Wynajęliśmy mieszkanie od cioci mojego męża, myśląc, że będziemy żyć spokojnie. Ale nagle, pewnego ranka, ktoś otworzył drzwi do mieszkania i wszedł. Od tego momentu zaczął się nasz koszmar.

Z moim mężem szukaliśmy wygodnego lokum blisko miejsca pracy. I tu siostra teściowej zaproponowała nam swoje M2. Miała wolne mieszkanie w tej okolicy, bo starzy lokatorzy się wyprowadzili. Oferowała nam wynajęcie jej mieszkania za cenę niższą niż średnia w tym rejonie, a dodatkowo – to było mieszkanie dwupokojowe.

Zawsze starałam się trzymać z dala od krewnych mojego męża, zwłaszcza od teściowej. Teściowa to osoba bez poczucia taktu i wychowania. Może bez problemu rozmawiać na osobiste tematy przy wszystkich przy stole, a ja później przez tygodnie się wstydzę.

Jej siostra była taka sama, ale nieco spokojniejsza. Powiedziała nam, że po poprzednich mieszkańcach został pewien bałagan, ale jesteśmy młodzi i szybko to posprzątamy.

Mogliśmy się wprowadzić nawet dzisiaj. Z mężem postanowiliśmy nie tracić czasu i przeprowadzić się do nowego kąta. O niewielkim bałaganie siostra teściowej troszkę minęła się z prawdą. To był prawdziwy chaos.

Cztery dni zeszły nam na sprzątanie. Podłogi były brudne, ściany w kuchni zaplamione, trzy godziny szorowałam piekarnik, jeden dzień spędziliśmy w łazience, myjąc i czyszcząc wszystko. A rzeczy, które zostały, wiele z nich należało do siostry teściowej, po prostu przenieśliśmy do drugiego pokoju. Nie mieliśmy już sił, żeby się nimi zajmować.

Następnego dnia rano ktoś otworzył drzwi mieszkania i wszedł do niego. Potem słyszeliśmy kroki w sąsiednim pokoju. Z mężem leżeliśmy w łóżku i już myśleliśmy, że to złodzieje. Okazało się potem, że to siostra teściowej przyszła zabrać swoje rzeczy, nawet nas nie uprzedzając.

W piątkowy wieczór, kiedy mój mąż był w pracy, znowu postanowiłam zrobić małe sprzątanie. Włożyłam słuchawki, włączyłam muzykę i zaczęłam myć podłogi. Prawie mi zatrzymało serce, kiedy ktoś położył mi rękę na ramieniu. – Wołam cię, a ty tu muzyki słuchasz.

– Dlaczego znowu weszłaś bez uprzedzenia? Przecież wynajmujemy to mieszkanie.
– No właśnie, wynajmujecie, a nie kupiliście. A tak – to moje mieszkanie, przyjdę, kiedy zechcę – z tymi słowami ciocia przeszła do kuchni i zaczęła pić herbatę.
To była ostatnia kropla mojej cierpliwości. Po trzech dniach z mężem wyprowadziliśmy się z tego mieszkania. Szkoda tylko tego czasu, który straciliśmy na sprzątanie.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->