Mądry teść znalazł sposób na odebranie mieszkania zięciowi

Bratanica zaprosiła nas na ślub kościelny i wesele. Jak się okazało, młodzi już dawno wzięli ślub cywilny, a nawet zdążyli pojechać już w podróż poślubną.

Kiedy zapytałam brata, dlaczego tak się z tym pospieszyli, natychmiast się skrzywił.

– No trzeba było się spieszyć ze ślubem, bo zięć kupował mieszkanie. Niestety i tak się spóźniliśmy, bo oficjalnie nieruchomość należy tylko do niego, a nie jest ich wspólną własnością – odpowiedział brat.

– Czemu jesteś z tego powodu taki niezadowolony? Przecież się kochają, a chyba to jest najważniejsze.

Karolina i Antek byli ze sobą w związku już 5 lat. On jest trochę starszy od niej i to ogólnie poważny i odpowiedzialny mężczyzna. Jednak dla mojego brata to, aby mieszkanie należało do obu małżonków jest najważniejsze, bo nigdy nie wiadomo, co się w życiu wydarzy.

Młodzi mieszkali w wynajętym mieszkaniu. Jakiś czas temu okazało się, że Karolina jest w ciąży, dlatego brat zaczął jej mówić, aby przekonała męża, że to najlepszy moment na to, by wziąć ślub oraz zaciągnąć kredyt hipoteczny na własne mieszkanie.

– Skąd wziąć pieniądze na wkład własny? – dziewczyna zapytała ojca.

– Niech sprzeda mieszkanie, które ma nad morzem, a które odziedziczył po dziadku! – poradził jej ojciec.

Antek zgodził się na kredyt hipoteczny, ale nie chciał sprzedać swojej kawalerki nad morzem, bo przecież kiedyś może się jeszcze przydać im, albo im dzieciom.

To wszystko nie spodobało się mojemu bratu, tym bardziej, że nie miał żadnych pieniędzy, by dołożyć się do wkładu własnego. Za to rodzice chłopaka zgodzili się pomóc, nawet zaczęli oszczędzać pieniądze. Brat postanowił wykorzystać ich życzliwość. Namówił ich, by oddali młodej parze wszystkie swoje oszczędności, bo przecież w banku i tak się nie rozmnożą, więc lepiej dać je młodej parze. Zgodzili się.

Zebrali wystarczającą ilość pieniędzy, z czego bardzo się cieszyli. Był tutaj jeszcze jeden niuans – brat sporządził umowę pożyczki, z której niby wynikało, że on także w znacznej części dołożył się do ich drugiego mieszkania. I faktycznie, w świetle prawa tak było, bo krewni mężczyzny dali te pieniądze mojemu bratu, a on ze swojego konta przelał je na wspólne konto młodych. Zemścił się na zięciu za to, że nie chciał sprzedać mieszkania, więc ten chciał ochronić finansowo swoją córkę.

Mężczyźni są zmiennymi stworzeniami, więc nie można im ufać, o czym wie doskonale mój brat, bo sam jest mężczyzną, więc postanowił pomóc swojej córce.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->