14 września 2012 roku Kurt Penny i Gabriela Hart wyruszyli wynajętym samochodem do odległych kanionów Kansas i zniknęli bez śladu. Zmieniło się to dopiero po tym, jak wolontariusz znalazł dwie nieruchome sylwetki nad polami kukurydzy podczas przeszukiwania odległego obszaru.
Początkowo wziął je za zwykłe wypchane zwierzęta, które odpędzały ptaki, ale kiedy podjechał bliżej, zrozumiał przerażającą prawdę. To były Zaginione dziewczyny. Zostały one przywiązane do pali za pomocą jastrychów budowlanych i ustawione w rzędzie. Tuż przy kursie kombajnu, który miał udać się do zbioru następnego ranka.
Kto zaplanował tę okrutną pułapkę z matematyczną precyzją i dlaczego pole rolnika stało się miejscem egzekucji, dowiesz się z tego filmu. życzę miłego czasu. 14 września 2012 r.Stan Kansas powitał dwóch podróżników suchymi wiatrami i bezchmurnym niebem, które tutaj, w centrum Wielkich Równin, wydaje się nienaturalnie wysokie.
Kurtis Penny i Gabriela Hart przyjechały tutaj typowymi szlakami turystycznymi. Ich celem były tak zwane Badlands, odległe, prawie marsjańskie krajobrazy formacji kredowych i głębokich wąwozów przecinających równinę. Na lotnisku Wichita dziewczyny zostały odebrane przez wynajętego czarnego SUV-a Toyota Rav 4, aby mogły się poruszać.
Według akt sprawy o 10:15 wyglądali na całkowicie spokojnych. Kamery bezpieczeństwa na stacji benzynowej w pobliżu zjazdu z autostrady sfilmowały je po raz ostatni. Ziarniste wideo pokazuje, jak Gabriela śmieje się, patrząc na stojak z pamiątkami, a Curtis płaci w kasie za dwie butelki wody i szczegółową papierową mapę hrabstwa.
Ten szczegół miał później zwrócić uwagę śledczych. Dziewczyny najwyraźniej zdały sobie sprawę, że jadą do obszaru, w którym telefony komórkowe i GPS często tracą sygnał, i przygotowały się na pełną autonomię. Wsiedli do samochodu, a czarny SUV zniknął w mgle gorącego asfaltu, kierując się na zachód.
Alarm nie zadziałał od razu. Kansas to miejsce, w którym czas płynie inaczej, a odległości między farmami są mierzone w dziesiątkach Mil. Zgodnie z umową najmu Curtis i Gabriela mieli zwrócić samochód do wypożyczalni samochodów na lotnisku dokładnie o 12 po południu 16 września.
Kiedy zegar minął ten znak, a samochód się nie pojawił, kierownik firmy próbował skontaktować się z klientami. Telefony milczały. Kontrola transakcji wykazała, że ich karty bankowe nie zostały obciążone ani Centem od czasu zakupu wody na stacji benzynowej. Oznaczało to 48 godzin całkowitej ciszy radiowej.
O 14:30 dyspozytor, postępując zgodnie z protokołem, przekazał informacje o zaginionym samochodzie policji drogowej. Wyszukiwanie rozpoczęło się od standardowej kontroli hotspotów turystycznych. Oficer patrolowy odpowiedzialny za teren parku stanowego znalazł czarnego RAV 4 dopiero wieczorem 16 września.
Samochód został zaparkowany na żwirowym parkingu w pobliżu początku szlaku w kanionie złodziei koni. To miejsce słynie z dziwacznych formacji skalnych i prywatności. W pobliżu nie było innych samochodów. Oficer poinformował dyspozytora, że samochód jest zamknięty, a na zewnątrz nie ma oznak gwałtownego wejścia ani Walki.
Ale kiedy zaświecił latarką przez przyciemnione szkło do środka, zobaczył coś, co zmusiło go do natychmiastowego wezwania posiłków. Dwa telefony na konsoli środkowej, obok nich nieotwarta butelka wody. Żaden doświadczony podróżnik nie udałby się do kanionów bez środków komunikacji, nawet jeśli nie ma tam sieci.
Wskazywało to, że dziewczyny planowały wysiąść z samochodu tylko na kilka minut lub że zostały zmuszone do opuszczenia swoich rzeczy. Słońce zachodziło już za horyzont, malując kredowe skały na niepokojąco czerwony kolor, gdy na miejsce przybyła ekipa śledcza i kynolog z psem poszukiwawczym o imieniu Bark.
Był doświadczonym psem wyszkolonym do tropienia ludzi w trudnym terenie. Policja miała nadzieję, że pies przy drzwiach kierowcy złapie ślad i zaprowadzi grupę do kanionu, gdzie dziewczyny mogły się zgubić lub zostać ranne. Ale Bark zachowywał się dziwnie.
Zamiast zejść na ścieżkę, pies zaczął krążyć wokół samochodu, nerwowo wąchając powietrze. Zignorował wejście do wąwozu. Zamiast tego Bark pociągnął za smycz i pewnie pociągnął przewodnika w przeciwnym kierunku, w kierunku wyjścia z parkingu, gdzie asfalt przechodził w starą, zepsutą drogę naprawczą prowadzącą na północ wzdłuż granicy Parku.
Funkcjonariusze podążyli za psem. Po przejściu 300 metrów wzdłuż pobocza drogi, gdzie wysoka sucha trawa sięgała do gruzu, Bark szczekał i usiadł, zauważając znalezisko. W świetle potężnych latarek policyjnych coś błysnęło w kurzu. Kryminalista ostrożnie podniósł przedmiot. Był to profesjonalny filtr polaryzacyjny do obiektywu aparatu.
Drogi przedmiot, który fotografowie pielęgnują jak gałkę oczną. Kurt Penny była profesjonalnym fotografem i według jej rodziny nigdy nie rozstała się ze swoim sprzętem. Znalezisko wydawało się nietknięte, ale po bliższym przyjrzeniu się metalowej obręczy pojawiły się Głębokie, świeże rysy. Charakter uszkodzenia wskazywał, że filtr nie tylko wypadł z kieszeni.
Został oderwany siłą, jednym nagłym ruchem, być może podczas walki, kiedy przykręcił się do obiektywu lub gdy ktoś próbował wyrwać jej Aparat z rąk. Ten szczegół natychmiast zmienił status operacji. Teoria wypadku w kanionie nie była już uzasadniona. Szlak urywał się nie wśród skał, ale w pobliżu drogi, po której mogły przejechać samochody.
Ciemność wokół nich stała się gęstsza. Teraz policja szukała ofiar zbrodni, a nie zagubionych turystów. Obszar poszukiwań przeniósł się z zalesionych zboczy na niekończące się pola rozciągające się wzdłuż autostrad, gdzie jedynymi świadkami były wiatr i wysoka ściana kukurydzy. Czas działał przeciwko nim, a pierwsze 48 godzin, najważniejsze dla znalezienia ocalałych, już minęło.
16 września 2012 roku grupa poszukiwawcza zmieniła taktykę. Znalezienie filtra światła na skraju starej polnej drogi wykluczyło teorię wypadku w kanionie. Policja prowadzi obecnie dochodzenie w sprawie protokołu porwania. Promień poszukiwań został rozszerzony o dziesiątki mil i obejmował rozległe prywatne pola uprawne otaczające Park.
Był to obszar absolutnej ciszy rolniczej, tysiące akrów kukurydzy właśnie osiągnęło dojrzałość i czekało na zbiory. Rolnicy w hrabstwie Ellsworth bez pytania udzielili pozwolenia na przeszukanie swojej ziemi. Jednak przeczesywanie takiego terenu pieszo było fizycznie niemożliwe.
Do operacji zaangażowano lokalnych ochotników na pojazdach terenowych i quadach. Jednym z tych ochotników był miejscowy mieszkaniec, który dobrze znał sieć polnych dróg w pobliżu miasta Geneseo. Postanowił przeszukać odległy odcinek na północ od autostrady, masyw graniczący z tą samą polną drogą, do której kilka godzin wcześniej policja przyprowadziła ogara.
Zgodnie z protokołem przesłuchania ochotnika poruszał się powoli do przodu, lawirując między rzędami kukurydzy. Łodygi w tej części stanu osiągały 2,10 m wysokości, tworząc efekt zamkniętego żółtego tunelu. Widoczność była ograniczona do kilku metrów. Monotonny hałas silnika ATV zagłuszył wszystkie inne dźwięki, ale wizualnie ochotnik kontrolował przestrzeń przed sobą.
Około godziny 18: 00, gdy niskie chmury zaczęły zasłaniać słońce, zauważył w głębi pola, 50 metrów od krawędzi plantacji, naruszenie geometrii rzędów. Pośrodku monotonnej ściany roślinnej wyróżniały się dwie pionowe figury. Na pierwszy rzut oka wyglądały jak klasyczne wypchane zwierzęta wystawione w celu odstraszania ptaków: bezkształtne ubrania, pochylone głowy, nienaturalnie prosta postawa.
Ten szczegół wydawał się ochotnikowi nienormalny. Jak później wyjaśnił śledczym, we wrześniu kukurydza stała się już twarda, ziarno było jak kamień, a ptaki nie stanowiły już zagrożenia dla upraw. Umieszczanie Strachów na wróble na tym etapie cyklu rolniczego nie miało sensu. Mężczyzna wjechał quadem w rzędy i wybił zderzak.
Kiedy był mniej niż 10 jardów od figur, gwałtownie zahamował. To, co z daleka wyglądało jak worki słomy, okazało się ludźmi. Byli to Kurtis Penny i Gabriela Hart. Obraz przedstawiony przed Zbawicielem był przerażający w sposób metodyczny. Dziewczyny były przywiązane do drewnianych palików wykopanych w ziemi.
Napastnik użył grubych białych opasek budowlanych, plastikowych klipsów powszechnie używanych do prowadzenia kabli. Ręce ofiar były związane za plecami, a ich ciała były przyciągane do belek na wysokości klatki piersiowej i talii. Głowy dziewcząt zwisały bezradnie na piersi.



