Gdy tylko się pobraliśmy, zrozumiałam, że mój mąż będzie nadal utrzymywał swoją pierwszą żonę. Bo jedna pensja nie wystarcza jej na życie.

Andrzeja poznałam, kiedy jeszcze był żonaty z Elwirą. Zakochana po uszy słuchałam, jak mu jest ciężko, jak bardzo nie kocha swojej żony. Nie mieli dzieci, więc nic Andrzeja przy niej nie trzymało.

Jednak udało mu się rozwieść dopiero, kiedy zaszłam w ciążę. Miesiąc później wzięliśmy ślub. Nie organizowaliśmy wesela, bo potrzebowaliśmy pieniędzy na nasze nowe, wspólne życie.

Przeprowadziliśmy się do mojego dwupokojowego mieszkania, które wzięłam na kredyt. Czynsz i raty płaciłam ja, bo według Andrzeja to jest mój dom i to ja ponoszę za niego koszty. Pozostałe rachunki opłacaliśmy po połowie i ogólnie wszystkie nasze wydatki na życie dzieliliśmy po równo. Mąż uważał, że tak powinno być, chociaż sam z każdej pensji przekazywał pewną kwotę swojej byłej żonie.

Im bardziej zbliżał się poród, tym bardziej czułam, że pieniędzy zaczyna nam brakować. Zapytałam wtedy Andrzeja, dlaczego wciąż utrzymuje swoją byłą żonę.

„Ona jest do tego przyzwyczajona. Po prostu nie mieszkałaś wcześniej z mężczyzną, to nie wiesz, jak to jest,” – odpowiedział.

Żal mu było Elwiry, bo jest sierotą i poza nim nie ma nikogo, kto mógłby jej pomóc.

Ale ja wtedy nosiłam pod sercem nasze dziecko i logiczne było, że pieniądze będą nam bardzo potrzebne. Jednak Andrzej uważał, że jest również odpowiedzialny za życie samotnej Elwiry.

„Nam choćby rodzice mogą pomóc, ale ona ma tylko mnie, rozumiesz?” – tłumaczył się mąż innym razem.

Bardzo pomogli nam moi rodzice, to dzięki nim wyposażyliśmy pokój dziecięcy. Niemniej jednak uważam, że jeśli mężczyzna i kobieta decydują się na wychowanie dziecka, to nie powinni liczyć na czyjąś pomoc, tylko zadbać o wspólny rodzinny budżet. Wydatki na Elwirę wcale nie wydawały mi się racjonalne. I w ogóle taka troska o byłą żonę jest jakaś dziwna. Może i Elwira próbowała wykorzystać swoją pozycję, ale Andrzej powinien mieć głowę na karku. Czy była żona jest ważniejsza niż rodzone dziecko?

Rodzice Andrzeja również współczuli Elwirze. Bardzo ją lubili i zdenerwowali się, kiedy ich syn od niej odszedł. Kiedyś teściowa powiedziała: „Gdyby cię nie spotkał, może wszystko by się między nimi ułożyło”.

Moja mama nie raz sugerowała, żebym zostawiła męża i sama wychowywała dziecko, jeżeli Andrzej ostatecznie nie wybierze pomiędzy mną a Elwirą.

Nie wiem co robić, może po prostu powinnam zabronić mężowi kontaktów z jego byłą żoną?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->