Jej głos spokojny i profesjonalny, gdy zgłosiła swoją pozycję na 14 000 stóp.
Pogoda utrzymuje się na stałym poziomie, planuje spróbować szczytu następnego ranka.
To była ostatnia wiadomość od Dr Iris Halford przez 4 lata i 3 miesiące.
Poszukiwania rozpoczęły się, gdy następnego wieczoru nie zameldowała się o zaplanowanej godzinie.
Park service rangers uruchomił wstępną odpowiedź.
obraz
loty helikopterem nad jej planowaną trasą, wizualne zamiatanie najbardziej prawdopodobnego terenu.
Kiedy te nic nie przyniosły, operacja się rozszerzyła.
Służba Parku Narodowego przywiozła dodatkowe samoloty.
Alaska Rescue Coordination Center aktywowało zasoby wojskowe.
Psy poszukiwawcze przyleciały z Anchorage.
Przez 11 dni przeczesywali 60 mil kwadratowych jednego z najbardziej bezlitosnych terenów na świecie.
Nic nie znaleźli.
Ani jej jaskrawoczerwony namiot, ani charakterystyczna niebieska paczka, ani jeden element wyposażenia, ani ślad przejścia, nawet odcisk buta w śniegu, który powinien był trzymać jej ślady przez wiele dni.
Góra pochłonęła ją całkowicie.
Dr.
Iris Halford została uznana za zaginioną, uznaną za zmarłą 30 maja 2019 roku.
Jej nabożeństwo żałobne odbyło się 3 miesiące później w wypełnionym audytorium na University of Alaska Fairbanks.
koledzy i studenci dzielą się wspomnieniami kobiety, która spędziła karierę pchając się w miejsca, w których życie nie miało istnieć.
Jej badania nad florą Arktyczną przyczyniły się do 17 recenzowanych artykułów i trzech głównych odkryć botanicznych.
Pracowała nad czymś większym, czymś, co opisała we wnioskach o grant jako rewolucyjne implikacje dla naszego zrozumienia adaptacji roślin w ekstremalnych środowiskach.
Jej mąż, David, opłakiwał ją jako kobietę, która zmarła robiąc to, co kochała.
Jej partner badawczy, Dr.
Martinez opłakiwał ją jako naukowca, którego największe odkrycia mogły zginąć wraz z nią.
Społeczność wspinaczkowa opłakiwała ją jako kolejne przypomnienie, że góry przestrzegały własnego harmonogramu, własnych zasad, własnej sprawiedliwości.
Żaden z nich nie wyobrażał sobie, że żyje.
Telefon przyszedł o 7:23.
w dniu 14 sierpnia 2023 r.do biur Alaska Division of Geological and Geoysical Surveys.
Pilot Sarah Chen składała swój rutynowy raport z badań lotniczych, kiedy wspomniała o anomalii, którą zauważyła podczas estakady drenażu lodowca Ruth.
Wzory roślinności w dolinie, które pojawiły się na żadnych mapach w terenie, który powinien być martwym lodem i skałą.
Zielony, powiedziała oficerowi dyżurnemu.
jasnozielony w osłoniętym basenie około 22 mil na północny zachód od głównych szlaków wspinaczkowych Denali wyglądał jak ogród.
Ogrody nie istniały na wysokości 12 000 stóp we wnętrzu Alaski, zwłaszcza w dolinach, których cgraphers nigdy nie udokumentowali.
Dr.
Elena Rodriguez, geolog stanowy, który wziął raport Chena, pracował na zapleczu Alaski przez 15 lat.
Widziała, jak cechy termiczne tworzą niezwykłe mikroklimaty, gorące źródła, które utrzymują plamy ziemi niezamarzane przez najgorsze zimy.
Ale to było inne.
Według współrzędnych GPS Chena roślinność kwitła na wysokości i szerokości geograficznej, gdzie perafrost biegł na głębokość 300 stóp, a sezon wegetacyjny trwał około 6 tygodni.
Rodriguez zezwolił na lot kontrolny.
17 sierpnia Chen wrócił z fotografem i bardziej wyrafinowanym sprzętem.
Obrazy, które przywieźli, wymykały się wyjaśnieniu.
Dolina o długości około dwóch mil i szerokości pół mili, wyrzeźbiona głęboko w zboczu góry przez działanie lodowcowe, osłonięta przed przeważającymi wiatrami wysokimi granitowymi ścianami.
A w jego centrum, niemożliwe i niezaprzeczalne, było zielone życie.
Nie rozproszona, zdesperowana roślinność, której udało się przetrwać w treeine.
Był to bujny wzrost zorganizowany we wzory, które wyglądały na prawie kultywowane.
Rzędy i skupiska sugerujące interwencję człowieka, a na wschodnim krańcu doliny, ledwo widocznym przez baldachim, znajdowała się konstrukcja, która wyglądała jak schronienie.
Decyzja o zorganizowaniu wyprawy naziemnej trwała 48 godzin połączeń konferencyjnych między agencjami stanowymi, departamentami federalnymi i instytucjami badawczymi, które miały jurysdykcję nad niezamapowaną doliną na ziemi Federalnej.
Kto sfinansuje wyprawę? Kto by nim kierował? Czego tak naprawdę spodziewali się znaleźć? Dr.
Rodriguez zgłosił się na ochotnika do samodzielnego kierowania zespołem.
Geolog, botonista, koordynator poszukiwań i ratownictwa oraz fotograf.
cztery osoby z wystarczającym doświadczeniem, aby poradzić sobie z tym, co mogą napotkać w terenie, który nigdy nie poczuł ludzkich kroków.
Wsiedli helikopterem 20 sierpnia, Chen ustawiając ich na skalistej półce pół mili od wejścia do doliny.
Sama dolina była zbyt wąska do bezpiecznego lądowania, zbyt niepewna, aby pilot mógł zaryzykować swój samolot.
Zespół wędrował, ustalał, na co patrzyli, i radio do ekstrakcji.
Rodriguez przygotowywał się na większość nieprzewidzianych sytuacji.
awaria sprzętu, zmiany pogody, odkrycie, że roślinność była jakąś formacją geologiczną błędnie zidentyfikowaną z powietrza.
Nie przygotowała się na to, co faktycznie znaleźli.
W momencie, gdy weszli do doliny, temperatura wzrosła o 15°.
Nie stopniowo, nie taki rodzaj zmiany mikroklimatu, jakiego można się spodziewać w osłoniętym terenie.
natychmiast jak wyjście z klimatyzowanego budynku w letnie upały.
W odległości 100 metrów od ujścia doliny Rodriguez zrzucał warstwy, które nosiła dla ciepła, pocąc się w powietrzu, które wcześniej było prawie mroźne.
Botista, Dr.
James Kova, przestał chodzić i patrzył.
Otaczające je rośliny były nie tylko niezwykłe, były niemożliwe.
gatunki o szerokich liściach, które należały do lasów umiarkowanych, a nie do gór arktycznych.
Kwitnące rośliny wytwarzające kwiaty i kolory, których nigdy nie widział w naturze.
Owoce wiszące ciężko na krzakach, które nie powinny istnieć powyżej 5000 stóp, nie mówiąc już o prawie 12 000.
“Te nie są przystosowane do zimna” – powiedział, klęcząc obok rośliny z liśćmi wielkości talerzy obiadowych.
“Są to gatunki tropikalne lub zatrzymał się, dokładniej badając strukturę liści.
Nie wiem, co to jest.
Podążali za czymś, co wydawało się być szlakiem, chociaż żaden oficjalny szlak nigdy nie został tutaj wycięty.
Ścieżka była zbyt celowa, aby była ścieżką gry, zbyt dobrze utrzymana, aby była przypadkowa.
Ktoś tu był.
Ktoś troszczył się o to miejsce.
Szlak prowadził głębiej w dolinę, obok gajów drzew rosnących w zorganizowanych rzędach, obok działek warzyw należących do szklarni, a nie górskiej dziczy.
Powietrze było gęste od nieznanych zapachów, kwiatowych, ziołowych, leczniczych.
Czułem się bardziej jak spacer po starannie pielęgnowanym Ogrodzie Botanicznym niż odkrywanie nieznanej dziczy.
Radio Rodrigueza trzeszczało.
Głos Chen, sprawdzający się z jej pozycji, krążący nad nią.
Jak tam wygląda? Rodriguez rozejrzał się wokół otaczającej ich obfitości, roślinności, która naruszała każde prawo botneya, którego nauczyła się na studiach podyplomowych, dowodów na kultywację człowieka w miejscu, w którym żaden człowiek nie powinien był przetrwać.
“Nie uwierzysz w to” – powiedziała.
Schronisko pojawiło się przed nimi, dokładnie tam, gdzie sugerowały zdjęcia lotnicze.
Nie namiot ani awaryjny bivowak, ale konstrukcja zbudowana z lokalnego kamienia i uratowanych materiałów o projekcie, który mówił raczej o trwałości niż o tymczasowym przetrwaniu.
Dym unosił się z czegoś, co wyglądało na komin.
Ktoś był w domu.
Rodriguez zasygnalizował zespołowi zatrzymanie się.
Jej szkolenie przygotowało ją do wielu rzeczy, ale nie do znajdowania zamieszkałych budowli w niezbadanych dolinach.
Użyła swojego radia, aby ustalić protokół z Chenem, zgłosić ich stanowisko, poprosić o wskazówki od przełożonych, którzy byli setki mil stąd.
Zanim zdążyła mówić, otworzyły się drzwi schroniska.
Pojawiła się kobieta, poruszająca się z ostrożną ekonomią kogoś, kto mieszkał sam przez długi czas.
Średniej wysokości, zwietrzała przez słońce i wiatr, ubrana w ubrania, które wyglądały zarówno ręcznie, jak i praktycznie, nie okazała zaskoczenia, widząc czterech nieznajomych w swojej ukrytej dolinie.



