Córka koleżanki zjadła wszystkie kotlety, które mieli w domu. Jej matka wpadła w taką furię, że aż strach sobie przypomnieć

Moja koleżanka to specyficzna osoba. Dobrze zarabia i zawsze wygląda świetnie. Mąż też sporo zarabia. Oczywiście, nie jest milionerem, ale mają przyzwoite dochody.

Posiadają mieszkanie, domek na wsi, samochód – wszystko, co potrzebne do szczęśliwego życia. Ostatnio pojechałam do nich w gości i byłam po prostu zszokowana.

Rozchodziło się o to, że córka mojej koleżanki nie chciała jeść ziemniaków i sałatki, więc zjadła prawie wszystkie kotlety, jakie były. Koleżanka była bardzo zła, bo zrobiła obiad dla wszystkich, a nagle zostały same ziemniaki i sałata.

Według niej, córka powinna myśleć także o innych, a nie tylko o sobie. Później wyjaśniła, że nie chodzi o same kotlety, ale o to, żeby córka nie była egoistką. Jednak ja myślę, że w tym świecie trzeba być trochę egoistycznym – myśleć przede wszystkim o sobie.

Jeśli dziecko chciało jeść kotlety, niech je je. Można przecież kupić do ziemniaków jakieś kiełbaski i ugotować albo usmażyć? To raptem 10 minut dodatkowej pracy.

Zresztą, lepiej że dziecko zjadło mięso, niż miałoby zapchać się słodyczami. Szczerze mówiąc, nie rozumiem tego w ogóle. Ja sama oddałabym swojego kotleta dziecku, a jeśli gotować, to trzeba gotować więcej, a ona daje każdemu po jednym.

Tak krzyczała, a później zawstydzona tłumaczyła się, że tak trzeba. Ale ja i tak nie rozumiem. Wydaje mi się, że jest po prostu skąpa. Przecież można było nawet kupić jakieś gotowe kotlety, trzymać je w zamrażalniku, a w razie takich sytuacji szybko wrzucić na patelnię.

Mają przecież dużo pieniędzy, na pewno na to ich stać! A może mają tyle pieniędzy, bo oszczędzają na jedzeniu… Nigdy nie zrozumiem takich ludzi, jakkolwiek by się nie tłumaczyli.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->