Mimo, że szanuję mamę, to stanowczo zakomunikowałam: wyprowadzka albo wystawię jej walizki na korytarz

Nie chcę pomagać mojej mamie i bratu, mimo że inni krytykują moja „bezczelną postawę”.

Od razu zaznaczę, że moje obecne mieszkanie ma trzy pokoje i jest bardzo przytulne, ale to, ile włożyłam w nie pracy, wiem tylko ja. Abyście mogli wyobrazić sobie stan przed tym jak je kupiłam, powiem tylko, że pół ściany w sypialni zajmował grzyb, a hydraulika była tak stara, że specjaliści załamywali ręce.

Byłam jednak zadowolona z tak niskiej ceny, a remont robiłam głównie sama prawie każdego wolnego wieczoru po pracy.

Historia jest jednak nie o tym, a o mojej mamie, która w ogóle nie docenia, jak zaradną ma córkę.

Kiedy poznałam narzeczonego stan mieszkania był już znacznie lepszy. Kuchnia i sypialnia były w pełni urządzone, a łazienka jeszcze mało przytulna, ale zdatna do użytku. Byłam z siebie bardzo dumna, że tak dobrze sobie poradziłam. Niejeden mężczyzna mógłby nie podołać!

Mój przyszły mąż wynajmował kawalerkę, więc zaproponowałam, że może zamieszkać u mnie. Tak było i wygodniej i taniej. Później, po ślubie, urządziliśmy kolejny pokój i zaczęliśmy starać się o dziecko.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie moja mama, która postanowiła zepsuć nam tę rodzinną sielankę. Przyszła do nas z jedną walizką i płakała:

– Dzieci, pozwólcie mi przenocować kilka nocy. Mój syn przyprowadził do domu dziewczynę, myślę, że im się ułoży. Niech mają trochę prywatności, byle zdecydowali się na ślub i dziecko. Może to przeznaczenie i zostaną razem aż do starości. Nie potrwa to długo, nawet nie zauważycie, że jestem.

Zaczęła płakać i błagać nas o pomoc, więc oddałam jej największy pokój, w końcu to moja matka.

I w ten sposób mieszkała z nami aż dwa lata – urodziło nam się dziecko, ja zmieniłam pracę… Tak, jak obiecała, nie sprawiała nam żadnych problemów, jakby jej nie było, ale też nie odwiedzała mojego brata, jakby przestała się interesować, co dzieje się w jej domu.

A brat? Cóż… Urodził mu się syn, a jego dziewczyna miała też nieślubną córkę.

Pozwólcie, że opowiem Wam o bracie więcej.

Teraz ma już trzydzieści lat. Zaraz po technikum ożenił się z koleżanką z klasy, po czym mój tata kupił nam dwie kawalerki. Tata prowadził własną firmę budowlaną i mógł sobie pozwolić na taki wydatek. Później jednak miał udar i potrzebował kosztownej rehabilitacji. Sprzedano moją kawalerkę, by pokryć koszty, ale tata niedługo później zmarł na zawał serca.

W tym samym czasie brat zdecydował się na rozwód i swoją kawalerkę zostawił dla żony, która spodziewała się dziecka, a sam wrócił do mamy.

– Mamo, pomieszkam z Tobą chwilę, ale nie zabawię tutaj długo. Teraz, gdy jestem wolny, tak wiele mogę! Zrealizuję wszystkie marzenia!

Tak się jednak nie stało. Mieszkał przez kolejne lata, aż do teraz, gdy przeprowadził nową partnerkę.

Powiedziałam mamie, że sytuacja nie może już dłużej tak wyglądać. Potrzebuję z mężem prywatności, szczególnie, że mamy małe dziecko. Ona jednak zaczęła histeryzować i zarzekać się, że we wszystkim może nam pomagać i chętnie zajmie się „na pełen etat” wnuczką.

Nie chciałam tego, więc poszłam porozmawiać z bratem, ale on nawet nie zamierzał mnie słuchać. Powtarzał tylko, że ma zbyt małą pensję na wynajem czegoś swojego.

Nie będę ukrywała, że moje relacje z matką znacznie się pogorszyły. Nie chciałam przebywać z nią w domu, cierpiały na tym moje stosunki z dzieckiem i mężem.

To skłoniło mnie do radykalnego kroku, byłam gotowa wynająć jej małe mieszkanie i sama opłacać czynsz. Ona jednak odmówiła, mówiąc, że mogę pomóc bratu i wynająć jemu jakieś lokum.

Z ciężkim sercem przyjęłam te bezczelność, i mimo, że szanuję mamę, to stanowczo zakomunikowałam: wyprowadzka albo wystawię jej walizki na korytarz.

Powiedzcie mi, czy dobrze robię?

Czuję, że muszę zadbać o własną rodzinę – o dziecko i męża, ale mam wyrzuty sumienia, że tak potraktowałam mamę.

Jej mogłabym pomóc, ale nie czuję się zobowiązana do utrzymywania mojego brata, który jest silnym i zdrowym mężczyzną.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->