Podczas wizyty w sklepie, kasjer zasiał we mnie ziarno niepewności. Odkryłem coś, co zmieniło wszystko

Michał i Aneta byli małżeństwem od ponad 3 lat. Ze względu na pracę, Michał często podróżował służbowo, a jego żona zostawała w domu nudząc się. Z czasem przyzwyczaiła się do harmonogramu pracy męża.

Pewnego wieczoru, jadąc razem na urodziny swojego przyjaciela, zdecydowali się zajechać do sklepu z alkoholami, aby kupić dobrą whisky w ozdobnym opakowaniu. Miasto było niewielkie, a takich sklepów nie było zbyt wiele. Gdy już wybrali prezent i podeszli do kasy, sprzedawca zapytał Michała, czy ma kartę rabatową. Michał odpowiedział, że nie, co spowodowało dziwną sytuację.

Sprzedawca spojrzał na Anetę i zapytał: „Czy możemy dokonać zakupu na podstawie Pani karty?” Żona się zakłopotała, powiedziała, że nie ma karty, po czym oddaliła się od kasy. Podczas gdy mąż szukał gotówki, ona całkowicie wyszła ze sklepu. W tym momencie młody człowiek za kasą powiedział cicho: „To oczywiście nie moja sprawa, ale ta Pani często bywa u nas w sklepie. Nie sama. Towarzyszy jej wysoki, dobrze zbudowany facet z brodą. Zawsze są w świetnym humorze. Sam jej wystawiałem kartę rabatową”. Michał nie wiedział, jak zareagować, spojrzał podejrzliwie na sprzedawcę i wymamrotał „Dzięki” po czym udał się do wyjścia.

Gdy wsiadł do samochodu, żona powiedziała, że zrobiło jej się duszno, dlatego wyszła. „Wszystko w porządku?” zapytała, gdy nie usłyszała żadnej odpowiedzi. Michał odpowiedział, że wszystko w porządku i ruszył z miejsca. Te słowa przez jakiś czas nie dawały mu spokoju, ale zachowanie żony nie wzbudzało żadnych podejrzeń.

Kilka dni później nadszedł dzień wyjazdu służbowego. Michał miał spędzić dwa dni w innym mieście, ale gdy już dotarł na dworzec z bagażem, dyrektor zadzwonił i powiedział, że spotkanie z partnerami zostało przełożone, a podróż odwołana. Michał nawet się ucieszył z tej wiadomości. Bez informowania żony wrócił do domu, bo chciał zrobić jej niespodziankę i zaprosić ją do restauracji.

Otwierając drzwi do mieszkania, zobaczył, że żona stoi przed lustrem w pięknej sukni i maluje usta na jaskrawą czerwień. Na jej twarzy pojawiło się zdziwienie. Zaciekawiona zapytała: „O, wróciłeś? Coś się stało?”. „Podróż odwołano, więc chciałem cię zaprosić do restauracji, ale widzę, że masz już jakieś plany?” Żona odpowiedziała, że miała zamiar spotkać się z przyjaciółkami, ale jeśli mąż ją zaprasza, chętnie zrezygnuje ze spotkania z przyjaciółkami i pójdzie z nim. „Właśnie jestem gotowa. Jedziemy?” – zawołała, udając radość.

Podczas jazdy samochodem pisała wiele wiadomości, raz nawet odrzuciła połączenie. Następnie powiedziała lekko poddenerwowana: „Przyjaciółki są niezadowolone, że w ostatniej chwili odmówiłam” i wyłączyła telefon.

Rozumiejąc, że coś jest nie tak, Michał postanowił ostatecznie wyjaśnić sprawę. Następnego dnia wziął dzień wolny, a żonę poinformował, że spotkanie z partnerami zostało przełożone na następny dzień, więc natychmiast musi wyjechać. Był pewien, że skoro ma kogoś na boku i tak pięknie się dla niego stroi, to na pewno skorzystaj z tej okazji.

Rano wszystko odbyło się jak zawsze. Michał zamówił taksówkę, pożegnał się z żoną, wziął walizkę i wyszedł z mieszkania. Tym razem jednak nie udał się na dworzec, tylko wynajął samochód i wrócił pod dom, dowiedzieć się, co ukrywa jego żona.

Wkrótce jego oczekiwania się potwierdziły. Pod dom podjechał drogi samochód, Aneta szybko wyszła z domu, wsiadła do auta i namiętnie pocałowała kierowcę.  Michał pojechał za nimi. Po drodze wstąpili do tego samego sklepu, ale tym razem tylko mężczyzna wszedł do środka. Aneta uznała za lepsze pozostanie w samochodzie, obawiając się, że sprzedawca ponownie ją rozpozna.

Po zakupach ruszyli w stronę nowego osiedla na obrzeżach miasta, a Michał śledził ich, aż pod sam dom. Gdy samochód w końcu się zatrzymał, Michał zobaczył jak jego żona, obściskując się z obcym facetem, wchodzi do dużego domu. To było wystarczające, więc przerwał obserwację

Po powrocie do domu wystawił rzeczy żony na ulicę i napisał jej wiadomość: „Twoje rzeczy są na ulicy. Weź je szybko, zanim ktoś je zabierze. Do domu nie musisz wracać. Sam złożę pozew rozwodowy”.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->