Tydzień temu moja sąsiadka obchodziła swoje 90. urodziny. Nie mogę powiedzieć, że jesteśmy bardzo bliskimi sąsiadkami, ale i tak nie jesteśmy sobie obce. Czasami zatrzymywałam się, żeby porozmawiać z nią. Od razu widać, że kobieta jest inteligentna, wykształcona, oczytana i interesująca. Tak więc dowiedziałam się, że Katarzyna Tymofiejwna niedługo ma urodziny i to nie byle jakie, a okrągłą datę.

Tydzień temu moja sąsiadka obchodziła swoje 90. urodziny. Nie mogę powiedzieć, że jesteśmy bardzo bliskimi sąsiadkami, ale i tak nie jesteśmy sobie obce. Czasami zatrzymywałam się, żeby porozmawiać z nią. Od razu widać, że kobieta jest inteligentna, wykształcona, oczytana i interesująca. Tak więc dowiedziałam się, że Maria niedługo ma urodziny i to nie byle jakie, a okrągłą datę.

Oczywiście nikt mnie nie zapraszał na żadne uroczystości, bo zazwyczaj ludzie w jej wieku nie świętują, ale już wtedy wiedziałam, że na pewno wpadnę do babci z małym tortem, żeby ją pozdrowić.

Maria mieszkała sama, mąż zmarł, a dzieci mieszkają w innych miastach. Postanowiłam pójść później, żeby starsza pani najpierw mogła świętować swoje urodziny z dziećmi, bo widziałam, że rzadko się widują – tak mi mówiła.

Dlatego kiedy przyszłam do Maryi, byłam zaskoczona. W domu było czysto, wyczuwałam zapach przygotowanych potraw, a babcia siedziała cicho w fotelu i patrzyła na telewizor.

“Być może wszyscy się już rozjechali” – pomyślałam wtedy, ale sam w to nie wierzyłam, bo zauważyłbym samochody na ulicy. Kiedy starsza pani mnie zobaczyła, uśmiechnęła się. Widać było, że cieszy się z mojej wizyty, że ktoś przyszedł ją pozdrowić. Zauważyłam, że jej oczy błyszczały łzami. Wtedy zrozumiałam, że byłam pierwszą osobą, która przyszła ją odwiedzić.

Bardzo mi było jej żal, więc postanowiłam zostać. Przy nakrytym stole było widać, że spodziewała się znacznie więcej gości. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, Maria mnie poczęstowała, a potem dowiedziałam się, że żadne z jej dzieci ani wnuków nawet nie zadzwoniło, żeby ją pozdrowić z okazji jubileuszu. Nie wiedziałam, co powiedzieć, ale było widać, że bardzo ją to smuci i że ledwo się powstrzymuje, żeby nie rozpłakać się.

Starałam się ją pocieszyć, ale było widać, że serce ją boli. Tamtej nocy prawie nie spałam. Wszyscy próbowaliśmy zrozumieć, czym można być tak zajętym w weekendy, żeby nie pozdrowić własnej matki i babci z okazji urodzin.

Zawsze pamiętajcie o swoich rodzicach, odwiedzajcie ich częściej, bo na was czekają!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->