Sprawa Joanny z Krakowa. Doświadczony policjant nie gryzie się w język. “Mamy do czynienia z blagą”

— To, co zrobiła policja w ramach swojej obrony, jest żenujące i żałosne — komentuje dosadnie sprawę pani Joanny z Krakowa Piotr Caliński, który przez 15 lat był komendantem Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. — Zachowała się nie tylko w sposób niegodny, nieprofesjonalny, ale złamała kilka reguł i zasad, które powinny przyświecać policyjnej służbie — ocenia w rozmowie z “Faktem” były wicedyrektor gabinetu Komendanta Głównego Policji.

O tej sprawie od kilku dni mówi cała Polska. Pani Joanna z Krakowa zażyła tabletkę poronną, a kiedy źle się poczuła, poprosiła o pomoc swojego psychiatrę. Lekarka natomiast zadzwoniła pod numer 112 i poinformowała o złym stanie pacjentki. Na SOR przy szpitalu wojskowym pani Joanna trafiła już w asyście czterech policjantów. Na miejscu odebrano jej laptop, a kiedy lekarze stanęli w obronie pacjentki – zostali między innymi pouczeni o karze, jaka może ich spotkać za nieuzasadnione wezwanie kolejnego patrolu.

Następnie pani Joanna w policyjnej eskorcie została przewieziona na oddział ginekologiczny szpitala im. Narutowicza. Na miejscu czekał na nią kolejny patrol. I – jak opowiadała w rozmowie z “Faktem” – tam zabrano jej telefon, kazano się rozebrać i robić przysiady.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->