Po tygodniu zamieszkałam z nieznajomym mężczyzną. Szczerze mówiąc, był dość dziwny, ale schludny i wydawał się być uczciwy, więc nie budził moich wątpliwości.

Całe studia pilnie się uczyłam i udzielałam w różnych projektach, a po obronie pracy magisterskiej udało mi się zdobyć dobrze płatną pracę na dobrym stanowisku. Początkowo było mi ciężko, ale z czasem zaczęli mnie doceniać i awansowałam. Wciąż mieszkałam z rodzicami, ale wiedziałam, że to już pora na wyprowadzkę, zawsze chciałam mieć własne mieszkanie, a patrząc na koleżanki, które masowo się zaręczały, wychodziły za mąż lub nawet rodziły dzieci, stwierdziłam, że muszę udać się do doradcy finansowego i podjąć pierwszy krok ku całkiem samodzielnemu życiu. Tylko w taki sposób mogłam zacząć budować swoją przestrzeń osobistą i miałam szansę kogoś poznać, bez wścibskiego oka mojej kochanej mamy.

Długo rozważałam opcje, ale po rozmowie z doradcą zdecydowałam się na kredyt. Stopniowo urządzałam swoje własne życie, choć moi rodzice ciągle krytykowali moje pomysły, twierdząc, że wciąż zarabiam zbyt mało, by było mnie stać na samodzielne życie. Oczywiście miałam w nich wsparcie, ale z troski woleli ustrzec mnie przed wysokimi kosztami życia w pojedynkę. Mimo ich obaw podjęłam decyzję o kupnie trochę większego mieszkania niż na tamten moment było mi potrzebne, ale trafiła się dobra okazja, a poza tym dodatkowy pokój zawsze się przyda, gdyby udało mi się kogoś poznać i zostać mamą.

Płynęłam na tej fali i zaraz po kupnie mieszkania, które było świeżo po remoncie, wyprowadziłam się od rodziców. Nie sądziłam jednak, że tak trudno będzie przeżyć za te pieniądze, które zostawały mi z wypłaty po spłacie kredytu. Opowiedziałam o tym mojej przyjaciółce, chciałam się wygadać, żeby było mi trochę łatwiej, a ona dała mi dobry pomysł – znaleźć współlokatora. Poleciła mi nawet swojego brata, który za jakiś czas miał się przeprowadzić do naszego miasta i nie miał gdzie się zatrzymać. Byłam nieśmiała, bo nie znałam tego mężczyzny, ale jakoś zaufałam przyjaciółce, wiedziałam, że nigdy mnie nie zawiodła.

Po tygodniu zamieszkałam razem z Wojtkiem i sama byłam w szoku, że się na to zdecydowałam. Brat Anki pracuje w branży IT, ma 30 lat, ale nie zrobił na mnie dobrego pierwszego wrażenia. Szczerze mówiąc, był dość dziwny, ale schludny i wydawał się być uczciwy, więc nie budził moich wątpliwości. Szybko okazało się, że Wojtek w mieszkaniu jedynie spał, całe dnie pracował, a potem spotykał się ze znajomymi. Początkowo było mi to obojętne, ale zainteresowałam się kim on jest, skąd pochodzi, bo przecież mieszkamy razem. Widziałam, że Wojtek jada różne niezdrowe jedzenie: gotowe dania z supermarketu, chipsy, hamburgery, podczas gdy ja jadłam dość skromnie, ale zawsze było to jedzenie domowe. Któregoś dnia zaproponowałam mu wspólną kolację, przygotowałam smaczną zupę. Może wtedy zauważył, że nie stać mnie na nic lepszego, bo zaczął robić zakupy i prosił, żebym gotowała dla nas z tego, co jest w lodówce.

Stopniowo zaczęłam dla niego robić więcej, na przykład dorzucałam jego rzeczy do swojego prania, a on odwdzięczał się wynosząc śmieci i pomagając mi w sprzątaniu. Uśmiechałam się pod nosem i żartowałam sama do siebie, że zaczęliśmy żyć jak rodzina, ale nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy zakwitły w nas uczucia, chociaż nie rozwijały się zbyt szybko, wszystko było bardzo stabilne i powolne. Kiedy Wojtek wyjechał do rodziców na dwa tygodnie, to był dla mnie bardzo ciężki czas, ponieważ przyzwyczaiłam się, że zawsze jest obok, chociaż nie byliśmy w związku. Nie mogłam się doczekać jego powrotu, ledwo powstrzymywałam się od zadzwonienia i opowiedzenia mu o swoich uczuciach.

Kiedy wrócił i przestąpił próg mieszkania, wybuchła we mnie ogromna radość i wyszłam na korytarz pod byle pretekstem, by go zobaczyć. Poczułam jego spojrzenie na sobie, podniosłam oczy, nawet nie wymieniliśmy słowa, ale zrozumieliśmy, że jesteśmy zakochani w sobie. Szybko się pobraliśmy, a w zeszłym tygodniu malowaliśmy pokoik dla naszego dziecka, które niebawem przyjdzie na świat. Będziemy mieć syna. Nigdy bym nie przypuszczała, że wspólne zamieszkanie z obcym mężczyzną może skończyć się tak wspaniale.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->