23 października 2016 r. 23-letnia młodsza strażniczka Rachel Mason zniknęła bez śladu podczas regularnego patrolu w Narodowym rezerwacie dzikiej przyrody Atchafalaya w Luizjanie.
Ten obszar chroniony jest jednym z największych i najtrudniej dostępnych ujść rzek w całych Stanach Zjednoczonych. Zajmuje gigantyczną przestrzeń o powierzchni ponad 860 000 akrów– równowartość prawie 3500 kilometrów kwadratowych– i jest nieprzeniknionym labiryntem zalanych lasów, zdradliwych bagien, ukrytych dróg wodnych i gęstych krajobrazów zalewowych. To dziki, archaiczny świat.
Ostatni słaby sygnał radiowy z jej Przenośnego Radia został odebrany ze stacji bazowej dokładnie o 17: 04. Trójkątne miejsce znajdowało się na głębokości około 800 metrów w głębi bagien, a dokładniej w odizolowanym sektorze w pobliżu małej osady Butte-La-Rose.
Później, gdy ekipy ratownicze dotarły na miejsce ostatniego znaku GPS, znalazły niepokojące ślady: w błocie były wyraźne ślady brutalnej walki, oderwany kawałek jej oficjalnej mundurowej Bluzki i, co najbardziej niepokojące, świeże krople krwi. Masowa operacja poszukiwawcza, która nastąpiła, trwała 11 wyczerpujących dni, ale okazała się całkowicie nieskuteczna. Wydawało się, że bagno je pochłonęło.
Rachel Mason została oficjalnie uznana za zmarłą 24 listopada 2016 r.po tym, jak wszystkie nadzieje się rozpadły.
Ale prawie dokładnie 5 lat później, 14 marca 2021 r., wydarzyło się coś niesamowitego: znaleziono ją żywą.
Znaleziono ją głęboko w bagnie, okrutnie przywiązaną do pnia masywnego drzewa cyprysowego. Była bardzo wyczerpana fizycznie, wyczerpana do szpiku kości i głęboko zraniona, ale po prawie 2000 niewyobrażalnych dniach w niewoli żyła.
Rachel Mason urodziła się 7 czerwca 1993 roku w Lafayette w stanie Luizjana w rodzinie nauczyciela i pielęgniarki. Dorastała pod nadzorem.
Po pomyślnym ukończeniu Louisiana State University (LSU) w 2015 roku z tytułem licencjata z biologii i zarządzania środowiskiem, spełniła swoje marzenie: rozpoczęła pracę jako Junior Ranger W US Fish and Wildlife Service. W końcu w kwietniu 2016 roku została przeniesiona do Atchafalaya National Wildlife Refuge, stanowisko, które dało jej poczucie dumy.
Koledzy i dyrektorzy konsekwentnie opisywali ją jako bardzo zmotywowaną, bardzo sprawną fizycznie i absolutnie zdolną do wydajnej pracy nawet w niezwykle trudnych i nieprzewidywalnych warunkach trudnych bagien.
Wcześniej z powodzeniem ukończyła wszystkie obowiązkowe, wymagające szkolenia: nawigację po nieprzejezdnych bagnach, bezpieczne pływanie łodzią w niebezpiecznych rozlewiskach, rozszerzoną pierwszą pomoc i surowe zasady bezpieczeństwa dotyczące zarówno dzikich zwierząt, jak i potencjalnie niebezpiecznych uzbrojonych gości rezerwatu.
W dniu 23 października 2016 r. Rachel została wyznaczona do regularnego patrolowania południowej części rozległego rezerwatu przyrody, we względnej bliskości małej osady Butte-La-Rose. Okazja: zaniepokojeni mieszkańcy w poprzednich dniach wielokrotnie skarżyli się na nielegalne, masowe łapanie aligatorów.
Kilku legalnych rybaków zgłosiło stacji, że widzieli wyraźne ślady bezwzględnego kłusownictwa: odcięte ogony aligatorów po prostu pozostawione na błotnistym brzegu, Ukryte niezarejestrowane pułapki w zaroślach trzciny i świeże ślady potężnych łodzi motorowych. głęboko w tych obszarach chronionych, gdzie używanie hałaśliwych silników było surowo zabronione.
Rachel posłusznie wypłynęła ze stacji Ranger o 10: 30 na małej łodzi serwisowej.
Ich planowana trasa patrolowa obejmowała chaotyczny obszar o powierzchni około 12 mil kwadratowych gęstych bagien. Standardowy protokół Ranger wymagał od singli wysyłania regularnych wiadomości radiowych do bazy co dwie godziny, zawsze z dokładnym podaniem aktualnych współrzędnych GPS i statusu.
Rachel skontaktowała się przez radio dokładnie o 12:30 i ponownie o 14:45. Oba raporty były absolutnie zwyczajne, nie było żadnych specjalnych incydentów. Poinformowała o kontynuowaniu patrolu na wcześniej zaplanowanej trasie.
Ale o 17: 04 stacja Rangers otrzymała nagłą, krótką i przerywaną transmisję przez radio Rachel. Dyspozytor usłyszał tylko głośny hałas w tle, szelest, a potem coś przerażająco podobnego do uduszonego krzyku. Potem zapanowała absolutna cisza.
Wszystkie natychmiastowe próby przywrócenia łączności radiowej przez stację pozostały bez odpowiedzi. O 18:10, Kiedy Rachel również nie pojawiła się na następnej zaplanowanej sesji komunikacyjnej, a jej Krótkofalówka nadal milczała, dyżurny starszy Ranger James Thibodeau natychmiast zainicjował awaryjny protokół poszukiwania zaginionej pracowniczki.
Zespół poszukiwawczy składający się z czterech doświadczonych strażników na dwóch szybkich łodziach został natychmiast wysłany do ostatnich znanych współrzędnych GPS Rachel. Automatyczny system śledzenia zarejestrował tę lokalizację dokładnie o 17: 41: około 2 kilometry na południe od szerokiego głównego kanału wodnego, w wyjątkowo gęsto zalesionym, głęboko zalanym i trudno dostępnym terenie.
Grupa poszukiwawcza dotarła do tego odległego miejsca o 19: 35, gdy zapadający zmierzch spowił bagno głębokimi cieniami.
Znaleziono małą łódź serwisową Rachel. Znajdował się około 15 jardów od małej, nieokreślonej Wyspy lądu, wznoszącej się zaledwie półtora do dwóch stóp nad ciemnym poziomem wody, przymusowo zacumowanej na powalonym pniu cyprysu pokrytym mchem.
Na błotnistej wyspie strażnicy w świetle latarek dokonali niepokojących odkryć: w miękkim błocie widoczne były świeże odciski butów. Z jednej strony typowe odciski standardowych butów Rangera są tego samego rozmiaru co Rachel. Ale z drugiej strony znaleźli także inne, znacznie większe, szorstkie odciski ciężkich męskich butów roboczych, szacowane na rozmiar 11-12.



