W lipcu 2014 roku 26-letnia Selena Heroway i 28-letnia Sirin Hails wyruszyły na mało znany szlak Wolf Creek Trail w Wielkim Kanionie.
Doświadczony przewodnik i początkujący fotograf planowali spędzić trzy dni na fotografowaniu wyjątkowych widoków niedostępnych dla zwykłych turystów.
Ich samochód znaleziono na parkingu, a w obozie namiot i większość sprzętu pozostały nienaruszone.
Po prostu zniknęli.
Trzy lata później, o świcie 1 września 2017 r., niemieccy turyści zauważyli samotną postać na skraju klifu w pobliżu punktu widokowego Leipan Point.
Był to Sarin, wychudzony, z dzikim spojrzeniem i długą brodą.
Znaleziony żywy 3 lata po zaginięciu, nie chciał mówić, tylko powtarzał jedno zdanie.
Nie mogłem jej uratować.
On ją zabrał.
Co stało się z Seleną? I kim był ten tajemniczy mężczyzna, którego tak bardzo bał się człowiek znający kanion jak własną kieszeń? 21 lipca 2014 roku o godz. 9:00 rano Selena Harowway postawiła filiżankę kawy na ladzie kawiarni Pine Brew w Flagstaff.
Właśnie skończyła poranną zmianę i szykowała się do najważniejszego spotkania w miesiącu.
Za 5 minut miał pojawić się Siren Hails, lokalna legenda wśród przewodników po Wielkim Kanionie, którą przekonywała przez 3 tygodnie.
„Nie da się go do tego przekonać” – powiedział Josh, właściciel kawiarni, wycierając ekspres do kawy.
Selena tylko się uśmiechnęła.
Jej telefon miał już 26 odrzuconych dzienników podróży, ale wiedziała, że jej zdjęcia są warte więcej niż typowe zdjęcia turystyczne.
Drzwi się otworzyły i wszedł Siren, wysoki, opalony, o przenikliwych szarych oczach.
W milczeniu usiadł przy ladzie i zamówił czarną kawę.
„Przyniosłeś mapę?” – zapytała Selena, siadając obok niego.
Zamiast odpowiedzieć, rozłożył na ladzie zużytą mapę parku.
„Wolf Ravine” – jego palec dotknął zygzakowatej linii, która wiła się przez wschodnią część kanionu.
jest najtrudniejszą trasą, którą można pokonać bez specjalnych zezwoleń.
Po pierwszym zakręcie stracimy kontakt.
3 dni bez prysznica i komfortu oraz bez gwarancji zdjęć godnych National Geographic.
Dlatego potrzebuję cię, Selena położyła album ze swoimi zdjęciami na stole.
Siren przeglądał strony, a jego twarz stopniowo się zmieniała.
No dobrze, powiedział w końcu, ale masz wykonywać wszystkie moje polecenia bez zadawania pytań.
Spotkali się następnego dnia w Canyon Edge Outfitters, sklepie z wyposażeniem turystycznym.
Siren metodycznie sprawdziła każdy element wyposażenia, dwukrotnie sprawdziła zapasy wody i przetestowała wytrzymałość lin.
Odrzucił połowę rzeczy, które spakowała Selena, zastępując je lżejszymi odpowiednikami.
„Twój plecak nie powinien ważyć więcej niż jedna czwarta masy twojego ciała” – wyjaśnił.
„Każdy dodatkowy kilogram będzie wydawał się ważyć 10 kilogramów piątego dnia.
„Ale jedziemy tylko na trzy dni” – sprzeciwiła się.
W centrum dla zwiedzających strażnik Mike Cortez dokładnie przejrzał ich dokumenty i plan podróży.
Wolf Creek w lipcu.
Spojrzał na Sirin z podejrzliwością.
Wiesz, że od Black Ridge do Grey Eagle Canyon nie ma ani kropli wody.
Znam te miejsca lepiej niż ty, Mike.
Syrena uśmiechnęła się.
Strażnik niechętnie podstemplował zezwolenie.
Pozostań na głównym szlaku.
Sygnał każdej nocy.
Jeśli nie wrócisz przed 25, wyślemy ekipę poszukiwawczą.
Kiedy wracały do samochodu Siren, Selena zatrzymała się przy wyjściu z centrum handlowego i zadzwoniła do swojej siostry.
Kate, to ja.
Jesteśmy w drodze.
Jesteś pewien co do tej syreny? Jej siostra wydawała się zaniepokojona.
Prawie go nie znasz.
Wszyscy tutaj go polecali.
Od 15 lat naprawia ścieżki w parku.
Mówią, że przeszedł kanion ze wschodu na zachód.
Dobrze, ale napisz do mnie, jak tylko złapiesz zasięg i nie rób nic głupiego dla zdjęcia.
Zostawili niebieskiego Chevroleta Tahoe Siren na małym parkingu przy początku szlaku.
Było jeszcze dość wcześnie, dopiero 7 rano, ale słońce już zaczynało mocno grzać.
Sarin upewnił się, że oba urządzenia GPS działają, a następnie sprawdził jeszcze raz krótkofalówki i telefon satelitarny.
„Trzymamy się trasy” – poinstruował Selenę.
Bez odstępstw, bez skrótów.
Najmniejszy błąd może kosztować nas życie.
Jeśli druga osoba nie pojawi się w ciągu 2 godzin, włącz sygnał alarmowy.
Pierwszy dzień wędrówki był idealny.
Szlak wiódł wśród czerwonych skał, oferując zapierające dech w piersiach panoramy.
Selena zrobiła setki zdjęć, zmieniała obiektywy i eksperymentowała z filtrami.
Sarin cierpliwie czekał, aż skończy każdą sesję zdjęciową, pokazując jej najlepsze ujęcia i opowiadając historię kanionu.
„Te warstwy fioletu” – powiedział, przesuwając dłonią po skale – „powstały dwa miliardy lat temu”.
„Pomyśl tylko, fotografujesz najstarsze skały w Ameryce Północnej”.
Rozbili obóz na niewielkim płaskowyżu, gdy słońce zaczęło zachodzić.
Siren szybko rozłożyła namiot i rozpaliła małe ognisko.
Selena z przyjemnością obserwowała, jak fasola i boczek smażą się w garnku.
Kiedy kolacja była gotowa, usiedli obok siebie, obserwując, jak ostatnie promienie słońca zamieniają skały w gorące złoto.
Spójrz.
Syrena wskazała na daleki kraniec wschodniego horyzontu.
Myślę, że coś miga.
Selena zmrużyła oczy.
Wygląda jak światło.
Być może kolejna grupa turystów na tym szlaku.
Nie sądzę.
Prawdopodobnie odblask od skały.
Ale w nocy Syren kilkakrotnie wychodził ze swojego namiotu i spoglądał na odległy horyzont.
Rzeczywiście coś tam błyskało, słabe światło, które znikało i pojawiało się ponownie, jakby nadawało sygnał.
Próbował odsunąć od siebie niepokój, ale jego instynkt wyostrzony przez lata spędzone na pustkowiu bił na alarm.
Następnego dnia Selena zaproponowała zmianę trasy.
„Słyszałam, że o świcie ze wschodniego krańca Crow Rock rozciąga się wspaniały widok” – powiedziała, przesuwając palcem po mapie.
„Możemy zostawić więcej rzeczy w obozie i zabrać tylko to, co niezbędne.
„Syrena zawahała się.
„Nachylenie jest tam bardzo strome i nie zarejestrowaliśmy tej części trasy, ale wieczorem będziemy z powrotem w obozie, a znasz te miejsca.
W końcu się zgodził.
Zostawili w obozie namiot, większość zapasów żywności i plecak Sarina, zabierając ze sobą jedynie sprzęt fotograficzny, wodę, trochę jedzenia i apteczkę pierwszej pomocy.
Selena nie wiedziała, że to ostatni raz, kiedy widzi ich obóz.
Wracali z Raven Rock około godziny 14:00.
Selena promieniała sukcesem.
Udało jej się zrobić kilka zdjęć, które, jak była przekonana, zostaną przyjęte przez najbardziej prestiżowe magazyny.
Szła nieco przed nim, gdy nagle zatrzymała się w miejscu.
„Panie!” – krzyknęła.
„Ktoś był w naszym obozie.
Namiot został rozcięty i przewrócony.
Jedzenie było porozrzucane, a plecak Siren zniknął, podobnie jak apteczka pierwszej pomocy i większość wody.
Notatnik Syreny leżał na ziemi, kilka stron było wyrwanych.
„Wracajmy na szlak” – rozkazał.
Ale kiedy się odwrócili, zobaczyli go.
wysoka postać w znoszonej kurtce w kolorze khaki z kapturem naciągniętym na twarz.
Mężczyzna stał nieruchomo, obserwując ich z odległości około 50 metrów.
„Nie szukamy kłopotów” – powiedział głośno.
„Jeśli chcesz nasze zapasy, to już jesteśmy w drodze” – postać nie odpowiedziała, tylko patrzyła.
A potem, jakby rozpłynął się w powietrzu, zniknął za skałami.
„Uciekaj” – rozkazała Syrena, chwytając Selenę za rękę.
Biegli, ale ścieżka, która rano wydawała się tak wyraźna, teraz wyglądała zupełnie inaczej.
Słońce już zachodziło.
Cienie się wydłużały, a każdy zakręt wydawał się nieznany.
25 lipca o godz. 10:00 rano Kate Heroway zadzwoniła do Służby Parków Narodowych.
Jej siostra nie wróciła o umówionej porze i nie skontaktowała się z nią.
Godzinę później strażnicy znaleźli samochód Siren na parkingu, nietknięty.
O godzinie 15:00 helikoptery z ekipami poszukiwawczymi wystartowały na trasę Vauvchi Yar.
Znaleźli zniszczony obóz wieczorem tego samego dnia.
Psy wywęszyły ślad prowadzący na wschód, ale urywał się on w dużym skalistym terenie.
Poszukiwania trwały 8 dni.
Przeszukali wszystkie wąwozy, jaskinie i półki skalne w promieniu 15 mil.
Helikoptery latały tak długo, jak pozwalała na to pogoda.
Wykorzystano kamery termowizyjne, drony i najlepszych śledczych.
Jednak Selena Heroway i Siren Hails zdawały się zniknąć bez śladu.
Nie było śladów walki, żadnych rzeczy osobistych, tylko podarty namiot i ślady stóp w obozowisku.
I jeszcze jedna rzecz, którą śledczy utrzymywali w tajemnicy.
Na zachowanej stronie pamiętnika Sirina znalezionego na ziemi widniało przerażające oko, niezdarnie narysowane przez kogoś innego.
Operacja została odwołana 2 sierpnia.
Oficjalne sformułowanie brzmiało: „Zaginięcie w niejasnych okolicznościach”.
Z czasem ta historia zniknęła z wiadomości.
Dla wszystkich oprócz rodziny i przyjaciół Selena i Siren stały się tylko dwoma nazwiskami na długiej liście osób pochłoniętych przez majestatyczny i bezlitosny Wielki Kanion.
Minęły trzy lata.
Trzy rocznice zaginięcia.
Trzy urodziny, które Kate Heroay świętowała bez swojej siostry.
Selena i Siren nie zostały jeszcze oficjalnie uznane za zmarłe.
Zajęło to 7 lat.
Ich sprawy znajdowały się w archiwach jednostki ds. osób zaginionych hrabstwa Cookanino i były okresowo weryfikowane, ale nie znaleziono żadnych nowych tropów.
Kate przeprowadziła się do Flagstaff i wynajęła małe mieszkanie niedaleko kawiarni, w której kiedyś pracowała Selena.
Często jeździła do Wielkiego Kanionu, rozmawiała z strażnikami i rozwieszała nowe ulotki, mimo że wiedziała, że to feudalne.
Rodzice Siren, starsza para z Utah, już dawno stracili nadzieję i modlili się tylko o to, aby przynajmniej znaleziono szczątki córki.
Poranek 1 września 2017 roku był niezwykle chłodny.
Grupa turystów z Niemiec przybyła do punktu widokowego Leipan Point przed wschodem słońca, aby sfotografować pierwsze promienie słońca nad kanionem.
Hans Vber, 60-letni profesor z Monachium, odsunął się nieco od grupy, szukając lepszego kąta widzenia.
Na początku myślał, że to jakiś fajny kamień.
Na skraju klifu, w słońcu, stała nieruchoma postać człowieka.
Był brudny, miał podarte ubranie, długie włosy i brodę.
Hans podszedł niepewnie.
„Witam, w czym mogę pomóc?” – zapytał łamaną angielszczyzną.
Mężczyzna odwrócił się powoli.
Jego oczy, czerwone jak krew od długotrwałej ekspozycji na słońce, patrzyły gdzieś przez Hansa.
Jego głos brzmiał tak, jakby nie był używany od dawna.



