W sobotę syn przywiózł do domu narzeczoną. Maria była uprzejma i skromna. Już zaczęłam się cieszyć, że wkrótce zostanę teściową. Ale kiedy zaprosiłam syna z Marią do stołu, wszystko się nagle zmieniło.

— Chcę cię, mamo, przedstawić Marii, — powiedział syn, przekraczając próg. — To moja dziewczyna, z którą chcemy się pobrać.

Szczerze mówiąc, bardzo starannie przygotowywałam się do tego wieczoru. Syn wcześniej mnie ostrzegł, że przywiezie swoją dziewczynę, żebym mogła się z nią zapoznać. W końcu muszę znać swoją przyszłą synową. Nie miałam nic przeciwko spotkaniu, bo mój syn już był dorosły.

Od pierwszego wejrzenia zauważyłam, że Maria jest bardzo skromną dziewczyną i to mi się podobało. Rzadko się na siebie patrzyliśmy, bo dziewczyna się wstydziła, ale ja ją bardzo dobrze rozumiem. Najpierw rozmawialiśmy o naszym kocie, a potem o kolacji, która zajęła mi 7 godzin przygotowania. Rozmowa była dość miła, ale potem wszystko się zmieniło.

Zaprosiłam syna z Marią do stołu. Kiedy usiedli, Maria zdziwiona spojrzała na Adama, mojego syna, a potem na mnie.

— Tego nie jem, pani Olgo! To wszystko takie tłuste. I ty, Adam, też tego nie jedz, to jest szkodliwe. Chyba poczekam Adama w salonie, ale ty dobrze pomyśl, zanim zjesz to.

Co jej nie smakowało? Teraz szybko opowiem. Na stole były: sałatka, pieczona ryba, talerz z galaretką mięsną, talerz z pierożkami, które bardzo lubi syn, z kapustą i wątróbką, jeden talerz z baraniną. Były też talerze z różnymi przekąskami – mięsnymi i serowymi, warzywnymi i owocowymi. Bardzo się starałam, chciałam, żeby wszystkiego było pod dostatkiem, gościnnie przywitałam przyszłą synową.

Nie jestem głupia oczywiście i wszystko rozumiem, można się zdrowo odżywiać, ale szanować dorosłych – tym bardziej rodziców. Powiedziałam wszystko synowi, szybko się ubrałam i wyszłam na ulicę.

Dobrze teraz rozumiem, że może zachowałam się zbyt impulsywnie wtedy, ale było bardzo przykro. 7 godzin przy kuchni – i taka reakcja, już nie mówiąc o tym, że nikt nawet nie podziękował. Można było jakoś uprzejmiej i skromniej pokazać wszystkim, że czegoś tam nie jesz.

Gdybym przyszła do obcego domu, nigdy bym tak nie postąpiła. Obraziłam się na Marię. Czy można było postąpić inaczej?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->