Gdy mężczyzna wszedł do domu i zaczął na mnie krzyczeć, od razu zrozumiałam, że to sprawka mojej teściowej. Ale tym razem już nie wytrzymałam.

Portrait of an angry young couple having an argument isolated over gray background

Mój mąż niedawno zrobił scenę za to, że byłam niegrzeczna dla jego matki. Ale mi to wszystko jedno, czy on robi sceny czy nie. Nawet gdy zastraszył mnie rozwodem, sprawiło mi to radość i uznałam to za szansę.

Mój mąż jest rdzennym mieszkańcem stolicy, a ja przyjezdna. To właśnie według tego kryterium teściowa od pierwszego dnia naszej znajomości nazywała mnie „Wieśniaczką ze wschodu”. Naprawdę, tylko kilka razy nazywała mnie po imieniu, zawsze byłam dla niej wieśniaczką. Tak bardzo kochałam męża, że ignorowałam znęcanie się teściowej.

„Niech sobie mówi co chce, nie obchodzi mnie to.” – myślałam naiwna.
Teściowa uważała mnie za kogoś gorszego. Myślała, że poleciałam na mieszkanie i status męża. W rzeczywistości, można by powiedzieć, że było na odwrót: moi rodzice są przedstawicielami inteligencji: ojciec jest profesorem nauk, a matka jest najlepszym kardiologiem w naszym mieście. Rodzice mojego męża, jak i on sam, nie mają nawet wykształcenia średniego. Wszyscy skończyli szkołę zawodową i na tym poprzestali. Jeśli ktoś może kogoś osądzić, na pewno nie są to jego rodzice, uwierzcie mi na słowo.
Początkowo teściowa ubliżała mi tylko, gdy byłyśmy sam na sam, potem zaczęła mówić nawet w obecności mojego męża, że siedzę mu na karku, że on zarabia więcej, że mieszkamy w jego mieszkaniu itd. Mąż powoli zaczął zgadzać się z matką, a potem sam zaczął od czasu do czasu powtarzać jej słowa o mieszkaniu, wynagrodzeniu i tym podobne. Znosiłam wypowiedzi teściowej przez długie dwa lata, a potem zdarzył się moment, który stał się punktem zwrotnym w historii naszej rodziny.

Kiedyś teściowa zadzwoniła do mnie i zaczęła krzyczeć coś w słuchawkę. Była z czegoś niezadowolona, ale nie o to chodziło. W pewnym momencie zapomniała tematu rozmowy i skupiła się na bezsensownych obelgach. Ja już nie zamierzałam tego znosić. Powiedziałam, że nie pozwolę się tak traktować i w ogóle ta rozmowa nie ma sensu. Chciała coś odpowiedzieć, ale jak tylko powiedziała pierwszą literę, rozłączyłam się. Ta rozmowa nie miała już sensu. Godzinę później wrócił z pracy wściekły mąż.
Już od progu zaczął krzyczeć, kim ja jestem, że w ogóle miałam czelność zwrócić uwagę jego matce, nie mówiąc już o tym, że byłam niegrzeczna. Nie miałam już nic do stracenia. Posłałam go do diabła. Mąż obraził się, szybko spakował torbę i poszedł do mamy, mówiąc na koniec, że nie jestem godna by być z nim. To chyba otworzyło mi oczy. Dostrzegłam w tych słowach szansę. Natychmiast zaczęłam szukać mieszkania, do którego zamierzałam przeprowadzić się nawet następnego dnia.

Zaczęłam pakować walizkę i jeszcze tego samego dnia napisałam wniosek o rozwód. Wszystko to stało się bardzo szybko, ale jestem z tego bardzo zadowolona. Dopiero po tej rozmowie z mężem zastanawiałam się, dlaczego go w ogóle toleruję. Nie mamy dziecka, nie mamy nic, co mogłoby mnie zmusić do pozostania w ich szalonej rodzinie. Następnego dnia złożyłam wniosek o rozwód, a po tygodniu wprowadziłam się do nowego mieszkania. Przez ten tydzień byłam u rodziców.
Po rozwodzie z moich barków spadł wielki ciężar. W końcu poczułam się piękną i wartościową kobietą.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->