Kiedy moja szwagierka Marta powiedziała, że chce oddać dziecko, moja urocza teściowa wpadła na błyskotliwy pomysł.

Cztery lata temu moja szwagierka, Marta, wyszła za mąż. Zawsze wyróżniała się swoim rozrywkowym stylem życia. Rodzice mojego męża regularnie dzwonili do Krzysztofa w nocy, aby znalazł siostrę w nocnych klubach. Nie wiem, jakim sposobem Marcie udało się usidlić Piotra, ale ten zakochał się w niej bez pamięci, tolerując wszystkie jej wybryki, które powtarzały się także po ślubie.

Marcie długo nie udawało się zajść w ciążę. Tłumaczyła się, że jej zdrowie jest idealne, ale organizm nie jest gotowy na ciążę. Nawet nie udawałam, że wierzę w jej wymówki i od razu powiedziałam jej, że nie może zajść w ciążę z powodu swego beztroskiego trybu życia, nieustannych imprez i braku regularnego rytmu. Marta nawet mi nie odpowiedziała. Przez chwilę pomyślałam, że może udało mi się ją przekonać.

Przed ślubem rodzice często zabierali Martę na różne badania i do wielu psychologów, a tu nagle ja, jednym słowem, ustawiłam ją na właściwe miejsce. Po pół roku Piotr i Marta zaprosili nas wszystkich na szczególną uroczystość. Już w drodze zaczęłam domyślać się, jaki mają dla nas niespodziankę. Po dziewięciu miesiącach pojawił się mały Henryk – zdrowy, silny, piękny chłopiec.

Marta na kilka miesięcy wcieliła się w rolę idealnej matki, ale po tym czasie wróciła do swojego poprzedniego życia. Narzekała, że jest zmęczona oraz że jest za młoda na bycie pełnoetatową mamą.

Kiedy wpadała w histerię, krzyczała, że możemy oddać gdziekolwiek jej dziecko, bo ona nie zamierza się nim dłużej opiekować. Po takich napadach zwykle znikała na całą noc. Po kilku takich akcjach Piotr zrozumiał, że jego żona się nie zmieni i wniósł pozew o rozwód, jednocześnie starając się całkowicie przejąć opiekę nad synkiem.

Piotr miał we mnie wsparcie, w zasadzie wszyscy staliśmy po jego stronie, nie rozumiejąc podejścia Marty. W końcu Piotrek zdradził nam, że po rozwodzie zamierza wyjechać do Niemiec, bo tam miał rodzinę i mógł liczyć na ich pomoc.

Nie chciał nawet słyszeć, że Henryk miałby zostać u teściowej, bo podejrzewał, że wkrótce przygarną również Martę. Gdy argumenty teściowej nie działały, wymyśliła plan idealny (oczywiście tylko dla niej) – oznajmiła, że ja i Krzysztof mamy podjąć się opieki nad Henrykiem, żeby ona mogła go widywać.

Kiedy próbowaliśmy jej wmówić, że mamy już dwoje dzieci, w dodatku na 45 metrach kwadratowych i nie wyobrażamy sobie opieki nad kolejnym, usłyszeliśmy tylko, że nie mamy serca. Potem dodała, że jeśli Piotrek zabierze Henryka za granicę, to nigdy go już nie zobaczymy. Przecież to dziecko ma ojca, jak miałabym go mu odebrać? Nie wiem co teściowa ma w głowie, ale minęło już kilka tygodni od naszej rozmowy, a ona wciąż jest na nas obrażona. Piotr i Marta jeszcze czekają na termin rozprawy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->