Na ślubie mojej córki zjechała się cała rodzina. Ślub był bardzo piękny i bogaty. Ponieważ młodzi nie mieli gdzie mieszkać, moja matka pozwoliła im zamieszkać w swoim mieszkaniu. Ona sama mieszka za miastem na swojej działce. Córka z mężem zrobili remont, kupili nowe meble. Ale mama zaczęła przychodzić do nich codziennie, dopiero wtedy wszyscy dowiedzieliśmy się o podstępnym planie mojego brata

W naszej rodzinie relacje nigdy nie były najlepsze, ale ostatnio całkowicie się zepsuły. Pogorszyły się moje relacje z matką i starszym bratem, Andrzejem. Praktycznie przestaliśmy się komunikować. Uważam, że brat i matka zniszczyli małżeństwo mojej córki.

Na ślubie Anny, tak nazywa się moja córka, zjawiła się cała rodzina. Ślub był bardzo piękny i bogaty. Ponieważ młodzi nie mieli gdzie mieszkać, moja matka pozwoliła im zamieszkać w swoim mieszkaniu. Ona sama mieszka za miastem na działce.

Anna z mężem odnowili mieszkanie, kupili nowe meble i całkiem dobrze się urządzili. Młodzi mieszkały tam prawie trzy lata. W tym czasie starsza córka mojego brata osiągnęła pełnoletność. I nagle zamarzyła jej się niezależność. Wtedy najprawdopodobniej dojrzewał plan zniszczenia rodziny mojej córki.

Matka zaczęła regularnie odwiedzać Annę. Raz musiała coś zabrać z domu, raz sprawdzić licznik, raz po prostu przechodziła obok. Na początku tolerowali to, ale potem im to znudziło. Próbowałam porozmawiać z nią. Wybuchł skandal, matka powiedziała, że to jej mieszkanie i może tam przychodzić kiedy chce, a jeśli młodym się coś nie podoba, to mogą się wyprowadzić

Córka odmówiła wyprowadzki, ponieważ do tego czasu zrobili remont, kupili meble. Zresztą, matka mówiła, że mieszkanie zostanie dla Anny, więc zaczęli w nie inwestować. Zaczęły się skandale.

Matka zaczęła nie tylko przychodzić, ale i narzucać tam swoje porządki. Raz przyszła, gdy mieli gości. Zrobiła taki skandal, że goście musieli odejść. Zięć po miesiącu złożył pozew o rozwód, a Anna przeprowadziła się do mnie. Nie rozmawiają ze sobą.

Teraz w tym mieszkaniu mieszka córka Andrzeja, dlaczego nie, remont został zrobiony, meble też tam pozostały, bo nie było gdzie i jak ich zabrać, a sąsiedzi mówią, że urządza tam ciągłe imprezy, muzyka gra do północy, nikt nie ma spokoju. Kilka razy kłóciłam się z matką i Andrzejem na ten temat, potem się poddałam i po prostu przestałam z nimi rozmawiać. Tak przez ten apartament, rodzina się rozpadła.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->