Nie miałem zamiaru studiować gigantów. To nie było w moich planach. Badałem anomalie architektoniczne amerykańskiego Środkowego Zachodu-budynki, które wydawały się niezwykle nowatorskie jak na swoje czasy, budynki, które przeciwstawiały się ograniczeniom technologicznym, które zostały nam przedstawione jako charakterystyczne dla XIX wieku. wiek. Ale potem natknąłem się na wycinek z gazety z 1883 roku, prosty artykuł ukryty w archiwach jednej z gazet w Missouri i wszystko się zmieniło. W 1883 roku w zachodniej części stanu Missouri znaleziono szkielet olbrzyma o wysokości 3,6 metra. To nie była tradycja ludowa ani mitologia; było to udokumentowane odkrycie z pomiarami, nazwiskiem świadka i szczegółami fizycznymi, które były zbyt dokładne, aby można je było przypisać fantazji.
Rolnik o imieniu John Hannon odkrył kości wystające z brzegu wąwozu, który przez lata deszczu wykopał ziemię. Spędził kilka dni, wykopując coś, co okazało się pełnym ludzkim szkieletem o wysokości 3,6 metra. Pomyśl tylko: 3,6 metra. Nie 2,1 metra, Nie 2,4 metra, ale 3,6 metra. Wymiary były oszałamiające. Szerokość w skroniach wynosiła 30 cm, a od podstawy czaszki do korony 38 CM.obwód czaszki wynosił 102 cm. żebra miały prawie 1,2 m długości i 4,5 cm szerokości. Biodra miały 76 cm długości i były proporcjonalnie masywne. Artykuł powiedział coś przerażającego: Klatka piersiowa była tak wysoka, że osoba mogła się czołgać, obracać i łatwo się z niej wydostać. Przeczytaj jeszcze raz-osoba mogła wczołgać się do jamy klatki piersiowej szkieletu i swobodnie się poruszać. To nie była biżuteria. Były to pomiary, dokumentacja i dowody.
Potem, jak to ma miejsce w przypadku wielu tego rodzaju odkryć, zniknął. Nie było już artykułów, badań naukowych ani ekspozycji muzealnych; zapadła cisza. To była cisza, która wydawała się celowa, jakby ktoś zdecydował, że świat lepiej nie będzie wiedział o tym, co John Hannon odkrył w tym wąwozie Missouri. Oficjalne wyjaśnienie? Nie ma go, ponieważ nigdy nie było oficjalnego odkrycia. A jeśli tak, to nie miało to żadnego znaczenia-to była tylko ciekawość, anomalia, nic więcej.
Ale tutaj zaczyna się powtarzać pewien wzór. Missouri, 1883, nie był odosobnionym przypadkiem; był Centrum sieci odkryć obejmujących kontynenty, Kultury i dziesięciolecia, z których wszystkie podążały tą samą trajektorią od udokumentowania do wyginięcia. Ten wzór powtarza się z przerażającą dokładnością. Im głębiej się w to zagłębiłem, tym więcej odkryć znalazłem. Nie były to teorie ani legendy, ale udokumentowane znaleziska z notatkami prasowymi, zeznaniami świadków i pomiarami, których nie można było sfałszować..
W jaskini Lovelock w Nevadzie w 1911 roku znaleziono szkielety o wysokości 2,1 metra z rudymi włosami. Odkrycia te zostały udokumentowane przez inżynierów górniczych i zbadane przez archeologów. Ważne instytucje złożyły wnioski o próbki, które zostały do nich wysłane, ale potem zniknęły z akt. Na wyspie Catalina w Kalifornii było to w latach 20-30 XX wieku. W XIX wieku odkryto kilka szkieletów o wysokości ponad 2,7 metra. Niektóre miały czaszki z podwójnymi rzędami zębów, co według konwencjonalnej mądrości jest anatomicznie niemożliwe. Zostały sfotografowane, zmierzone i skatalogowane przez profesjonalnych badaczy, którzy wiedzieli, na co patrzą. Zostały one wysłane do muzeów na kontynencie, a następnie zniknęły, całkowicie wymazane zarówno z sal wystawowych, jak i skarbców.
W 1890 roku we francuskim mieście Castelnau-le-Lez odkryto Kości o wysokości od 3 do 3,6 metra. Naukowcy przeanalizowali je, a wyniki zostały opublikowane w recenzowanych czasopismach po dokładnym zbadaniu. Według dostępnych informacji kości zaginęły podczas I wojny światowej. Jest to bardzo wygodne, jakby wojna w jakiś sposób skupiła się tylko na najbardziej kontrowersyjnych okazach, a niezliczone inne materiały archeologiczne pozostały całkowicie nietknięte. W 1895 r.pracownicy kolei w hrabstwie Antrim w Irlandii odkryli szkielet olbrzyma podczas rutynowych prac ziemnych. Jego długość wynosiła 3,75 metra. Była krótko wystawiana na lokalnych wystawach, gdzie świadkowie udokumentowali jej istnienie, a następnie została wysłana do Anglii na badanie i od tego czasu nikt jej nie widział. Zapisy dowodzą jej przekazania, ale nie przybycia-jest dokumentacja, ale nieznane miejsce docelowe.
W 1931 roku w kalifornijskiej Dolinie Śmierci w systemach jaskiń znaleziono zmumifikowane ciała olbrzymów, z których niektóre osiągały 2,7 metra wysokości. Howard Hill, lider wyprawy, poinformował o znalezieniu ceremonialnych komór i wyszukanych pochówków, które wskazują na istnienie zorganizowanej Kultury. Jego odkrycia zostały zakwestionowane, odrzucone i zapomniane. Jego zdjęcia i notatki terenowe zniknęły w archiwach instytucji, które twierdzą, że nic o nich nie wiedziały.
Zwróć uwagę na formułę: wykrywanie, dokumentowanie, przekazywanie oficjalnym instytucjom, a następnie znikanie. Nie stało się to z jednym ogromnym szkieletem ani z dwoma. Na każdym zamieszkałym kontynencie były ich dziesiątki, a może setki, i wszyscy przeszli tę samą ścieżkę od odkrycia do zniszczenia. To tak, jakby ktoś systematycznie niszczył dowody na istnienie czegoś, czego nie powinniśmy byli wiedzieć – tak jakby samo istnienie tych istot było sprzeczne z narracją, która nie mogła ich zaakceptować. Sugeruje to historię, która jest zbyt sztywna, aby ją zmienić, i zbyt kontrolowana, aby pozwolić na anomalie, które mogą zmienić wszystko, co naszym zdaniem wiemy o pochodzeniu ludzkości.
Powstaje proste, ale fundamentalne pytanie: dlaczego? Jeśli były to tylko niezwykłe osobniki, skrajne przypadki gigantyzmu lub anomalie Medyczne, dlaczego ich nie zachować? Dlaczego ich nie zbadać?
Zachowujemy kości mastodontów, kotów szablozębnych i innych stworzeń, które są znacznie bardziej powszechne i historycznie mniej znaczące. Budujemy całe muzea wokół znacznie mniej godnych uwagi okazów. Katalogujemy, wystawiamy i świętujemy odkrycia, które są znacznie częstsze niż anatomicznie proporcjonalne ludzkie szkielety o wysokości 3,6 metra. Ale szczątki wielkich ludzi znikają.
W związku z tym szczególnie interesujące są duże instytucje. Ile gigantycznych szkieletów zostało rzekomo wysłanych do Muzeów Narodowych i uniwersytetów? Według doniesień gazet historycznych było ich kilkadziesiąt. Gdzie oni teraz są? Oficjalne stanowisko jest takie, że nigdy nie istniały, że raporty były przesadzone lub że szczątki zostały błędnie zidentyfikowane. Jednak praktyka zaprzeczania jest zbyt spójna i zbyt jednolita we wszystkich instytucjach, które rzekomo działają niezależnie. Każdy z nich dochodzi do identycznych wniosków na temat próbek, których, jak twierdzą, nigdy nie otrzymali.
Ale oto najdziwniejsza rzecz: odrzucenia są selektywne. Te same instytucje przyznają, że w tym samym okresie otrzymały tysiące okazów, w tym artefakty amerykańskich Aborygenów, okazy geologiczne i znaleziska paleontologiczne. Ich systemy katalogowania były bardzo dokładne.
Udokumentowali wszystko oprócz pozornie ogromnych szkieletów, które według kilku niezależnych źródeł zostały tam wysłane. Rekordy pokazują spacje, wielokropki i brakujące numery dostępu w sekwencjach, które muszą być ciągłe, co nie wskazuje na brak, ale na usunięcie-celowe usunięcie z zapisów historycznych. Brak dowodów staje się dowodem samym w sobie.



