Ta historia zaczęła się zupełnie niezauważona od reklamy na Facebooku.
Wiosną 2017 roku Karolina Wójcik, 23-letnia studentka z Krakowa, desperacko szukała lukratywnego sposobu na sfinansowanie kosztownej nauki i pomoc matce w uciążliwym kredycie hipotecznym na dom. Pracowała już ciężko jako kelnerka i czasami zarabiała na tym małymi transferami, ale pod koniec miesiąca nigdy nie było wystarczająco dużo pieniędzy.
W prywatnej grupie kobiet na Facebooku zobaczyła znaczący post na temat macierzyństwa zastępczego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Proponowana kwota natychmiast wzbudziła jej zainteresowanie i nadzieje: 150 000 dolarów za jedną ciążę. Karolina natychmiast skontaktowała się z przedstawicielem agencji mediacyjnej.
Sympatyczna kobieta z polskim akcentem szczegółowo wyjaśniła jej warunki w rozmowie telefonicznej “”obejmuje to pełne wstępne badanie lekarskie i umowę na dokładnie 9 miesięcy”.
Obiecała również: “zakwaterowanie w Dubaju odbywa się w bardzo komfortowych apartamentach. Otrzymasz najlepszą opiekę medyczną w prestiżowej prywatnej klinice, pokryjesz absolutnie wszystkie poniesione koszty Plus hojną opłatę zaraz po porodzie. Klienci to bardzo zamożne małżeństwo z Emiratów, które niestety ma poważne problemy z naturalnym poczęciem dzieci. Wszystko to jest ściśle legalne, wszystko jest oficjalnie i notarialnie poświadczone””
Karolina spędziła kilka następnych tygodni pilnie studiując macierzyństwo zastępcze w Internecie. Przeczytała dziesiątki recenzji i historii kobiet, które rzekomo pomyślnie i bezproblemowo przeszły przez ten proces. Rozmawiała również o tym szczerze z matką; ta ostatnia, choć bardzo sceptyczna, ostatecznie nie próbowała odwieść jej od tego pomysłu. Obiecane pieniądze za jednym zamachem rozwiązałyby tak wiele jej problemów rodzinnych.
Pod koniec maja podjęła decyzję, podpisała wstępne porozumienie i przeszła dokładne badanie lekarskie w klinice partnerskiej w Warszawie. Wyniki były doskonałe: Młody, doskonale zdrowy, bez żadnych chorób przewlekłych.
W lipcu Agencja wysłała jej upragniony bilet lotniczy i duży kontrakt główny. Było to 28 gęsto wydrukowanych stron w języku angielskim. Karolina, chcąc grać bezpiecznie, specjalnie zatrudniła tłumacza i poprosiła go o szczegółowe wyjaśnienie jej wszystkich punktów.
Większość przepisów wyglądała dla niej całkiem normalnie: ścisły obowiązek noszenia i rodzenia zdrowego dziecka, ścisłego przestrzegania wszystkich zaleceń lekarza, nie spożywania alkoholu i narkotyków przez cały czas, regularnego i terminowego odwiedzania wszystkich lekarzy.
Istniała również specjalna klauzula dotycząca surowych kar za naruszenie tych zasad, klauzula nieograniczonego prawa klientów do przyjęcia noworodka natychmiast po urodzeniu oraz ścisła klauzula absolutnej tajemnicy i poufności.
Jednak Tłumacz wskazał im kilka punktów, które z prawnego punktu widzenia wydawały mu się nieco dziwne i jednostronne. Na przykład umowa wyraźnie stwierdzała, że Karolina zapewnia agencji nieograniczony dostęp do wszystkich swoich informacji zdrowotnych w dowolnym momencie i bezwarunkowo zgadza się na wszystkie niezbędne procedury medyczne i interwencje, które lekarze kliniki uznają za konieczne.
Innym, jeszcze bardziej przejmującym punktem było to, że agencja zrzeka się wszelkiej odpowiedzialności i odpowiedzialności za długoterminowe konsekwencje dla matki zastępczej w przypadku wystąpienia jakichkolwiek komplikacji medycznych.
Tłumacz zauważył :” takie twarde sformułowania są dość powszechne w międzynarodowych dokumentach medycznych, ale zdecydowanie lepiej byłoby, gdybyś skonsultował się ze specjalistą prawnym”.
Następnie Karolina zwróciła się o poradę prawną. Adwokat potwierdził ocenę: “Traktat wydaje się dość standardowy dla międzynarodowego macierzyństwa zastępczego w tym regionie, chociaż niektóre klauzule są w rzeczywistości bardzo niejasne i pozostawiają dużo miejsca na interpretację”.
Zachęcał ją, by zwróciła się do Agencji o pisemne wyjaśnienie tych punktów przed ich podpisaniem. Karolina napisała do przedstawiciela agencji w Dubaju. Zachęcająca odpowiedź pojawiła się dwa dni później: “wszystkie klauzule są absolutnie standardowymi przepisami. Klinika posiada międzynarodową wysoką akredytację, a umowa jest w 100% zgodna z obowiązującym prawem Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nie mają absolutnie żadnego powodu do niepokoju””
Oszołomiona pieniędzmi i obietnicami podpisała kontrakt. 23 lipca poleciała do Dubaju pełna nadziei.
Na lotnisku bardzo uprzejmie powitał ją kierowca z tabliczką znamionową, który zabrał ją prosto do dużej kliniki na obrzeżach opuszczonego miasta. Budynek był ultranowoczesny, w całości z lustrzanego szkła, z dużym błyszczącym logo Centrum Medycznego na fasadzie. Wewnątrz czekał na nich chłodny marmur, cicho brzęczące klimatyzatory i uśmiechnięci pracownicy administracyjni ubrani w eleganckie mundury.
Karolina szybko została zabrana do luksusowego gabinetu głównego lekarza. Dr Hassan przedstawił się jej jako wiodący specjalista w klinice technologii reprodukcyjnej. Wyjaśnił jej dokładny proces spokojnym głosem: “najpierw przeprowadzimy tutaj kolejne pełne badanie, potem nastąpi ukierunkowane przygotowanie organizmu za pomocą leków hormonalnych, a następnie właściwa implantacja zarodka. Cały ten początkowy proces potrwa kilka tygodni””
Następnie wyjaśnił :” w tym czasie zostaniesz zakwaterowany w specjalnym, bardzo wygodnym akademiku kliniki, w którym masz absolutnie wszystko, czego potrzebujesz. Po udanej potwierdzonej implantacji przeprowadzą się do prywatnego mieszkania w mieście, zgodnie z ustaleniami””
Wstępne badania trwały trzy dni. Badania krwi, USG, badania u różnych specjalistów. Wszystko wyglądało niezwykle profesjonalnie. Nie było dla nich wyraźnych czerwonych flag. Czwartego dnia Karolina została przeniesiona do wspomnianego hostelu. Pokój był mały, użytkowy, ale czysty: łóżko, biurko, szafa, własna mała łazienka.
Jedyne okno wychodziło na zamknięty dziedziniec. Wyposażenie standardowo przypominało raczej Akademik niż luksusowy hotel, ale było dla nich całkiem do przyjęcia. Zaczęły się codzienne zastrzyki hormonów. Każdego ranka Pielęgniarka przychodziła na czas, regularnie dawała jej zastrzyk i sprawdzała ciśnienie krwi i temperaturę ciała. Karolina czuła się normalnie fizycznie, tylko od czasu do czasu była trochę chora.
Z niecierpliwością zapytała, kiedy w końcu zostanie przeniesiona do obiecanego mieszkania w mieście. Pielęgniarka odpowiedziała niezmiennie przyjaźnie, ale stanowczo: “nadal będziesz musiał poczekać, dopiero po wszczepieniu i potwierdzeniu”.
Po dwóch tygodniach intensywnego przygotowania ostatecznie przeprowadzono przeszczep zarodka. Karolina podpisała świadomą zgodę niezbędną do tego i została zabrana na sterylną salę operacyjną. Wszystko wydarzyło się bardzo szybko i w znieczuleniu miejscowym.
Po zabiegu spędziła cały dzień pod ścisłą obserwacją w szpitalnej sali kliniki, po czym wróciła do swojego małego pokoju wyczerpana. Lekarz powiedział jej podczas wizyty:”teraz będziesz musiała poczekać dwa tygodnie, aby ostatecznie potwierdzić ciążę”.
Oczekiwanie było nerwowe dla Karoliny. Prawie nie wychodziła ze swojego małego pokoju. Przyniosła jej wiele książek i tablet z szybkim dostępem do Internetu, aby mogła się rozproszyć.
Regularnie kontaktowała się z matką za pośrednictwem Messengera i radośnie mówiła jej, że wszystko idzie zgodnie z planem i wszystko jest w porządku. Jej zmartwiona matka często pytała: “kiedy w końcu wrócisz do domu?”
Karolina konsekwentnie odpowiedziała pewnie: “wrócę za około 9 miesięcy, zgodnie z planem”.
Po bolesnych dwóch tygodniach badanie krwi ostatecznie oficjalnie potwierdziło ciążę. Dr Hassan oficjalnie pogratulował jej i powiedział, że z medycznego punktu widzenia wszystko poszło znakomicie.
“Teraz zaczyna się ważny etap nadzoru” – dodał.
Karolina natychmiast zapytała o długo obiecaną przeprowadzkę do prywatnego mieszkania. Lekarz odpowiedział wymijająco:”w ciągu najbliższych kilku tygodni musisz mieć absolutną pewność, że ciąża jest naprawdę stabilna”.
Tygodnie ciągnęły się boleśnie powoli, ale Przeprowadzka po prostu się nie odbyła. Karolina zaczęła się poważnie martwić i stała się niespokojna. Nadal agresywnie pytała pielęgniarki, kiedy w końcu została wypisana. Odpowiedzi zawsze pozostawały niejasne i wymijające.
“Wkrótce lekarz zdecyduje, musisz poczekać na dalsze wyniki badań”.
Pewnego popołudnia próbowała samowolnie opuścić budynek, aby wyjść na świeże powietrze, ale ciężkie szklane drzwi na parterze były szczelnie zamknięte elektronicznymi zamkami. Imponujący strażnik wyjaśnił jej grzecznie, ale stanowczo: “robi się to tylko dla bezpieczeństwa pacjentów, można wyjść z budynku tylko na specjalnej przepustce”.



