— Syn nie przyjechał do nas, bo synowa go nie wypuściła!

— Wygląda na to, że nie przyjedzie. Mąż i ja już się przyzwyczailiśmy, więc nawet się nie martwimy — westchnęła Elżbieta Halina, która czekała na przyjazd syna.

— A co się stało? Może synowa nie pozwala mu? Z tego, co pamiętam, to z nią nie ułożyły się wasze relacje. Nie chce, żeby syn rozmawiał z rodzicami.

— Może i tak, ale syn nam niczego takiego nie powiedział. Kiedyś częściej przyjeżdżał, a teraz… Ale teraz synowej wreszcie przysługuje kozioł ofiarny. Nam pewnie trzeba będzie wynająć ludzi i płacić ogromne pieniądze obcym, żeby naprawili dach, skoro syn nie może dla nas poświęcić jednego dnia.

Elżbieta Halina opowiada o swoim 40-letnim synu. Dwanaście lat temu wyjechał do miasta, a do rodzinnej wsi w ogóle go nie ciągnie. Sam jest fachowcem od remontów. Kiedyś robił wszystko własnymi rękami, teraz tylko kieruje pracą. W stolicy ożenił się i kupił mieszkanie.

— Remont robił sam. Synowa tylko dyrygowała. Zeszli się w dojrzałym wieku, choć wcześniej nie miała poważnych związków. Ogólnie rzecz biorąc, rozumiem dlaczego — taki charakter nie każdy jest w stanie znieść. A między nami z nią od samego początku zrodziła się wzajemna niechęć — westchnęła Elżbieta Halina.

— No tak, nie bez powodu gadała przed ślubem. Z nią rozmawiałam kilka razy, to był koszmar. Co twój syn widzi w tej kikimorze?

Z Elżbietą, synową, Elżbieta praktycznie nie utrzymuje kontaktów. Raz w roku tylko puści męża do rodziców, ale z trudem. Jednak tym razem syn obiecał Elżbiecie Halinie, że weźmie specjalnie urlop w kwietniu, aby naprawić dach. Ale widocznie żona miała swoje plany w tej sprawie.

— Tania akurat zaszła w ciążę. I dlatego nie puszcza męża na krok. Mimo że dorosła kobieta, a nawet pielęgniarka, co jej może się stać? Zaczęła mu wciskać kit jeszcze dwa tygodnie temu, chociaż syn miał już kupione bilety na ręku — westchnęła kobieta.

— A dlaczego?

— Syn najpierw powiedział, że ona sama nie chce zostawać, a potem…

— Jak to? On ją do pracy prowadzi za rękę, czy co? A przecież ma rodziców, niech się nią zajmą.

— Wydaje mi się, że tam jeszcze rodzice mieszają. Wszystko im usłyszały, że nie można puszczać męża samego na urlop. Przecież był taki zięć, co po wizycie u rodziców złożył pozew o rozwód po powrocie. Teraz młodsza córka z nimi mieszka.

— No niewątpliwie, nie można wszystkich osądzać po jednym człowieku. Tym bardziej twój syn nigdy nie dawał powodów do zmartwień. A Tania mogła pojechać z nim. W czym problem?

— Nie, na pewno do nas nie pojedzie. Mąż powiedział, żebym już nie dzwoniła do syna. On jej pewnego razu coś tam wygarnął, ale rozumiemy, że on nie jest winny. Widocznie postanowił odłożyć przyjazd, żeby nie prowokować jej histerii. Przeżywa za dziecko.

Mąż Elżbiety Haliny oszalał i powiedział synowi, że go więcej nie będzie czekał — wynajmie ekipę. A niech dalej siedzi przy spódnicy żony i się nie rusza.

Tylko nie rozumie, że żon może być wiele, a rodzice są jedni…

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->