Pan Piotr mówi o wzruszającym pożegnaniu z Kamilkiem: nic mu nie powiedziałem, nie byłem w stanie powstrzymać płaczu…

Piotr Kucharczyk (50 l.), organizator pogrzebu śp. Kamilka († 8 l.) z Częstochowy, w rozmowie z «Faktem» przyznaje, że o mały włos pogrzeb skatowanego chłopczyka odbyłby się w innym terminie. Na dwa dni przed ceremonią zmuszony był wykupić nowe miejsce na cmentarzu Kule w Częstochowie, co wpłynęło na koszty pogrzebu. Powodem okazała się jedna z ciotek ojca chłopca.

Pan Piotr z wielkim bólem wspomina ostatnie pożegnanie z Kamilkiem. Po raz pierwszy i ostatni ujrzał Kamilka podczas uroczystości pogrzebowych w kaplicy na cmentarzu w Częstochowie. Zabrał ze sobą medalik św. Rity, który przekazał chłopcu, kiedy ten był w szpitalu oraz pluszową maskotkę Misia Kamisia. Zabawka wraz z medalikiem została włożona do trumny.

Trzymał dłoń na ręce chłopca i milczał
– Medalik położyłem Kamilkowi na piersiach. Nie chciałem zakładać. Zostawiłem to zakładowi pogrzebowemu. Nic nie powiedziałem Kamilkowi, nie byłem w stanie powstrzymać płaczu. Zrobiłem znak krzyża na jego czole i ucałowałem go w czoło. Potem tylko chwilę trzymałem moją dłoń na jego, jestem teraz spokojniejszy. Wiem, że Kamilek już nie cierpi, ma teraz lepsze i wygodniejsze mieszkanie niż to na ziemi, gdzie dla wielu z nas był niewidzialny – opowiada «Faktowi» wzruszony Piotr Kucharczyk. To on przejęty losem zakatowanego chłopca poprzysiągł sobie, że cokolwiek będzie w życiu robił, będzie robił dla Kamilka.

– Obiecałem mu to i nie pozwolę, by ktokolwiek skrzywdził tego chłopca w jakikolwiek sposób. Dałem słowo Kamilkowi i dotrzymam je – zapowiada Piotr Kucharczyk. Jednym z pierwszych gestów tego niezwykłego oddania był medalik ze św. Ritą, który pan Piotr przywiózł chłopcu do szpitala w Katowicach. Oprócz medalika pan Piotr przekazał maskotki i misia z napisem Miś Kamiś oraz kredki i kolorowanki. Chłopczyk już wtedy był w ciężkim stanie. Pan Piotr do ostatnich dni Kamilka liczył, że stanie się cud i chłopczyk będzie zdrowy.

Zbiórka na pogrzeb Kamilka
Kucharczyk śmierć i odejście chłopczyka bardzo przeżywa, ale wciąż przypomina sobie słowo dane dziecku. Dlatego nie wahał się zorganizować pogrzebu. – Chciałem pokryć koszty sam, ale z każdej strony dochodziły mnie głosy, że wiele osób chciałoby mieć swój udział w tej smutnej, ale jakże wzruszającej chwili. Zdecydowałem się na uruchomienie zbiórki – opowiada nam mężczyzna. Przyznaje, że nie wiedział wtedy, z jaką nagonką będzie musiał się zmierzyć. Z zebranych pieniędzy rozliczył się co do grosza. Nikt nie wie nawet, że organizacja ceremonii miała kilka zwrotnych punktów. O mały włos pogrzeb nie odbyłby się w sobotę 13 maja.

Gdzie pochować Kamilka? Awantura ciotki
Powodem była ciotka biologicznego ojca Kamilka. Początkowo planowano pochować dziecko w grobie babci na cmentarzu Kule w Częstochowie. Okazało się, że w środę po południu odezwała się druga siostra babci Kamilka. Ostro zaprotestowała i nie wyraziła zgody na pochowanie go w rodzinnym grobowcu. Twierdziła, że grób jest jej własnością, mimo że tata Kamilka uzgodnił wszystko z jej siostrą. Ponadto swój sprzeciw wyrazili właściciele sąsiadujących grobów, którzy obawiali się, by tłumy, które przybędą na pogrzeb, nie stratowały ich nagrobków.

Poszukiwany projektant nagrobka
W efekcie pan Piotr musiał szukać nowego miejsca dla pochowania Kamilka i kupić je za pieniądze ze zbiórki. Dzięki pomocy wielu dobrych ludzi udało się znaleźć miejsce na tym samym cmentarzu. To znacznie podwyższyło koszty ceremonii. Dla chłopca trzeba było kupić ubranko, zapewnić mu godny pochówek. Rozliczenia ze zbiórki i faktury pan Piotr udostępnił publicznie. Wynika z nich, że pieniądze ze zbiórki nie pokryły wszystkich kosztów. Pokrył je on sam. Były one związane z udziałem duchownych w ceremonii.

Pan Piotr wierzy, że dobro zwycięży. Teraz szykuje się do wystawienia Kamilkowi nagrobka. – Szukam firmy, która bezinteresownie podejmie się wykonania projektu. Może ktoś chciałby podjąć się tego zadania? – pyta za naszym pośrednictwem Piotr Kucharczyk, licząc, że dzięki ludziom dobrej woli uda się to zrobić bardzo szybko.

Skatowany Kamilek z Częstochowy poruszył serce nieznajomego. Chłopiec otrzymał niezwykły prezent

Ostatnie pożegnanie Kamilka. Jest już znany termin pogrzebu

/13

Piotr Kucharczyk (50 l.) wygłosił piękne przemówienie podczas pogrzebu Kamilka.

/13

Grób Kamilka utonął w morzu kwiatów i maskotek.

/13

Kamilek († 8 l.) został bestialsko skatowany przez ojczyma. Chłopiec zmarł po 35 dniach walki o życie w szpitalu.

/13

Piotr Kucharczyk zorganizował zbiórkę na pogrzeb Kamilka.

/13

Biała trumna z ciałem chłopca.

/13

Grób Kamilka na cmentarzu Kule w Częstochowie utonął w kwiatach.

/13

Piotr Kucharczyk przekazał Kamilkowi medalik z wizerunkiem św Rity. Chłopczyk przez 35 dni walczył o życie w szpitalu.

/13

Medalik św. Rity, który otrzymał Kamilek od przyjaciela, został włożony do trumny.

/13

Tysiące ludzi uczestniczyło w ostatniej drodze śp. Kamilka.

/13

Dawid B. (27 l.) ojczym, który znęcał się nad Kamilkiem.

/13

Magdalena B. (35 l.) matka Kamilka nie udzieliła pomocy dziecku, tylko ukrywała męża kata.

/13

Rodzina Magdaleny i Dawida B. Para chętnie pokazywała się z dziećmi, ale bez Kamilka.

/13

Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, tu walczono o życie chłopca.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->