapleczu i płacze, nie zdając sobie sprawy, że klient, który niedawno na nią krzyczał, właśnie otrzymał reprymendę od swojego szefa. W końcu to wcale nie była jej wina.

Po prostu pierwsza trafiła mu się pod rękę. I przyszła z ofertą, jakby bardziej jej potrzebowała niż ktokolwiek inny! A jaka mucha ugryzła szefa?

Szefa nie ugryzły muchy, po prostu nie wyspał się, ale to było do zniesienia, gdyby nie spotkał po drodze bardzo nieuprzejmego taksówkarza, który najpierw obluzował klienta błotem, potem przez całą drogę warczał na niego, a na koniec wysadził go w środku ogromnej i głębokiej kałuży.

Szef chciał robić scenę i odmówić wysiadania, ale taksówkarz był wyraźnie zdeterminowany do walki, a także miał bohaterski zamach ramion.

Szef postanowił więc nie angażować się, bardzo dbał o integralność swojego ciała. Wysiadł z samochodu i poszedł do pracy w marnym nastroju, gdzie skierował swoje frustracje na podwładnego, który znalazł się przypadkowo obok w odpowiednim czasie, a może nie w odpowiednim czasie.

Szef pamiętał o taksówkarzu do czasu lunchu. Potem zjadł, zdrzemnął się na krześle, a życie wróciło do normy. Jego skarpetki wyschły na kaloryferze.

Taksówkarz, który spowodował fatalny nastrój szefa, nie bez powodu udał się do butelki. Rano pokłócił się z żoną, bo Renata miała już futro, a ona nie, a potem dowiedział się, że jego ulubione buty stały się celem sabotażu ze strony ich rudego kota, Simona. To nie mogło być przypadek, kot wyraźnie mścił się za coś.

Taksówkarz nie zapytał kota, co zrobił źle. Założył inne buty, które były dla niego za małe, zmuszając go do wiecznego ucisku palców, wyrzucił kota-sabotażystę za drzwi. Kot otrzymał ostatnie chińskie ostrzeżenie miesiąc temu, ale nie chciał zakopać topora wojennego w kuwecie, więc został wyrzucony ze swojego dwupokojowego Edenu wyłożonego panelami.

Oczywiście wieczorem taksówkarz musiał znosić kolejną awanturę ze strony żony, bo to podobno był jej kot, ale to było wieczorem, a rano taksówkarz cieszył się zemstą.

Anna szła ulicą w fatalnym nastroju. Nieważne, jak bardzo uspokajali ją starsze i bardziej doświadczone koleżanki, nieważne, jak bardzo starała się opanować, nic nie działało, nie mogła przestać o tym myśleć.

Nie chciała wracać do domu, nikt na nią tam nie czekał w jej ciemnym mieszkaniu, więc Anna usiadła na ławce niedaleko wejścia.

Podczas gdy Anna pogrzebywała się w swoich myślach, które od dawna zamieniły się w spiralę negatywnych myśli, miała towarzystwo. Rudowłose, wąsate towarzystwo, które wtargnęło na jej kolana w sposób bardzo pewny.

Anna zerwała się z zamyślenia i spojrzała na niespodziewanego gościa, który już zaczął wgniatać swoje miękkie łapki w jej kolana. Anna pogłaskała go raz, drugi, po czym przytuliła kota do siebie i zalała się łzami.

Simon cierpliwie przeczekał ten płaczliwy okres, nadal głośno i melodyjnie mrucząc, a Anna nagle poczuła ulgę. W końcu mogła odpuścić tę sytuację. Anna uśmiechnęła się do swojego futrzanego pocieszyciela, wzięła kota na ręce i wróciła do domu, szeptając coś do ucha swojego futrzanego przyjaciela.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->