Gdy córka Artura z pierwszego małżeństwa zachorowała, była żona, Małgorzata, oddała ją mężowi. Kiedyś córka powiedziała obecnej żonie Artura, Agnieszce, że usłyszała słowa swojej matki i to całkowicie zmieniło jej życie.

Mąż Agnieszki, Artur, ma córkę z pierwszego małżeństwa. Ojciec kocha i rozpieszcza dziewczynę, regularnie płaci alimenty, kupuje jej nowe ubrania, pokrywa koszty wizyt u lekarza i opłaty za zajęcia dodatkowe, a także często zabiera ją do swojego domu na dłuższe okresy. Teraz Ola ma piętnaście lat.

Kiedy Agnieszka i Artur wyjeżdżają na wakacje, dziewczynka zawsze jedzie z nimi, natomiast jej matka podróżuje tylko ze swoim partnerem i nigdy nie zabrała nigdzie córki. Gdy matka wyjeżdża, Ola mieszka z tatą. Pewnego razu pensja Artura opóźniła się, ale ostatecznie zapłacił pieniądze na czas, gdyż udało mu się pożyczyć potrzebną kwotę od znajomych, a potem Ola zachorowała.

Matka Oli zadzwoniła do Artura i zażądała pieniędzy na leki i leczenie, a on spokojnie odpowiedział, że nie może jej teraz dać pieniędzy, ale za kilka dni, po otrzymaniu pensji, pomoże jej.

Matka natychmiast zaczęła krzyczeć: „Jeśli nie chcesz dać mi pieniędzy na leczenie, to zabierz ją, wylecz i sam ją wychowuj!”. Artur natychmiast poszedł po dziecko, zabrał gorączkującą Olę do siebie. Dziecko rozchorowało się na drugi dzień po przesłaniu przez ojca alimentów – nie wiadomo, gdzie Małgorzata wydała pieniądze przeznaczone na utrzymanie Oli.

Przez tydzień Agnieszka i Artur doprowadzili dziewczynę do zdrowia. Wtedy Agnieszka zaproponowała mężowi, żeby Ola zamieszkała z nimi na stałe, a on ucieszył się, że żona tego chce. Gdy Małgorzata się dowiedziała, była wściekła, bo to oznaczało, że ona będzie musiała płacić alimenty.

Była tak zła, że następnego dnia odebrała córce klucze do mieszkania, myśląc, że zrobi komuś na złość. Ola była szczęśliwa, że nie musi wracać do mamy i z radością przeprowadziła się do taty.

Pewnego dnia, gdy gotowali razem obiad, powiedziała Agnieszce, że słyszała, jak jej matka radowała się po każdym przelewie alimentów i zacierała ręce, że będzie mogła poszaleć. „Czyli kochała mnie tylko z powodu pieniędzy mojego taty?” – zapytała smutno dziewczyna. Rodzice, zawsze myślcie o tym, co mówicie. Słowa wypowiedziane w gniewie mogą zranić dzieci.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.    

-->