Kiedy goście się rozeszli, Paulina zebrała wszystkie prezenty, wyniosła je do ogrodu i bez sentymentów po prostu spaliła…

Myśleli, że Paulina niczego się nie dowie, ale teraz kobieta zrozumiała, co zrobić z takimi gośćmi, jak oni…

Paulina przyglądała się nowemu domowi i nie mogła znaleźć miejsca na radość. Tak długo marzyła o własnym lokum, a teraz była pełnoprawną panią domu, jednak to nie było to. Czego jeszcze potrzebowała ta kobieta do szczęścia? Może gościnność naprawdę jest nam wpojona wraz z mlekiem matki lub przez wychowanie, a Paulina dorastała patrząc na serdeczność swoich rodziców i ich miłość do drugiego człowieka. Bardzo kochała gości, towarzystwo czy nawet spędzanie czasu w domowym gronie, więc w swoim własnym domu spodziewała się być równie szczęśliwa, jak w dzieciństwie i przyjmować mnóstwo gości. Dlatego można stwierdzić, że wszystkie marzenia kobiety się spełniły. Starannie pilnowała porządku w domu, pracowała w ogrodzie, równocześnie udawało jej się gotować i zajmować się dziećmi, a w weekendy z mężem zawsze niecierpliwie oczekiwali na gości.

Jednak Paulina nawet nie zdążyła zrozumieć, kiedy wszystko poszło wbrew jej woli. Jakby coś raniło ją i jej rodzinę. Problemy zaczęły się od męża i synów, którzy często chorowali na dziwne przypadłości. Potem ich kot zdawał się podejrzanie zachowywać – ukrywał się w ciemnych zakątkach domu i odmawiał jedzenia. To podejrzane zjawisko dotknęło samej Pauliny – nagle stała się przemęczona i chorowita. Dom, pomimo że był zupełnie nowy, zaczął powoli się rozpadać. Paulina była osłabiona zarówno fizycznie, jak i duchowo. Aż żal było na nią patrzeć, a jeszcze niedawno wszyscy zazdrościli jej nadmiaru energii i ciągłego uśmiechu.

Małżeństwo rozważało szukanie pomocy na zewnątrz, rozważali różne opcje, bo kto wie, do czego to wszystko mogło prowadzić.
– To pewnie urok! – stwierdziła najbliższa przyjaciółka.
– Myślisz, że ktoś mógłby na mnie rzucić urok? Czy ktoś mi zazdrości? A nawet jeśli, to co potem?
– Poważnie myślisz, że to z zazdrości? – dopytywała przyjaciółka.
– Nie wiem. Wszystko się tak nagle zmieniło.
– No właśnie! Znam jedną taką wróżkę. Widzi i wie wszystko. Myślę, że pomoże.

Paulina nie stawiała oporu. Wiedziała, że jeśli ta kobieta nie pomoże, to też nie zaszkodzi. Warto spróbować. Następnego ranka przyjaciółki spotkały się, zawiozły dzieci Pauliny do jej mamy i pojechały do sąsiedniej wioski. Na wygląd, wróżka była zwyczajną staruszką w wieku około 70 lat. Już na nich czekała, bo przyjaciółka Pauliny poinformowała ją o przyjeździe z wyprzedzeniem.

– A kto to jest z tobą? – zapytała staruszka, spoglądając na Paulinę.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
– Kto może ci zazdrościć?
– Nawet nie mam wrogów, nie wiem.
– Wiesz, jesteś bardzo dobra, jest ktoś, kto to wykorzystuje. Cóż… pomogę ci!
Kobieta poprosiła przyjaciółkę Pauliny, żeby wyszła z domu, a sama zaczęła rozmawiać z gościem. Cała sesja trwała 3 godziny. Do końca seansu Paulina już poczuła niewielką ulgę.
– To dopiero początek – powiedziała staruszka. – Właśnie oczyściłam twoją aurę, ale jeśli nie ochraniasz swojego domu i nadal wpuszczasz do niego wszystkich, to to nie ma sensu.

Wróżka nauczyła Paulinę swojej tajemnej techniki, która pozwala chronić się przed ludźmi ze złymi intencjami.
– Zrób to sama i zobaczysz jak szybko zadziała! – powiedziała stara kobieta na pożegnanie.
– Dziękuję – rzuciła za siebie Paulina.
– Czy trochę ci ulżyło? – zapytała przyjaciółka.
Kobieta jej podziękowała i powiedziała, że naprawdę poczuła się lepiej.

Wreszcie jej synowie zaczęli zdrowieć, sytuacja w pracy męża się poprawiła, a jej samopoczucie wróciło do normy. Dom znów rozjaśnił się i wypełnił radosnymi kolorami. Zostało tylko postawić ochronę! Gdy wszyscy zasnęli, Paulina wzięła dwie igły z szafki nocnej, chwyciła świecę i poszła do kuchni. Kolejno, biorąc nici, Paulina podgrzewała igły nad płomieniem, w myślach prosząc tajemne siły, by oczyściły dom z wszelkiego nieszczęścia. Następnie kobieta złączyła nici w dłoniach, coś szepnęła i delikatnie nawlekła igły. Pozostało tylko obserwować.

Życie zaczęło wracać do normy. I oto przed kolejnym weekendem zadzwonili starzy przyjaciele, mówiąc, że wpadną w gości. Paulina nie odmówiła.
– Dobrze wyglądasz – uśmiechnęła się przyjaciółka i wręczyła prezent Paulinie.
– Och, dziękuję, nie trzeba było, przecież wiesz – odpowiedziała, uśmiechając się serdecznie. – Ojej, to wazon, dziękuję. Niestety się uszkodził, ale może uda mi się go naprawić.
Paulina od razu zrozumiała, jak działa ochrona domu. Tego wieczoru nie spuszczała wzroku z przyjaciółki, która co jakiś czas łapała się za serce, milcząco spoglądając na gospodynię domu.

Paulina uśmiechnęła się w odpowiedzi. Oto znaleźli pierwszego wroga. Gdy wszyscy się rozeszli, Paulina chwyciła wazon i resztę prezentów, które kiedykolwiek dostała od przyjaciółki, wyniosła je do ogrodu i bez sentymentów spaliła. Ponownie poczuła się lepiej. Okazało się, że ta przyjaciółka nie była jedynym źródłem nieszczęścia. Dwaj inni znajomi również zostali w ten sposób zdemaskowani. Ale najważniejsze, że teraz Paulina wie, jak sobie z tym radzić i już się niczego nie boi.
A wy wierzycie w uroki? Myślicie, że ta kobieta naprawdę pomogła Paulinie?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->