Nasze mieszkanie składa się z trzech pokoi i chociaż jest w nim miejsce, to nie mam ochoty na każdym kroku natykać się na matkę żony.

Moja żona pochodzi z wielodzietnej rodziny, w której jest sześć dziewczyn i jeden chłopak. Jej rodzice postanowili próbować, dopóki nie urodzi im się syn. Zadziwiające podejście ale co ja tam wiem.

Kiedy braliśmy ślub uważałem się za szczęściarza. Grażyna wydawała mi się ideałem. Zaradna, spokojna, gospodarna. Od dziecka nauczona pracy w domu i odpowiedzialności za członków rodziny. Jedyne co mnie lekko martwiło to jej przywiązanie do matki i brata. Teściowa była zapatrzona w syna jak w obrazek i jego dobro zawsze było dla niej najważniejsze.

W momencie, gdy się poznaliśmy z Grażyną, Waldek miał jedenaście lat. Na początku lubiłem dzieciaka ale z wiekiem stawał się coraz gorszy. Gdy miał szesnaście lat zaczął się zadawać z podejrzanymi typami i przestał się uczyć. Teściowa potrafiła zadzwonić do nas o drugiej w nocy i prosić Grażynę o pomoc, gdy na przykład Waldek przyszedł do domu pijany. Żona zawsze leciała na każde skinienie matki.

Żyłem nadzieją, że Waldek dorośnie, znajdzie odpowiednią dziewczynę i się ustatkuje. Kiedy w końcu rzeczywiście związał się z Basią okazało się, że wszystkie córki, wedle polecenia mamusi, miały się złożyć na zorganizowanie ślubu dla brata. Oczywiście po ślubie młodzi zamieszkali z teściową, gdyż nie było ich stać na wynajęcie mieszkania.

Po jakimś czasie teściowa doszła do wniosku, że nie może się dogadać ze swoją synową i wpadła na pomysł, który zwalił mnie z nóg. Postanowiła wprowadzić się do nas a swoje mieszkanie zostawić dla syna i jego żony. Nasze mieszkanie to lokum, które kupiłem jeszcze będąc kawalerem, za pieniądze zarobione na wyjazdach za granicę. Żona nie włożyła ani grosza w to mieszkanie. A jednak ku mojemu niepomiernemu zdumieniu i przerażeniu ten pomysł przypadł jej do gustu. Uważa, że teściowa nam pomoże w prowadzeniu gospodarstwa domowego.

Moja “cudowna” teściowa uważa, że Grażyna, jako najstarsza córka, jest zobowiązana do tego, by przyjąć ją do siebie. Nasze mieszkanie składa się z trzech pokoi i chociaż jest w nim miejsce, to nie mam ochoty na każdym kroku natykać się na matkę żony.

Jak wytłumaczyć żonie, że mieszkanie z jej matką pod jednym dachem będzie dla mnie bardzo niekomfortowe? Kocham swoją żonę i nie mam zamiaru się z nią rozstawać, jednak nie chcę się zgodzić na ten pomysł a ona nie jest w stanie zrozumieć dlaczego.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->