Nie pozwolę, aby mój brat i jego żona, budowali swoje szczęście moim kosztem

Moi rodzice mieli nas dwoje. Jestem dziewięć lat młodsza od mojego brata Sławka. On zawsze był uwielbiany przez ojca i matkę.

– Jest naszym pierworodnym, naszym dziedzicem i naszą dumą. Ty urodziłaś się po to, by opiekować się nami na starość. Zawsze będziesz mieszkała z nami – moja mama cały czas powtarzała.

W ogóle nie rozumiałam, dlaczego ona tak mówiła. W miarę upływu lat, coraz bardziej mnie to denerwowało. Kiedy Sławek dostał czwórkę z matematyki, uważano to za wielkie osiągnięcie. To, że ja dostawałam same szóstki, było postrzegane jako norma.

– Dziewczyna powinna dobrze radzić sobie w szkole! – Mówili do mnie.

Moi rodzice zaczęli dużo oszczędzać, płacili czesne mojego brata. Tata podjął dodatkową pracę, w której pracował siedem dni w tygodniu i był przepracowany.

Pewnego dnia po prostu położył się do łóżka i więcej nie wstał. We śnie dostał ataku serca. Było to akurat w roku, w którym Sławek ukończył studia.

Dostał pracę, ale na żadnym stanowisku długo nie zagrzał miejsca. Czasem już po trzech miesiącach, czasem po pół roku, proszono go, aby sam zrezygnował. Nawet tutaj moja matka znajdowała dla niego usprawiedliwienie.

Potem ja skończyłam liceum i poszłam na studia dzienne.

Rok później, mój brat ożenił się. Moja mama była bardzo szczęśliwa. Przecież jej ulubiony syn wkrótce zostanie ojcem, a ona będzie miała wnuki.

– Kasiu, Ty wypoczywaj, nic nie rób! Ja wszystko zrobię sama! – mówiła do swojej synowej.

Sławek ze swoją żoną zamieszkali z nami. Ja byłam zmuszona spać w kuchni.

Nie podobało mi się, że mama tak bardzo próbuje zadowolić jego żonę. Powtarzała do mnie:

– Nie chcę, żeby myślała, że jestem złą teściową. Kasia musi być w tym domu szczęśliwa. Muszę o nią dbać, Sławek tak bardzo ją kocha!

Rok później, zmarła nasza babcia, matka mojego ojca. Oczywiście, zapisała swoje jednopokojowe mieszkanie mojemu bratu. Jednak młode małżeństwo, nie chciało zamieszkać w tym mieszkaniu.

– Myślę, że Ty i ja powinnyśmy przeprowadzić sie do tego małego mieszkanka. Zostawię Sławkowi i Kasi moje dwa pokoje z kuchnią. Niedługo będą mieli dzieci i w tym jednopokojowym, po babci, będzie im ciasno – powiedziała do mnie mama.

Nie było sensu się z nią sprzeczać. Zrobiłyśmy to, co chciała.

Potem skończyłam studia i wyszłam za mąż. Wynajęliśmy z mężem pokój z kuchnią, chcieliśmy zamieszkać sami, ale nie planowaliśmy szybko potomstwa.

Sławek miał syna, który oczywiście też miał na imię Sławuś, po swoim ojcu.

Kasia nie pracowała, a moja matka ciągle pożyczała pieniądze od mojego męża i ode mnie.

Ciężko żyło się rodzinie mojego brata. Sławek za mało zarabiał, żeby na wszystko wystarczyło. Mama ciągle tłumaczyła mi, że mają dziecko na wychowaniu, a jej emerytura jest zbył niska, żeby mogła im stale pomagać. Przychodziła do mnie po pieniądze i żądała, abym z mężem wspierała własnego brata.

Z jakiegoś powodu zapomniała, że nie jesteśmy milionerami i że mieszkamy w wynajętym mieszkaniu.

Minęło pięć lat, a Kasia nadal nie podjęła pracy i wtedy skończyła się cierpliwość mojego męża.

– Nie rozumiem tego! Czy urodziłaś się po to, żeby cały czas pomagać Sławkowi? Przestań wreszcie dawać mu pieniądze! Oszczędzamy na własne mieszkanie!

Matka bardzo się na nas wściekła i przestała się do nas odzywać. To trwało przez trzy lata.

W tym czasie kupiliśmy z mężem nasze własne gniazdko z kredytem hipotecznym, oraz urodziła nam się córeczka.

Kiedy moja Natalka skończyła siedem miesięcy, zadzwonił do mnie brat:

– Mamy kłopot! Nasza mama złamała szyjkę kości udowej. Teraz jest w szpitalu, ale niedługo wyjdzie, ona potrzebuje opieki. Jesteś na urlopie macierzyńskim! Więc zamieszkaj z mamą i opiekuj się nią. Moja żona nie będzie się zajmować teściową! Jesteś jej córką! Powinnaś to zrobić!

To dlatego musiałam zostawić męża i pójść z dzieckiem do jednopokojowego mieszkania?  Postanowiliśmy, że zabierzemy ją do siebie.

Dwa miesiące później, mama poinformowała mnie, że napisała już testament, w którym zapisała Sławkowi swoje dwupokojowe mieszkanie.

– Nic wielkiego! Masz męża! On na wszystko zarobi! – powiedziała do mnie.

Po pół roku matka wyzdrowiała i chciała wrócić do jednopokojowego mieszkania. Okazało się jednak, że nie ma się gdzie przeprowadzić. Mój brat go sprzedał.

– To było moje mieszkanie! Więc je sprzedałem! Niech teraz mama mieszka z Tobą!

Za pieniądze uzyskane ze sprzedaży, Słąwek kupił samochód dla siebie i swojej żony. Oczywiście kupił nowe meble swojej ukochanej Kasi, a resztę pieniędzy po prostu wydali.

Wkurzyłam się i powiedziałam:

– Mamo, wracasz do swojego dwupokojowejo mieszkania. Tam, gdzie mieszka Twoja synowa i Twój syn. Sławkowi go zapisałaś, to nie będziesz mieszkać ze mną! Zarządzasz własnym majątkiem, jak chcesz. Ja i mój mąż będziemy mieszkać tak, jak uważamy za stosowne.

– Ale Kasia i Sławek będą źli. Oni są przyzwyczajeni, że są sami!

– A mnie to w ogóle nie obchodzi! Nigdy nie interesowały Cię moje życzenia! – Odpowiedziałam jej.

Byłam nieugięta. Razem z mężem przenieśliśmy matkę do jej dwupokojowego mieszkania. Oczywiście moja bratowa była bardzo niezadowolona z tego, co się działo. Teraz ich syn mieszkał z nimi w jednym pokoju.

Mój brat powiedział do mnie:

– Urodziłaś się, żeby opiekować się mamą! Dlaczego ona teraz ma mieszkać ze mną?

– Dlatego, że Tobie zapisała swoje mieszkanie, a to po babci sprzedałeś, więc  musisz się nią zająć! Nie będziesz budował szczęścia i łatwego życia moim kosztem! Ja nie dostałam od matki ani grosza. Ty jesteś jej ulubionym synem i z Tobą będzie mieszkać!

Potem mama zaczęła do mnie dzwonić i bardzo narzekać na synową. Okazało się, że zarówno jej syn, jak i jego żona bardzo ją krzywdzili. Mój mąż dał wtedy mamie radę:

– Po prostu podrzyj testament w obecności swojego syna i jego żony. W krótkim czasie będziesz traktowana lepiej. Spróbuj, nie będziesz żałować!

Tak właśnie zrobiła. Teraz mój brat i jego żona traktują mamę w normalny sposób.

Tylko ja jej nigdy nie odwiedzam. Dlaczego? Bo Sławek i Kasia mają do mnie ogromne pretensje. Nie spełniłam swojego przeznaczenia w życiu. Jednak tak naprawdę, w ogole mnie to nie obchodzi.

Nigdy nie oczekiwałam od nikogo pomocy, ale nie pozwolę też, by ktoś mnie wykorzystywał.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->