14 czerwca 2015 r., dokładnie o godz. 6:00 rano, kamery monitoringu na stacji benzynowej przy autostradzie nr 29 zarejestrowały szarego Subaru Forester.
Samochód prowadziła 22-letnia Kelly Tyler.
Napełniła bak paliwem, kupiła butelkę wody i paczkę batoników energetycznych.
Był to ostatni cyfrowy ślad, jaki pozostawiła w cywilizowanym świecie, zanim skręciła w wąską drogę prowadzącą do początku szlaku turystycznego nad rzeką Thai.
Kelly pracowała jako baristka w kawiarni w Charlottesville i była uważana przez swoich przyjaciół za doświadczoną turystkę, która nie bała się trudnych wędrówek.
Wielokrotnie pokonywała trasy o podwyższonym stopniu trudności, znała zasady orientacji w terenie i zawsze dotrzymywała harmonogramu.
Tego ranka jej samochód wjechał na żwirowy parking przy początku szlaku około godziny 6:40.
Czas ten ustalono później na podstawie analizy stanu chłodnicy silnika oraz śladów opon, które nie zostały jeszcze pokryte pyłem z innych samochodów.
Według matki Kelly, która zeznawała na policji dzień po zaginięciu, jej córka starannie przygotowała się do tej wyprawy.
W plecaku miała standardowy, sprawdzony zestaw na dwudniową, samowystarczalną wędrówkę: lekki namiot jednoosobowy, mapę topograficzną okolicy, kompaktową kuchenkę gazową, ubrania na zmianę oraz zapas liofilizowanej żywności na cztery posiłki.
Planowała przejść ten odcinek grzbietu, spędzić noc na wyznaczonym parkingu i wrócić do samochodu wieczorem 15 czerwca.
Ostatni raz osobę o imieniu Kelly Tyler widziano żywą 14 czerwca o godz. 10:30 rano.
Świadkami byli dwaj turyści z Richmond, para schodząca z góry.
Zgodnie z ich zeznaniami, które zostały szczegółowo zapisane w raporcie szeryfa hrabstwa Nelson, spotkali dziewczynę na wąskim odcinku trasy.
Miała na sobie jasnoniebieską kurtkę wiatrówkę i ciemne spodnie, a na plecach niosła duży plecak.
Świadkowie zauważyli, że Kelly wyglądała na niezwykle skupioną, jej oddech był równy, a tempo szybkie i pewne.
Nie zatrzymywała się, by porozmawiać, tylko krótko kiwała głową w odpowiedzi na pozdrowienia i kontynuowała wspinaczkę, nawet nie zwalniając tempa.
Żadne z nich nie zauważyło niczego podejrzanego.
Żadnych prześladowców, żadnych oznak niepokoju na twarzy dziewczyny.
Kiedy Kelly nie wróciła do domu ani nie skontaktowała się z rodzicami do godziny 16:00 16 czerwca, jej rodzice, znając skrupulatność córki w kwestii czasu, natychmiast skontaktowali się z policją.
Zgłoszenie przyjęto o godz. 19:40.
Tego samego wieczoru rozpoczęto akcję poszukiwawczą.
Pierwszy patrol strażników leśnych, który dotarł na parking, znalazł jej Subaru w tym samym miejscu, w którym je zostawiła.
Samochód był zamknięty i nie było żadnych śladów włamania ani szamotaniny wokół pojazdu.
Na siedzeniu pasażera znajdował się atlas drogowy i paragon ze stacji benzynowej.
O świcie 17 czerwca rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwawczą.
Sprowadzono połączony zespół złożony z funkcjonariuszy policji hrabstwa, strażników leśnych i wolontariuszy.
Obszar podzielono na kwadraty.
Główną hipotezą śledztwa na tym etapie był wypadek.
Trasa wybrana przez Kelly miała kilka potencjalnie niebezpiecznych odcinków.
Skaliste piargi, na których łatwo było stracić równowagę, oraz strome zbocza pokryte śliskim mchem.
Ratownicy zakładali, że dziewczyna mogła się potknąć, zranić i wpaść do jednego z wąwozów, gdzie nie było zasięgu komórkowego.
Jednak pod koniec pierwszego dnia aktywnych poszukiwań ta wersja zaczęła budzić wątpliwości.
Grupy przeczesały wszystkie niebezpieczne odcinki szlaku, zeszły na linach do martwych punktów pod klifami i sprawdziły skały u ich podnóża.
Nie znaleziono ani ciała, ani plecaka, ani śladów poślizgu.
Sytuacja stała się jeszcze bardziej zagmatwana po raporcie przewodników psów.
18 czerwca o godz. 8:00 rano na trasę sprowadzono psy poszukiwawcze.
Według starszego przewodnika pies pewnie wyczuł ślad od samochodu i poprowadził grupę szlakiem przez prawie 4 mile.
Pies poruszał się szybko, nie dając się rozpraszać, co wskazywało na wyraźny ślad zapachowy.
Ale nagle, pół mili od punktu widokowego, na całkowicie płaskim terenie lasu, gdzie szlak się poszerzał i przebiegał przez spokojną roślinność, pies się zatrzymał.



