Zawiodłam się na mężu, który nie potrafi kochać mojego dziecka.

Mój mąż zapomniał ostatnio notesu do pracy. Nawet bym tego nie zauważyła, ale przypadkiem strąciłam go z szafki na buty i otworzył się na stronie z szokującymi zapiskami. Okazało się, że Daniel notuje wszystkie wydatki na moją córkę z pierwszego małżeństwa. Ola ma teraz 6 lat i od rozwodu jej ojciec nie chce mieć z nami nic wspólnego, nawet nie wiem gdzie on teraz jest.

Trzy lata temu poznałam Daniela, od razu się w sobie zakochaliśmy, nie ukrywałam, że mam dziecko i bardzo ucieszyłam się, że Ola go polubiła. Daniel zawsze sprawiał wrażenie, że pokochał ją jak własną córkę. Tylko dlatego zgodziłam się za niego wyjść, bo Olunia to moje oczko w głowie.

Niestety odkąd zaszłam w ciążę z Danielem, jego zachowanie względem Oli zaczęło się zmieniać, myślałam, że tylko mi się wydaje lub, że wynika to z nadmiaru obowiązków. Jednak po narodzinach Oskara, Ola jakby przestała istnieć dla mojego męża, który był zachwycony naszym synkiem. Rozumiem, że bardziej kocha Oskara, ale mógłby chociaż czasem przytulić Olę, dla której teraz jest jedynym ojcem, nie oczekuję od niego niczego nadzwyczajnego.

Po kilku rozmowach z mężem, zmienił nastawienie do córki, nawet czasem chodzili razem na spacer i kupował jej drobne prezenty. Z uwagi na to, że Daniel zarabia więcej niż ja, szczególnie teraz, gdy jestem na urlopie macierzyńskim, to on jest głównym żywicielem rodziny. Nigdy bym nie przypuszczała, że każdą złotówkę, wydaną na Olę, skrzętnie notuje! Obecnie kwota końcowa wynosi ponad tysiąc złotych.

Gdy tylko wrócił z pracy, zapytałam co to są za zapiski i o co tutaj chodzi. Daniel się nawet nie zarumienił, wyjaśnił mi, że jego zadaniem jest zadbać o dobro syna i żony, a swoją córkę muszę utrzymywać sama. Stwierdził, że gdy tylko wrócę do pracy, muszę mu zwrócić pieniądze, które wydaje Olę, a jeśli mi się nie podoba, to mam znaleźć jej ojca i wystąpić o alimenty, które mi się należą.

Kocham Daniela, ale jego słowa mnie zraniły i zdecydowałam, że dopóki nie przemyślę, co powinnam zrobić, zatrzymam się u swoich rodziców. Mam nadzieję, że czas naszej rozłąki również jemu da do myślenia i zrozumie, że w ten sposób nie możemy tworzyć rodziny. Martwię się o naszą przyszłość, z jednej strony nie chcę pozbawiać Oskara ojca, a z drugiej, chciałabym, żeby również Ola miała pełną rodzinę.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->