Koszmar pasażerki autobusu MZK. Kierowca pozostawał niewzruszony, kobieta nie mogła się pozbierać

Kolejne niebezpieczne zdarzenie w bydgoskiej komunikacji miejskiej! We wtorek, 30 maja w autobusie linii międzygminnej nr 94 doszło do gwałtownego hamowania, w efekcie którego jedna z pasażerek z impetem upadła na ziemię. Sytuacja był poważna – kobieta przez chwilę nie mogła wstać, jednak kierowca pojazdu pozostawał niewzruszony. – To inni pasażerowie podeszli do mnie i pomagali mi się pozbierać. Pan kierowca nawet nie wstał – mówi nam poszkodowana w zdarzeniu kobieta.

Ostre hamowanie w autobusie MZK. Pasażerka z impetem upadła na ziemię. “Kierowca nawet nie przeprosił”

Do sytuacji doszło w autobusie linii nr 94 podczas przedostatniego kursu z Bydgoszczy. W Żołędowie, na skrzyżowaniu ul. Koronowskiej z Bydgoską, kierowca autobusu chciał włączyć się do ruchu. Zaczął ruszać i nagle gwałtownie zahamował. – Stanęliśmy dosłownie w miejscu. Trzymałam się rurki, jednak siła była tak duża, że z impetem upadłam na ziemię – mówi nam jedna z pasażerek, która stała przy środkowych drzwiach pojazdu.

Jak relacjonuje nam kobieta, po upadku podbiegli do niej inni pasażerowie, którzy pomogli jej wstać oraz pozbierać rzeczy. – Przez chwilę mnie zamroczyło. Bolała mnie noga oraz łokieć. Nie wiedziałam, co się stało. Najdziwniejsze we wszystkim jest zachowanie kierowcy. To mnie najbardziej zbulwersowało – dodaje.

Jak wyjaśnia pasażerka, kierowca w ogóle nie zainteresował się całą sytuacją. – Krzyknęłam do niego, że może mógłby ostrożniej jeździć, a on tylko spojrzał na mnie w lusterku. To mnie najbardziej zdenerwowało. Podeszłam do jego kabiny i powiedziałam, że pasażerowie się zainteresowali, a nie on. Nawet nie zapytał, czy wszystko jest w porządku – mówi rozgoryczona kobieta.

Kierowca miał próbować wyjaśnić całe zdarzenie. Według relacji pasażerki, pracownik MZK powiedział, że nadjeżdżające z lewej strony auto włączyło kierunkowskaz, sygnalizując w ten sposób wjazd na ul. Koronowską. Jednak w ostatniej chwili go wyłączył i jechał prosto.

– Rozumiem, że mogła być taka sytuacja, jednak zachowanie samego kierowcy, to jakaś abstrakcja. Zero zainteresowania. Przecież kierowca podejmując taką czy nie inną decyzję na drodze odpowiada za wszystkie osoby w pojeździe. Niestety słowa przepraszam również nie usłyszałam – dodaje.

Pasażerka zgłosiła skargę na zaistniałe zdarzenia do MZK. Czeka na odpowiedź.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->