Babcia zaprosiła Kasię i jej wnuki, aby zostały z nią na lato, ale po pierwszym dniu wszystko było dla niej nie tak

  • Mama ciągle pytała, kiedy przywiozę wnuki. Na początku sami się baliśmy, bo dzieci w ogóle były, a potem zdecydowaliśmy się odwiedzić. Dlatego to zrobiliśmy? Po 10 minutach stało się jasne, że jej wnuki są ciężarem. I przyjechaliśmy na miesiąc, nie wiem, co robić – skarży się 30-letnia Kasia.
  • Weź, wymień bilety i wróć do domu. Jaki jest problem?
  • Szkoda tracić pieniądze, bo kwota nie jest mała. Tak, rozumiem, że matka będzie urażona. Ale najwyraźniej nie będę w stanie znieść jej odrzucenia przez miesiąc. Już chcę uciekać! Czy naprawdę zdarza się, że wnuki są szalone?

Kasia i jej mąż mieszkają w Warszawie od 7 lat. Mają mieszkanie hipoteczne, własną małą firmę. Na przestrzeni lat dwukrotnie udało im się zostać rodzicami. Najstarszy syn ma 4 lata, a najmłodszy dwa lata. Teściowa pomaga młodej rodzinie w każdy możliwy sposób, ale rodzice Kasi są daleko i praktycznie nie widzą swoich wnuków.

Matka Kasi powiedziała, jak bardzo kocha swoje wnuki. Na przykład położyłam nawet zdjęcie obok łóżka. Długo dzwoniła do córki. Przecież na wsi jest naprawdę dobrze – owoce, warzywa, świeże powietrze. Generalnie raj dla dzieci. Rodzice dokonali remontu przed przyjazdem wnuków, aby wszystko było czyste i zadbane. Wszyscy przygotowywali się do spotkania.

Mąż Kasi nie mógł jechać, bo musiał nadzorować sprawy pracownicze. Dlatego pojechała tam sama z dwójką swoich dzieci. Szczerze mówiąc, pomysł spodobał się Kasi, ponieważ potrzebowała zmiany scenerii i przerwy od urlopu macierzyńskiego. Wzięła bilety i postanowiła spędzić miesiąc w swojej ojczyźnie.

  • Mama wciąż była na mnie obrażona, że nie chcę przyjeżdżać na całe lato. A teraz nie wiem, jak znieść ten miesiąc.

Matka Kasi jest akuratystką. W domu ma totalny porządek, uwielbia dyscyplinę. Kasia starała się mieć oko na dzieci, ponieważ wiedziała o charakterze swojej matki. Ale i tak łapała się za głowę, kiedy się brudziły, głośno krzyczały lub brały coś bez pytania. Babcia cały dzień naprawiała, sprzątała, składała wszystko do kupy, okazując swoje niezadowolenie.

Oskarżyła Kasię o wypuszczenie dzieci. Widzisz, one nie są przyzwyczajone do porządku i dyscypliny. Córka milczała – nie lubi konfliktów. Starała się częściej spacerować z chłopcami po podwórku, mimo że mogli ją tam skrzywdzić. Dzieci…

— Mama namalowała sobie obraz idealnych dzieci, dlatego denerwują ją wnuki. Wszystkie dzieci hałasują, robią bałagan, rozrzucają rzeczy i popełniają błędy. Tak po prostu dorastają. Wczoraj przewrócono szklankę z sokiem, a mama udawała, że ma zawał. Wszystko posprzątałam w pół godziny, a rozmów było tyle! – wzdycha dziewczyna.

Babcia skarży się, że po wizycie wnuków znów będzie musiała robić remont. Oczywiście przesadza, ale jednak. Jak można nie zrozumieć, że dzieci nie mogą siedzieć na krzesłach i spełniać wszystkich poleceń?

— Pomyślałam, że trochę odpocznę, zrelaksuję się. Mama obiecała zająć się wnukami, ale co? Jestem ciągle rozdrażniona i zdenerwowana. Chcę już wracać do domu, nie mam siły – płacze Kasia.

Czy Wiktoria jest winna? A może babcia po prostu nie przyzwyczaiła się do małych dzieci? Jeśli zaprosiłeś gości, zachowaj ciszę i cierpliwość. Jak można tak traktować własne wnuki?

Co powinna zrobić Kasia? Zmienić bilety i wracać czy mieć nadzieję, że wszystko się ułoży?

Najprawdopodobniej po takim przyjęciu córka nie wróci już do rodziców. Co o tym myślisz?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->