Kiedy mój syn się ożenił, przyprowadził swoją żonę do mojego domu. Marta natychmiast stała się panią domu. Ale ona wcale mnie nie lubi: ubieram się staromodnie, mam złą fryzurę. Pewnego razu odwiedziła nas swatka i postanowiłam poskarżyć się jej na córkę

Mój jedyny syn, Andrzej, w wieku 30 lat postanowił się ożenić. Byłam szczerze zaskoczona. Cały czas myślałam, że nigdy nie znajdzie dobrej żony i nie będzie miał dobrego małżeństwa.

A wszystko sprowadza się do tego, że on jest bardzo wybredny i wymagający we wszystkim, nawet jeśli chodzi o najdrobniejsze szczegóły, jego charakter jest zupełnie trudny, powiedziałabym – skomplikowany.

Widząc, że mój syn zawsze szukał dla siebie idealnej żony, nigdy nie marzyłam, że wkrótce sprowadzi do naszego domu swoją synową, ponieważ nawet mnie bardzo trudno jest go zadowolić. Ale myliłam się, jak pokazał czas.

Ostatnio mój syn bardzo się zmienił, co było dla mnie całkowitym zaskoczeniem.

Andrzej jakoś bardzo szybko wydoroślał i zaczął codziennie zostawać do późna, potrafił nawet nie wychodzić z domu przez kilka dni. Było to dla mnie trochę nietypowe i niespodziewane.

Przez pierwsze kilka miesięcy mój syn trzymał to w wielkiej tajemnicy, że ma dziewczynę i chodzą ze sobą, w ogóle nic nam nie mówił, a ja nie miałam o tym pojęcia.

Ale to nie wszystko.

Andrzej postanowił przedstawić mnie swojej wybrance. Pewnego wieczoru syn zaprosił mnie do kawiarni i nawet nie zdradził powodu naszego spotkania w tak dziwnym dla mnie miejscu.

Andrzej nie był sam, ale z młodą piękną dziewczyną. Mogę powiedzieć, że była naprawdę wyrafinowana i inteligentna, co bardzo mnie zaskoczyło. Miała na imię Marta.

Od tamtego czasu minęło sporo czasu i teraz ta dziewczyna od trzech miesięcy jest żoną mojego syna.

Chciałbym zauważyć, że Marta uważa się za pełnoprawną gospodynię w moim własnym domu, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu.

Ponieważ zawsze miała pewne zasady w rodzinie, muszę jej słuchać we wszystkim. Ona mnie nie słucha, ale uważa, że to ja powinienem to robić w stosunku do niej.

Teraz młodzi ludzie są tacy, kiedyś nie było nas na to stać, nigdy bym nie pomyślała, że będę musiała rozkazywać rodzicom męża.

Teraz moje śniadania i obiady w ogóle nie odpowiadają dzieciom, ale żona mojego syna też nie chce sama gotować.

Teraz zawsze rano muszę im robić na śniadanie owsiankę z bananami, kiwi i suszonymi owocami.

Ponadto rano muszę sprzątać mieszkanie na mokro i być nowoczesną kobietą, nie nosić przestarzałych ubrań i nie żyć według starych zasad moich rodziców.

Muszę zmienić brzydką fryzurę na modną i interesującą oraz zmienić garderobę. Marta za każdym razem powtarza mi, że rzeczy, które noszę, nie założyłyby nawet babcie na wsi.

Bez względu na wszystko, zdecydowanie nie chciałbym kłócić się z żoną mojego syna i psuć ich relacje rodzinne, ponieważ to tylko pogorszy sytuację dla wszystkich, a ja z pewnością chcę, aby żyło im się dobrze.

Nie chcę, żeby mój syn miał przeze mnie więcej problemów, ale jednocześnie nie chcę, żeby ktoś obcy rządził mną w moim domu, wydawał mi polecenia i pytał mnie o różne rzeczy, nie szanując mnie, bo to mój dom. Przyzwyczaiłam się do tego, że z moim synem Andrzejem od wielu lat mamy swoje rodzinne zasady.

I ciężko mi się z tym pogodzić. Ja rozumiem, że on ma teraz żonę, ona jest jego żoną i teraz musi się jej słuchać, bo są jedną rodziną, ale mieszkanie jest moje, oni mieszkają w moim domu, to jest moja własność, ale ja muszę w nim żyć według cudzych zasad.

Dlaczego mam się dostosowywać do syna i synowej?

Na pewno nie chcę rozważać opcji życia osobno z synem i Martą. Szczerze mówiąc, byłoby mi smutno samej w mieszkaniu.

Nie mogę też prosić ich, żeby opuścili mój dom i płacili dużo pieniędzy za dach nad głową obcym ludziom.

Moje mieszkanie jest duże, a oni mają osobny, jasny i przytulny pokój.

Czasami myślę, że może powinnam porozmawiać z Marta i powiedzieć jej, że nie chcę, żeby mną rządziła.

Jak im się coś nie podoba, to ich sprawa, niech sobie gotują, co chcą, a to, jak ja się ubieram, zwłaszcza że robię to na własny koszt i nie mam za dużo pieniędzy, to moja sprawa i nie ma co mną rządzić.

Niedawno odwiedziła nas swatka, matka mojej synowej.

Więc Marta, nie krępując się nawet obecnością własnej matki, rozkazywała mi, co mam robić, gdzie usiąść, co mam przygotować na stół, jaką koszulę wyprasować synowi, jaką fryzurę zrobić i w co się ubrać, że przygotowałam coś niesmacznego na stół, ziemniaki podałam późno i są już zimne.

Milczałam przez cały ten czas, bo nie wiedziałam, jak się właściwie zachować, żeby nie było kłótni w rodzinie.

Cóż, tego już za wiele! Rozumiem, że to nie jest w porządku i w ogóle nie powinno tak być.

A jej matka słuchała tego wszystkiego spokojnie, nie odezwała się ani słowem, nie robiła córce żadnych wyrzutów, jakby tak miało być.

To chyba tradycja w ich rodzinie, że do starszych mówi się rozkazującym tonem.

Sama widzę, że mojemu Andrzejowi też nie podoba się takie zachowanie żony wobec mnie, ale nie chce się z nią kłócić i psuć związku, rozumiem go, staram się go wspierać i nie obrażam się na zachowanie Andrzeja, bo rozumiem, że nie chce sporów w rodzinie, więc stoi z boku.

Zdaję sobie sprawę, że jego żona jest teraz dla niego ważniejsza niż ja.

Kocha ją bardziej niż mnie, ona jest jego przyszłością i Andrzej powinien zawsze jej słuchać. Ale wcześniej w naszej rodzinie wszystko było zupełnie inne.

Co mam zrobić, żeby najpierw nie urazić własnego syna, bo to moje dziecko?

Ale nie chcę już we wszystkim słuchać synowej. Może lepiej powiedzieć im, żeby opuścili moje mieszkanie? Ale mogą się obrazić i odwrócić ode mnie na starość.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->