“Przyjechała do nas teściowa z Ameryki. Nie przywiozła żadnego prezentu dla wnuczki! To jakaś kpina!”

“Mam teściów z Ameryki. Myślałam, że będą spoko, ale praktycznie w ogóle nas nie odwiedzają i nie dają żadnych prezentów. Jednak, gdy urodziłam swoją pierwszą córkę, a ich wnuczkę, myślałam, że będzie inaczej. Niestety teściowa bardzo mocno mnie zawiodła. Nie przywiozła żadnego prezentu dla wnuczki! To jakaś kpina!”

Mam teściów z Ameryki

Poznałam swojego męża 5 lat temu. Jego rodzice mieszkali już wtedy w Stanach Zjednoczonych. Mój przyszły mąż też przez jakiś czas tam mieszkał, jednak ostatecznie kilka lat temu wrócił do Polski.

Przed ślubem ucieszyłam się, że będę mieć teściów z Ameryki. No bo nie oszukujmy się, kto by nie chciał, nie? Zawsze jakimś groszem sypną i prezenciki przywiozą, no bo u nas w Polsce to się przecież nie przelewa.

Ktoś z boku powie, że to układ idealny. Z jednej strony teściowa jest dostatecznie daleko, że się nie wtrąca, a z drugiej strony są jakieś namacalne benefity tego. No i ja też tak myślałam.

Przed ślubem tylko raz spotkałam się osobiście z teściami z Ameryki. Poszliśmy razem do drogiej knajpy, no i wydawali się spoko. Na ślubie i weselu też wpakowali dużo do koperty, więc nie mogłam narzekać.

Myślałam, że tak już będzie ciągle, no bo umówmy się, przecież oni śpią na pieniądzach w porównaniu do nas! Ale niestety się zawiodłam… Teściowe przyjeżdżają do Polski tylko od wielkiego dzwonu.

W ciągu tych 5 lat byli tu raptem kilka razy!

W zeszłym roku w końcu zaszłam w ciążę i pół roku temu urodziłam upragnioną córeczkę. Przez całą ciążę mogłam liczyć tylko na pomoc swoich rodziców, no bo teściowie przecież za oceanem. Nie ukrywam, że były momenty, że było ciężko.

U nas w domu się nie przelewa. Niestety mąż jest bardzo dumny i nie prosi swoich rodziców o pomoc, twierdzi, że sam na wszystko zarobi. Jednak niestety jest ciężko.

Gdy dowiedziałam się, że przyjadą do nas teściowe, bardzo się ucieszyłam! Ale niestety, moja radość nie trwała długo.

Teściowa z Ameryki nie przywiozła żadnego prezentu dla wnuczki!

Mój mąż odebrał teściów z lotniska. Choć oferowaliśmy im nocleg, oni wolą mieszkać w wynajętym hotelu. No, ale OK, ich sprawa. Teściowie w końcu mieli zobaczyć swoją pierwszą wnuczkę.

W końcu zaprosiliśmy ich do siebie. Niestety, okazało się, że teściowa nie przywiozła żadnego prezentu dla swojej wnuczki, czyli naszej córeczki!

Najgorsze było jej tłumaczenie! Teściowa ogłosiła, że miała już bardzo ciężki bagaż i nie bała się, że więcej jej się nie zmieści!

kobieta z walizkąCanva.com

Nie przywiozła żadnego drobiazgu, żadnej grzechotki nic. Teściowa stwierdziła, że my najlepiej wiemy, czego nasza córeczka potrzebuje. Ostatecznie widziałam, jak wetknęła mojemu mężowi do ręki 100 zł! Zamiast prezentu! To chyba jakaś kpina! Nie mogę w to uwierzyć!

Mama półrocznej córki

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->