Darczyńca miał dwóch pomocników. Wysiedli z auta, twarze zamaskowali przed kamerami. Zataszczyli wielką skrzynię przed drzwi Domu Dziecka w Długiem na Podkarpaciu, a potem pospiesznie odeszli. Pierwsze reakcje po otwarciu metalowego pudła? — Zdziwienie i szok! — opisuje emocje szefowa placówki Monika Nowak. W środku była góra słodyczy i pieniędzy! Ktoś przekazał dzieciom 100 tys. zł!
Wszystko działo się w sobotę, 1 lipca, około godz. 7. Wychowawca przed budynkiem zobaczył skrzynkę owiniętą łańcuchem spiętą kłódką na kod. Niemal w tym samym czasie na dyżurną komórkę lokalnego portalu Krosno112 zadzwonił darczyńca. Powiedział, że kłódkę otworzą cztery cyfry 7777.
Skrzynię ocenił pirotechnik
Na miejsce przyjechała policja, reporter Krosno112, a także zgromadził się cały personel placówki. Policyjny specjalista od pirotechniki ocenił, że skrzynia nie stanowi zagrożenia i można ją bezpiecznie otworzyć. Uspokajająca była kartka doklejona na wieku: “Proszę się nie bać. Paczka to darowizna. Nic groźnego”.
Zawartość pudła wszystkich zaskoczyła. — Było tu z 20 kilogramów słodyczy, a na wierzchu leżało 10 bloczków z banknotami. W każdym po 10 tysięcy złotych — opowiada Monika Nowak, dyrektorka Domu Dziecka.
Wielki dar. Są plany jak wydać fortunę
W poniedziałek, 3 lipca, pieniądze wpłacono na konto placówki.
— Zastanowimy się wspólnie z dziećmi i wychowawcami, jak wykorzystamy ten dar. Potrzeby są ogromne, ale też kwota jest duża. Dlatego chcemy ją rozsądnie zagospodarować. Pewnie przydałby się jakiś remont, przybory i sprzęty. Z pewnością część pieniędzy zostanie przeznaczona na coś ekstra dla wychowanków. Może jakiś wyjazd? Na spokojnie to wspólnie przedyskutujemy… — mówi Monika Nowak.




