Mąż bardzo pragnął chłopca. Po porodzie, dzwoniąc do niego, poinformowałam Jana o nowinie, która odebrała mu mowę

Gdy zachodziłam w ciążę, na pierwszym badaniu USG powiedziano nam, że będą bliźniaki. Jan i ja byliśmy trochę zszokowani tą wiadomością. To było trudne. Pierwsze dziecko miało już 10 lat, a my planowaliśmy chłopca, a tu niespodzianka – dwójka. Ale cóż, nie da się nic zrobić, będziemy wychowywać jeszcze dwoje. To przecież wspaniałe!

W szpitalu zawsze pytałam lekarza: “Czy wszystko w porządku? Wydaje mi się, że tylko jedno się rusza”. Ale lekarze zawsze odpowiadali: “Wszystko w porządku”. Na moje urodziny przyjechali rodzice i siostry. Posiedzieliśmy, świętowaliśmy. Poszłam odpocząć. Następnego dnia rano biegnę do Jana i mówię: “Zabierz mnie do szpitala porodowego”. Przywiózł mnie, i po godzinie urodziłam trojaczki.

Moje porody prowadziło dwóch lekarzy. Zabrali dwoje dzieci i odeszli. Nagle słyszę krzyk: “Stójcie!” Krzyczeli na cały szpital. Lekarz wrócił z powrotem z dwójką dzieci, byli sami w szoku. Kiedy spojrzałam na nich, byli zakłopotani: skąd tam jeszcze może być dziecko? Za chwilę dali mi telefon i mówią: “Dzwon do Jana. Jesteś teraz sama w szoku, jeszcze przestraszysz Jana, my dyktujemy, a ty mów”. Biorę telefon i mówię: “Janku, jeśli prowadzisz, zatrzymaj się”. Odpowiada: “Jestem w domu”. Mówię mu: “To siądź”. Przyjął pozycję siedzącą, a ja mówię: “Urodziłam, wszystko w porządku”. On: “I kto się urodził?”. Odpowiadam: “Dwa syńczyki i kochana córeczka”. Minuta ciszy, potem głośny śmiech, i mówi: “Gdzie dwóje, tam i tróje”. Przynieśli mi moje trzy dzieci; to było niezapomniane.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->