Dziadek zostawił mi swoje mieszkanie i prosił, żebym pod żadnym pozorem go nie sprzedawał. Jednak zaraz po jego śmierci, przyjechała do mnie moja siostra

Od dzieciństwa opiekował się mną dziadek. Nie, żeby rodzice mnie porzucili, oni też bardzo mnie kochali, ale dziadek kochał mnie w sposób szczególny. Często zabierał mnie ze sobą na ryby i polowania, bawił się ze mną i uczył mnie mądrości życiowej, którą zdobywał przez lata.

Czas mijał, ja już przeniosłem się do innego miasta na studia, a mój dziadek, niestety, starzał się. Miałem 19 lat, byłem u progu swojego życia, a on wręcz przeciwnie, stał się już słaby i wątły. Było mi go bardzo żal, bo aktywny niegdyś człowiek, na moich oczach, zmieniał się w staruszka.

Dlatego starałem się spędzać z nim więcej czasu, ale nie mogłem już tyle z nim przebywać, co w dzieciństwie. Kiedy skończyłem 20 lat, dziadek powiedział mi, że postanowił zapisać mi swoje trzypokojowe mieszkanie, ale prosił też, żebym nigdy go nie sprzedawał, a co najwyżej wynajmował.

Oczywiście przyznałem mu rację, to mieszkanie znaczyło wiele dla nas obu, spędziliśmy w tych murach najlepsze lata naszego życia. Niedługo potem, poszliśmy razem do notariusza, aby wszystkie dokumenty zostały przerejestrowane na moje nazwisko.

Prawie zalałem się łzami, gdy dziadek drżącymi rękami, podpisał główny dokument. Wkrótce staruszek odszedł. Ostatnie dni spędził w otoczeniu rodziny. Chociaż go nie było, cieszyłem się, że odszedł przy tych, co najbardziej kochał.

Zaledwie trzy dni później, przyszła do mnie moja siostra i zażądała kluczy do mieszkania, mówiąc, że i tak nie jest mi potrzebne. Wiedziałem że ona przyjdzie, czułem to.

Niedawno kupiła samochód na kredyt, a teraz błagała całą rodzinę o pieniądze, łącznie z ciotką, na spłatę kredytu. Chciała mieć mieszkanie, żeby je później sprzedać. Nie zwracałem uwagi na prośby mojej mamy i siostry. Musiałem spełnić wolę dziadka, ono miało pozostać w rodzinie.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->