Czasami jednak najgorszą rzeczą, jaka może spotkać człowieka na pustkowiu, jest spotkanie z innym człowiekiem, a nie ze zwierzęciem.
W połowie października 2016 roku doświadczony tropiciel zniknął bez śladu podczas rutynowej wędrówki.
Dokładnie miesiąc później znaleziono go w odległej jaskini.
Miejsce zbrodni przyprawiło o dreszcze nawet weteranów policji.
Ciało mężczyzny było całkowicie pokryte nieznaną czarną solą, a jego oczy zostały idealnie wycięte z oczodołów.
Oto historia o tym, jak poszukiwania zaginionego myśliwego przerodziły się w polowanie na człowieka, którego umysł rozpłynął się w mroku lasu.
Góry Montany nigdy nie wybaczają arogancji.
Las Państwowy Kuster-Gallatin to ponad 3 miliony akrów dziewiczej dziczy, gdzie gęste lasy iglaste przeplatają się z zimnymi, niedostępnymi skałami.
Każdego roku przybywają tu tysiące myśliwych i miłośników ekstremalnych wrażeń, ale nie wszyscy wracają do domu.
W połowie października 2016 roku ten surowy obszar stał się miejscem jednej z największych i najbardziej tajemniczych akcji poszukiwawczych w historii stanu.
Doświadczony tropiciel po prostu zniknął wśród drzew, pozostawiając po sobie jedynie zamknięty samochód i wiele pytań bez odpowiedzi.
Mark Hoffman miał wówczas właśnie 34 lata.
Na co dzień pracował jako inżynier, ale jego prawdziwą pasją zawsze była dzika przyroda.
Jego przyjaciele i koledzy opisywali go jako niezwykle ostrożnego i doświadczonego myśliwego, który nigdy nie ryzykował.
Umiał nawigować po gwiazdach i zawsze miał przy sobie kompas, papierowe mapy topograficzne oraz niezmącony zapas prowiantu.
14 października 2016 roku Mark wyruszył na swoją zwyczajową samotną weekendową wyprawę.
Jego głównym celem było wytropienie jelenia.
Zgodnie z oficjalnym raportem policyjnym, o godz. 6:45 rano Mark zatrzymał się na stacji benzynowej sieciowej w małym miasteczku Red Lodge.
Nagranie z kamer monitoringu pokazuje, jak spokojnie tankuje swoją furgonetkę Dodge Ram, model z 2015 roku.
Kasjerka pełniąca tego ranka dyżur powiedziała później detektywom podczas przesłuchania, że mężczyzna kupił duży kartonowy kubek czarnej kawy i dwa opakowania suszonego mięsa.
Według niej wydawał się całkowicie spokojny, zapłacił gotówką i zamienił z nią kilka słów na temat pogody, mówiąc, że planuje spędzić dokładnie dwa dni w lesie.
O godz. 7:12 rano kamera drogowa na obrzeżach miasta uchwyciła potężną furgonetkę Marka skręcającą w wąską, gruntową drogę.
Droga ta prowadziła bezpośrednio do początku szlaku East Rosebud Trail, niezwykle popularnej, ale wymagającej i wyczerpującej trasy, która wije się przez nierówny teren pasma górskiego.
Zgodnie z planem, o którym Mark poinformował wcześniej swoją żonę Sarah, miał wrócić do domu najpóźniej wieczorem w niedzielę 16 października.
Jednak gdy słońce zniknęło za horyzontem, a zegar wybił 22:00, telefon Marka nadal bez emocji przekierowywał wszystkie połączenia przychodzące na pocztę głosową.
Sarah próbowała dodzwonić się do niego ponad 20 razy podczas tej długiej nocy.



