Spłacając hipotekę i dwa kredyty, Julia postanowiła urodzić dziecko. Pewnego dnia w telefonie męża zobaczyła SMS…

Julia trzymała w rękach mały cud, który przez dziesięć długich lat był jej marzeniem. Dziecko o imieniu Hania leżało w łóżeczku ozdobionym różowymi kokardkami i wstążkami. Maciek przytulił żonę i powiedział:

– Jaka ona jest mała ! Boję się wziąć ją na ręce.

– Nie bój się, spróbuj, pokażę Ci.

Maciek zdecydowanie jednak odmówił, motywując to tym, że jest niezdarny, co zresztą wypomina mu sama Julia. Kobieta nie kłóciła się z jego decyzją, zresztą chciała trzymać córkę w ramionach tak długo, jak to tylko możliwe. Poszła na urlop macierzyński znacznie wcześniej, ponieważ ciąża była zagrożona. Będąc na zwolnieniu lekarskim, a następnie na urlopie macierzyńskim  nie mogła zarabiać tak jak wcześniej, a ponieważ spłacali kredyt hipoteczny, Maciek musiał podjąć dodatkową pracę w niepełnym wymiarze godzin na taksówce. Jeździł nocami, ale nie przynosił pieniędzy do domu. Podczas gdy Julia czekała na dziecko, ciągle bojąc się poronienia, inne problemy były dla niej mniej ważne i nie poruszyła tego tematu. Zdrowie przyszłego, długo wyczekiwanego dziecka było ważniejsze. Aby zapłacić za drogie leki hormonalne i badania przyszłej matki, potrzebna była duża kwota. Kobieta była więc zmuszona skorzystać z karty kredytowej, a zadłużenie stale rosło. Jednak miesiąc po porodzie, kiedy szwy po operacji zaczęły się goić, Julia zapytała, ile Maciek zarabia na taksówce, czy jest w ogóle sens tam pracować, bo całymi dniami nie widuje ani dziecka, ani żony. Maciek odpowiedział, że to nie jej problem i że wszystkie zarobione pieniądze idą na benzynę oraz na papierosy.

– Oddaję Ci całą pensję, czego jeszcze chcesz ? Ja też mam potrzeby.

– Co to znaczy, że nie mój problem ? Nie ma Cię w domu całymi dniami, muszę mieć pewność, że nie bez powodu.

Pensja Maćka wystarczyła na spłatę tylko jednej raty kredytu hipotecznego. Dzięki zasiłkowi Julia mogła kupić kilka produktów i niezbędnych rzeczy dla dziecka. Oczywiście nie było jej stać na normalne, pełnowartościowe odżywianie. Poza ziemniakami i makaronem matka karmiąca piersią nie mogła sobie na nic pozwolić. Mieli też drugi kredyt, więc Julia rozpoczęła pracę w niepełnym wymiarze godzin, ale wciąż brakowało jej na wszystkie potrzeby. W przerwach między karmieniem i zajmowaniem się dzieckiem, sporządzała raporty i prowadziła księgowość. Pewnego dnia, gdy jechała z dzieckiem do przychodni, Julia znalazła paragony w schowku samochodowym. Były na nich świeże daty i informacje o zakupionych napojach, pizzy i ciastach na pokaźną kwotę. Julia zrobiła wielkie oczy i zapytała Maćka o te zakupy.

– Muszę przecież coś jeść, kiedy jestem w pracy całymi dniami.

Julia już drugi miesiąc nie jadła mięsa ani twarogu. Jednak jedząc tylko makaron i ziemniaki młoda matka zaczęła przybierać na wadze, dlatego krewni nie podejrzewali, że ich sytuacja finansowa jest zła, ponieważ nikomu o niej nie mówiła. W swojej domowej księgowości Julia wyraźnie widziała, że spłaty ich pożyczek i hipoteki są proporcjonalne do ich zarobków, a zasiłek nie jest zbyt wysoki. Julia, powstrzymując się od gniewu, zaczęła wyjaśniać Maćkowi prostą matematykę, ale słuchał jej jednym uchem. Może po prostu nie chciał kłócić się z żoną, która niedawno urodziła.

Apogeum była sytuacja, gdy Julia przypadkowo zobaczył w telefonie płatności za gry online i SMS – em informującym o przelewie przychodzącym na pięć tysięcy złotych od matki Maćka.

– Co to jest ?Spokojnym ale jednocześnie stanowczym głosem, przyzwyczajonym już do różnych sytuacji zapytała Julia. Maciek warknął, że jakim prawem Julia grzebie mu w telefonie:

– To przelew od mamy, daje mi pieniądze na moje potrzeby.

Julia miała łzy w oczach ze złości. Ta zawsze niezależna kobieta nie mogła zrozumieć tego, co się dzieje.

– Maciek, po co ? Po co prosisz mamę o pieniądze ?

– Co w tym niby złego ? Zabierasz mi całą pensję i nie zostawiasz ani grosza, co mam więc robić ?

– Maciek, jeździsz nocami na taksówce. Pytałam Cię, dlaczego tam pracujesz, skoro to nie przynosi ci ani grosza.

– Wydaję zarobki na benzynę i papierosy, muszę też coś jeść.

– A ja niby nie muszę?!! Maciek, rodzice kupują mi leki dla dziecka, a Ty codziennie wydajesz pieniądze na ciasta i kawę w kawiarniach oraz na gry !

– No a ja co ? Czekam na klientów całymi dniami, muszę coś robić. Uspokój się i nie interesuj się tym.

Julia rozpłakała się i wybrała numer teściowej.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->