Syn Steczkowskiej wyjawił jej prawdę. Artystka nie wytrzymała i zalała się łzami

Justyna Steczkowska z okazji Dnia Dziecka pojawiła się w specjalnym odcinku “Milionerów” w stacji TVN. Wokalistka na planie nie była sama, towarzyszył jej najstarszy syn – Leon Myszkowski. Razem walczyli o nagrodę pieniężną, która tym razem miała iść na charytatywny cel. Po emisji odcinka piosenkarka udzieliła wywiadu. Dotyczył m.in. talentów jej dzieci. Poruszającym fragmentem rozmowy był ten, w którym piosenkarka opowiadała o pewnym przełomowym w życiu jej młodszego syna wyznaniu. Stanisław zdobył się bowiem na słowa, przez które jego matka zalała się łzami.

Justyna Steczkowska jest matką trójki dzieci – dwóch synów i jednej córki. Jej syn Leon Myszkowski, który wystąpił z nią w specjalnym odcinku “Milionerów”, jest już dorosłym mężczyzną. Poszedł w ślady mamy, ponieważ także wybrał muzykę, ale nie został wokalistą, tylko DJ-em. Okazuje się, że wielkie nadzieje Justyna Steczkowska pokładała w talentach muzycznych młodszego syna. Jednak, gdy Stanisław powiedział jej, jaka jest prawda na temat jego relacji z muzyką, wokalistka nie mogła powstrzymać łez.

Justyna Steczkowska nie kryła poruszenia. Wystarczyło kilka szczerych słów jej syna

Justyna Steczkowska w wywiadzie dla serwisu cozatydzien.tvn.pl opowiedziała historię jej syna – Stanisława Myszkowskiego. 16-letni chłopak, mimo, że miał ogromny talent muzyczny i osiem lat ćwiczył grę na fortepianie, to postanowił, że nie będzie kontynuował edukacji muzycznej.

Grał na fortepianie, skończył szkołę podstawową, czyli grał prawie osiem lat. Szkołę skończył z dobrym wynikiem, ale powiedział: “Mamo, ja naprawdę nie chcę grać. Ja to wszystko robiłem dla ciebie, a teraz już idę swoją drogą

—relacjonowała słowa syna piosenkarka.

Justyna Steczkowska popłakała się, gdy jej syn się uzewnętrznił. Tego się nie spodziewała

Justyna Steczkowska nie kryła łez, gdy usłyszała, jak jej syn tłumaczy, co chce robić w życiu. Okazuje się, że mimo talentu do muzyki, on pragnie rozwijać się w zupełnie innym kierunku. Steczkowska, jako wyrozumiała mama, oczywiście to zaakceptowała.

Prawda jest taka, że się rozpłakałam, ponieważ było mi smutno, że nie tyle przymuszałam swoje dziecko do tego (bo on grał i miał do tego dużo pasji i chęci), ale tyle tych godzin było poświęconych temu i dalej to już nie pójdzie. Z drugiej strony byłam szczęśliwa, że moje dziecko wie, czego chce. Wie, jaką drogą chce kroczyć, sam ją wybrał. To jest jego droga i to będzie jego życie

— dodała.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->