Teściowa zainstalowała nawet kamerę, żeby mieć mnie na oku. Musiałam zmienić zamki w mieszkaniu

Mam na imię Agata. Wyszłam za mąż za Mariusza dwa lata temu. Moja teściowa była z tego powodu bardzo niezadowolona. Uważała, że zupełnie nie nadaję się dla jej syna. Była pewna, że syn mógłby znaleźć sobie lepszą żonę. Na przykład córkę jakiegoś znanego biznesmena, żeby mógł się wzbogacić i zapewnić matce wygodną starość. Nawet nie wiem skąd ona bierze te swoje wymagania, pewnie naoglądała się za dużo telenowel. Moja teściowa całe życie pracowała jako księgowa w małej firmie w małym mieście.
Oboje z mężem nie jesteśmy marzycielami, realnie patrzymy na świat. Żyjemy jak wiele rodzin. Pobraliśmy się, kupiliśmy dwupokojowe mieszkanie z kredytem hipotecznym, ale teraz mieszkają w nim lokatorzy. A my mieszkamy w moim jednopokojowym mieszkaniu. Teraz zbieramy pieniądze, żeby kupić sobie samochód. Na pewno nigdy nie zostaniemy miliarderami.

Ale moja teściowa nie porzuciła nadziei na wygodną starość. Ma tylko jeden cel: doprowadzić do naszego rozwodu. Ma wielką nadzieję, że Mariusz wkrótce zrozumie, że nie jestem dla niego odpowiednią osobą i rozwiedzie się ze mną.
Na początku bardzo mnie to denerwowało. Teraz po prostu mnie to śmieszy.
Mamy ogromne szczęście, że nie mieszkamy u teściowej. W przeciwnym razie nigdy nie doszłoby do naszego ślubu. Moja teściowa ma bardzo bujną wyobraźnię i wie, jak zrobić „pranie mózgu”. Mogłaby spokojnie napisać książkę – na pewno zarobiłaby na tym dużo pieniędzy. Ale ona woli nie pisać książek, tylko wymyślać różne paskudne rzeczy dla mnie i o mnie.
Wymazała koszule mojego męża szminką, spryskała damskimi perfumami na jego ubrania. A raz nawet włożyła mu do kieszeni damskie stringi. Dużo się działo!

Na początku z mężem dużo się o to kłóciliśmy. potem, z czasem, sytuacja zaczęła się klarować. Zaczęliśmy podchodzić do tego z poczuciem humoru. Zrozumieliśmy, że to moja teściowa chce nas skłócić.
Ostatnio mój mąż dostał propozycję pracy w oddziale ich firmy w innym mieście. Był to nowy oddział i musiał go rozkręcić. Szef powiedział, że jeśli mojemu mężowi się uda, to awansuje.
Oczywiście, że powiedział tak, a też byłam z tego powodu szczęśliwa, chociaż nie chciałam, żeby mój mąż wyjeżdżał. Obiecał, że będziemy się widywać w każdy weekend

Mariusz wyjechał. Kilka dni później wróciłam do domu i zobaczyłam, że rzeczy nie są na swoich miejscach, nie tak je włożyłam. Ewidentnie ktoś grzebał w moich rzeczach.
Zadzwoniłam do męża i zapytałam, czy wrócił do domu. Odpowiedział, że nie i był bardzo zdziwiony moim pytaniem. Powiedział, że może przyjedzie dopiero w piątek, bo jest bardzo zajęty.

Podzieliłam się z nim swoimi spostrzeżeniami. Mąż zastanowił się nad tym.
– Czekaj, przyszła mi do głowy pewna myśl. Zaraz oddzwonię do ciebie!

I oddzwonił do mnie pół godziny później i powiedział:

– Właśnie rozmawiałem z matką i mam wrażenie, że to ona zakrada się do naszego mieszkania. Pewnie znowu coś kombinuje! – powiedział mój mąż.
A ja nawet nie wiedziałam, że teściowa ma klucz do naszego mieszkania. Z rozmowy z mężem dowiedziałam się, że dał klucze swojej matce, kiedy pojechaliśmy na wakacje. Potem zapomniał je odebrać.

– Mama nie przyznała się, że przychodzi do nas, gdy jesteś w pracy. Ale czuje, że to jej sprawka. – dodał mój mąż.
Oczywiście rozumiałam, że teściowa się do tego nie przyzna.
Postanowiłam zmienić zamki i powiedziałam mężowi, że jeśli jeszcze raz da swojej matce klucze do naszego mieszkania, to on sam nie będzie miał kluczy do niego.

Rano wezwałam ślusarza, który zmienił zamki, a następnie wyszłam do pracy.
Gdy wróciłam z pracy do domu, rzeczy nadal były na swoim miejscu. Zrozumiałam, że to teściowa nas odwiedzała. To nie była moja wyobraźnia, która płatała mi figle.

Zastanawiałam się, po co do nas przychodziła? No chyba nie po to, żeby zobaczyć, jakie jedzenie ugotowałam lub jak złożyłam ubrania.
Bardzo dokładnie rozejrzałem się po całym mieszkaniu i znalazłem małą kamerę wideo. Była ustawiona na szafie w sypialni. Jak ona mogła się tam w ogóle dostać? Przecież moja teściowa jest bardzo niska.
Opowiedziałam mężowi o swoim znalezisku. Trochę się zdenerwował, a potem roześmiał się tak mocno, że musiałam odsunąć telefon od ucha. Powiedział, że jego matka pewnie nie mogła zasnąć, gdy zobaczyła nagranie z nocy poprzedzającej jego wyjazd. Na samą myśl o jej reakcji zaczęłam także się śmiać.
Jeszcze raz sprawdziłam mieszkanie: szukałam kamer i dyktafonów, ale nic więcej nie znalazłam.
Nic nie zrobiłam, bo mąż poprosił, żebym poczekała na niego, obiecał, że wtedy zajmie się matką.

Teściowa zadzwoniła do mnie następnego dnia. Zapytała mnie jak się mam, czy nie czuję się samotna, powiedziała, że jest niedaleko i chce przyjść na herbatę.
Zrozumiałam, że teściowa musiała tu być rano i klucze nie pasowały do zamka. A ona przecież musiała sprawdzić, dlaczego kamera nie działa?

Ale powiedziałam jej, że nie ma mnie w domu. I dosłownie minutę później zadzwonił do mnie mąż. Powiedział:

– Właśnie zadzwoniła do mnie mama. Powiedziała, że chce cię odwiedzić. Zobaczyć, jak sobie radzisz beze mnie. A ciebie nie ma w domu. Gdzie się włóczysz tak późno?
Roześmialiśmy się z mężem. Zdawaliśmy sobie sprawę, że teściowa nie raz będzie próbowała dostać się do naszego domu. I nie myliliśmy się. Codziennie wymyślała kilka powodów, aby przyjść do naszego mieszkania. Na nic były jej starania.

Pewnego dnia nawet przyszła i bardzo długo dzwoniła do drzwi. Sąsiadka wyszła i zagroziła, że wezwie policję, dopiero wtedy teściowa wyszła.

W każdym razie ciężko było mi czekać do piątku, aż przyjedzie mój mąż. Oczywiście teściowa oznajmiła, że upiekła nam placki i chce przyjechać w odwiedziny, porozmawiać z Mariuszem jak mu idzie w nowej pracy.
Zgodziliśmy się z mężem. Teściowa przyniosła placki i poszła umyć ręce. Ale nie poszła do łazienki, tylko do naszej sypialni.

Odczekaliśmy kilka minut, po czym poszliśmy za teściową. Zastaliśmy ją stojącą na stołku w naszej sypialni. Była zawstydzona, zarumieniona i zaczęła coś bełkotać. A mój mąż pokazał jej kamerę wideo.
Moja teściowa nie milczała. Wymieniła, ile razy do mnie dzwoniła i nie było mnie w domu. Potem zaczęła płakać i wymyślać różne bzdury. Po prostu zrobiła z siebie widowisko.
Ale wygrałam tę rundę, ale wiem, że moja teściowa nie odpuści. Ciekawe, co wymyśli następnym razem…

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->