Zatrudniliśmy teściową jako nianię dla naszych dzieci. Byłem zszokowany, gdy zobaczyłem jej metody wychowania.

Moja żona planuje wrócić z urlopu macierzyńskiego, zostało tylko znaleźć nianię dla dzieci. Nasze córki przyszły na świat jedna po drugiej. Jedna ma cztery lata, a druga niebawem skończy trzy. I tutaj pojawiło się pytanie o znalezienie niani dla nich. Nagle pomoc zaoferowała teściowa. Jest emerytką, która dorabia jako niania u naszych sąsiadów. Na emeryturze ciężko przeżyć, a jej wykształcenie to pediatra. Z jednej strony, dobrze by było, gdyby w domu była bliska osoba, bo wpuszczać do domu, tym bardziej do dzieci, obcą osobę jest ryzykowne. A babcia zawsze była blisko, córki nie musiałyby przyzwyczajać się do nowej osoby.

Z drugiej strony, ten pomysł z teściową zupełnie mi się nie podoba. Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, gdzie babcia siedzi z wnukami tylko dla pieniędzy. Oczywiście, że teściowa kocha wnuczki, ale sama idea, że wszystko to za pieniądze – mnie niepokoi. Poza tym, jakoś nieładnie wychodzi, że będziemy jej płacić. Moja teściowa to dobra kobieta, ale pod jednym ważnym aspektem zupełnie mi nie pasuje jako niania. Chcę, żeby niania przygotowała nasze córki do szkoły, nauczyła ich czytać, pisać, lepić, malować, wycinać. Wszystko to, co robią w przedszkolu.

Tylko tu, znając teściową, mogę zauważyć, że dla niej najważniejsze to: dzieci są najedzone, wyspane i wybiegane na spacerze w parku. O ich rozwój w ogóle nie dba. Kiedyś sam próbowałem jej powiedzieć, że warto zwrócić uwagę na naukę. Zaśmiała się i powiedziała, że są jeszcze za małe, żeby o tym myśleć. Stwierdziła, że niepotrzebnie się martwię, że dziewczynkom teraz potrzebna jest zabawa, a nie nauka.Ale ja nie chcę ich obciążać; chcę, żeby w przyszłości miały łatwiej, a rozwijanie motoryki nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Nie mogę dojść do porozumienia z teściową w kwestii wychowania dzieci. Prawdopodobnie będziemy musieli znaleźć inną nianię, zostało tylko zebrać się na odwagę i powiedzieć jej o tym.

-->