Kiedy była żona mojego męża poprosiła czy może u nas przenocować, nie miałam pojęcia, jak sprawy się potoczą.

Oświadczając mi się, mój przyszły mąż powiedział, że ma córkę z pierwszego małżeństwa i nie ma zamiaru zrywać z nią kontaktu. To mogłoby niektórych zniechęcić, ale dla mnie to była dobra informacja i zaczęłam traktować go poważnie. Zrozumiałam, że jest odpowiedzialną osobą i na pewno nasze dzieci będzie kochał tak samo mocno.

I rzeczywiście, jako mąż okazał się być bardzo opiekuńczy. Mieliśmy razem jeszcze dwójkę dzieci. Nina, najstarsza córka mojego męża, często przychodzi do nas nocować i mamy z nią wspaniałe relacje. Cała trójka dzieci dogaduje się wspaniale. I wszystko było dobrze, dopóki nie zdecydowaliśmy się na zakup domku.

Był w ruinie, a my poświęciliśmy wiele wysiłku i pieniędzy, aby doprowadzić go do porządku – zrobiliśmy kapitalny remont, urządziliśmy ogród i postawiliśmy saunę na podwórku. Ruska bania i altanka były zwieńczeniem naszych marzeń.

Efekt pracy był tak przyjemny dla oka, że chciałam się tą radością podzielić z innymi, wobec czego często mamy gości. Więc kiedy jesteśmy w domku, bardzo często mamy jakichś przyjaciół lub krewnych nad. Prawie wszystkie weekendy i wakacje zaczęliśmy spędzać w domku, to naturalne, że zapraszamy tam również Ninę.

Matka dziewczynki przywoziła ją do nas, a następnie odbierała, gdy uznała to za konieczne. Któregoś razu przywiozła córkę późnym wieczorem i przyznała, że boi się sama wracać w nocy do miasta. Zapytała czy może zostać na noc, a my nie mieliśmy wyjścia i zgodziliśmy się. Zawsze mówiła, że podoba jej się na naszej działce, ale od tej nocy zaczęła wpraszać się coraz częściej.

Mieszka u nas w każdy weekend, przywiozła swoje rzeczy – szlafrok, szampon i diabli wiedzą co jeszcze w różnych butelkach i słoikach.  Zostawia to wszystko w naszej łazience! Ma bardzo dobry kontakt z byłym mężem, nie wygląda jakby przeszkadzała mu jej obecność.

Próbuję jej uświadomić, że nie jest tu mile widziana, ale ona nie rozumie lub nie chce zrozumieć. Nie wiem czy doczekam się poparcia męża, on ciągle milczy i nie wiem czy z nim o tym rozmawiać, czy nie. Poza tym, kto wie czy ta wariatka nie zacznie go szantażować ograniczeniem kontaktów z córką. Nie chcę wciągać dziecka w ten konflikt.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->