Międzynarodowy terminal brzęczał jak UL-toczyły się koła walizek, głosy nakładały się w niezliczonych językach, połączenia z wejściem na pokład odbijały się echem w systemie PA. Wśród strumienia podróżników Sophie Bennett poprawiła Pasek swojej ciężkiej torby na aparat. W siódmym miesiącu ciąży każdy krok wydawał się maratonem, ale ona wciąż się poruszała. Zawsze żyła szybko, ścigając zadania w miastach i krajach. Spowolnienie nie leżało w jej naturze.
Potem to się stało.
Ostra kora przecięła hałas, zaskakując Sophie tak mocno, że jej ręka przyleciała do jej brzucha. Dwadzieścia stóp przed nią stał zamarznięty Owczarek niemiecki, napięte mięśnie, oczy skierowane na nią, jakby nic innego na świecie nie istniało. Jego opiekun, Ethan Cole, mocno chwycił smycz, knuckles white.
Pies-Cień-nie rzucił się, ale też nie odwrócił wzroku. Z jego klatki piersiowej rozległ się niski warknięcie, na tyle głęboki, że Sophie poczuła go w kościach. Wokół nich podróżnicy zwolnili, szepty wznoszą się. Kamery wyszły.



