Kilka lat po rozwodzie wrócił, gotów zrobić z niej pośmiewisko — ale to on został zaskoczony: czekała na niego z trojaczkami i prywatnym odrzutowcem.
Atmosfera w pokoju była napięta do granic wytrzymałości. Laura siedziała sztywno na skraju kremowej, skórzanej sofy, bezwiednie muskając palcami brzeg nietkniętej filiżanki herbaty. Naprzeciwko niej stał Curtis — wyprostowany, chłodny, obojętny. Jakby ta chwila nic dla niego nie znaczyła.
— Wszystko już podpisałem. Prawnik wyśle ci ostateczne zawiadomienie w poniedziałek — powiedział głosem wypranym z emocji.
Przy drzwiach czekała spakowana walizka — jakby dwanaście lat małżeństwa było niczym więcej niż epizodem, który można zakończyć w jednej chwili. Laura próbowała znaleźć słowa, które od tygodni ćwiczyła w myślach, ale teraz, gdy nadeszła ta chwila, nie potrafiła wydobyć z siebie ani jednego.



